Ale kiedy masz podjąć DECYZJĘ i przejść do DZIAŁANIA, jak grzyby po deszczu mnożą się opcje, piętrzą problemy i nasuwają wątpliwości. SZTYWNIEJESZ !
Jeśli masz Intelekt w wielkiej 5 swoich talentów to jesteś urodzonym myślicielem. Lubisz intelektualne wyzwania. Problem, pomysł, nawet ludzkie uczucie- to dla Ciebie zagadka do rozwiązania. Podchodzisz do rozwiązania takiej zagadki starannie przygotowana(y). Zbierasz informacje z różnych źródeł: z książek, prasy, od autorytetów i ekspertów. Lubisz czytać. Lubisz dyskutować. Widzisz takie aspekty problemu, które dla innych sąniewidoczne. Ludzie przychodzą do Ciebie po poradę. Przychodzą, by skonsultować rozwiązanie. Twoje decyzje są dobrze przemyślane dzięki temu ludzie Ci ufają. Pytają Cię: „Co myślisz?” „Jak sądzisz?” Takie samo pytanie Ty naturalnie zadajesz innym osobom.
Świetnie czujesz się przy pracach, w których trzeba coś zaprojektować, wymyśleć jakiś nowy koncept, nowe rozwiązanie. Jak nikt przestudiujesz temat, skonsultujesz z odpowiednimi ludźmi, i wyciągniesz właściwe wnioski. Twój umysł jest w pełni zaangażowany a to zaangażowanie ma nieocenioną wartość, bo przekłada się na wysoką jakość rozwiązania.
Schody zaczną się, kiedy przyjdzie do podjęcia decyzji i wdrożenia. Bo to już trochę nie Twoja „bajka”.
Muszę przyznać, że dla mnie, osoby hojnie obdarzonej talentami do działania spotkanie z osobą wyjątkowo obdarzoną talentem Intelekt to nie lada wyzwanie.
Dlaczego ? Bo udany coaching polega na tym, by pozwolić klientowi odkryć, co zrobić i jak zrobić. Moja rola w procesie to zadawanie pytań, pokazywanie różnych perspektyw, wskazywanie alternatywnych sposobów. Asystuję w drodze. Tymczasem klient z Intelektem w wielkiej 5 już WSZYSTKO (!) wie. I mógłby godzinami opowiadać o złożoności swojej sytuacji i wyborów. I faktycznie jest tak, jak mówi. Nie mogę się nie zgodzić.
Tyle, że ta wiedza jest tak obszerna i złożona, że paraliżuje go przed działaniem. Stawia mnie to w trudnej sytuacji. Jeśli umówiliśmy się na tylko jedną sesję o charakterze poznawczym to mamy 1,5 godziny czasu. I albo pozwolę klientowi przedstawiać jego skomplikowany świat … albo nim „potrząsnę” osadzając w „tu i teraz” i dając kopa do działania.
Ostrzegam, że a) zazwyczaj wybieram to drugie, bo wiem, że jeśli do mnie trafiła(e)ś to nie po to, żeby sobie pogadać, ale po to żeby zmienić coś w swoim życiu zawodowym, b) zazwyczaj nie kończymy na jednej sesji :-).
Cytując podwórkowego myśliciela„nic się nie zmienia od na d… siedzenia” . Trzeba po prostu zrobić pierwszy krok. Jeśli wolisz bardziej wyrafinowane cytaty to jest takie przysłowie afrykańskie, które mi osobiście pomogło wyjść niejednokrotnie z paraliżu myślowego i rozpocząć działanie. Brzmi ono tak: „jest tylko jeden sposób na zjedzenie słonia; kęs po kęsie”. I do tego zmierzamy na koniec sesji. Do pierwszego kęsa, do pierwszego kroku.
Po pierwsze miej Świadomość, bo nieuświadomiony Intelekt, może Cię sprowadzać na manowce. Kiedy to już wiesz możesz zaprząc swój umysł do działania na Twoją korzyść a nie wbrew Tobie. Jak ? kilka typowych pułapek i sposobów na wyjście z nich
Co do zawodów dobrych dla Intelektu, to dużo zależy od zestawu pozostałych talentów i wypracowanych na nich mocnych stron. Intelekt często idzie w parze ze Zbieraniem (Input) lub Odkrywczością (Ideation) a to oznacza, że idealna praca ma mocny komponent tworzenia czegoś nowego, eksperymentowania, opracowywania nowej koncepcji czy nowego rozwiązania. Taki idealny zestaw prac Intelekt odnajdzie w research & development, w centrali, która tworzy rozwiązania dla swoich oddziafłów, w młodych i nowych biznesach czy w środowisku akademickim. Zmęczysz się zaś straszliwie w środowisku operacyjnym, gdzie trzeba szybko i non stop działać.
Zainteresowałam Cię Tobą? Zapraszam na FB . Podyskutuj ze mną TU lub TAM, ciekawa jestem bardzo
Jak zaangażować pracownika? Najlepiej zrobić to włączając go do pracy. Można działać na kilka sposobów, np. oczekując samodzielności w rozwiązywaniu problemów, tu przydatny bywa coaching. Innym sposobem będzie organizacja zespołowych spotkań, na których uczestnicy muszą wspólnie rozpracować trudności. Dlaczego to takie ważne? Angażowanie ludzi w rozwiązywanie problemów i motywowanie do podejmowania decyzji dotyczących ich samych rodzi odpowiedzialność. Zaś powierzenie odpowiedzialności za realizację zadania angażuje pracownika. Angażowanie jest też dobrym testem sprawdzającym gotowości ludzi do przyjęcia odpowiedzialności. Czarno na białym pokazuje, kto wolałoby dalej narzekać i szukać wymówek, zamiast rozwiązań problemu.
Z racji mojego doświadczenia z TQM (Total Quality Managament) i CI, chętnie wspieram się w działaniu z ludźmi konkretnymi narzędziami. Można je z powodzeniem wykorzystywać do budowania angażującego środowiska pracy. Takie metody, jak Ishikawa, 5 why, Pareto, brainstorm, pros&cons, process mapping czy gant planning doskonale sprawdzają się w problemowej sytuacji. Jeśli zastanawiasz się, jak zaangażować pracownika albo zespół, te rozwiązania mogą być naprawdę pomocne. Sam obszar CI nie jest ustrukturyzowany. To ważne, ponieważ wszelkie struktury i systemowe rozwiązania zabijają inicjatywę, a co za tym idzie – zaangażowanie. W CI jest za to miejsce na kreatywność, na out of the box thinking, na zrobienie czegoś poza zakresem obowiązków. Tu możemy rzeczywiście poszaleć. Tam, gdzie praca ma charakter powtarzalny i ściśle określony, ma to szczególne znaczenie i pomaga zaangażować pracownika.
Sięgając do doświadczeń z czasów, kiedy w jednym z zakładów produkcyjnych jednocześnie pełniłam rolę HRM i QM, pamiętam duży projekt związany z rozbudową firmy. Wymagała ona wzrostu zatrudnienia, a co za tym idzie zmiany struktury, modelu organizacyjnego i stylu zarządzania.
Zastanawialiśmy się, jak zaangażować pracowników. Na poziomie organizacyjnym wprowadziliśmy program działania w oparciu o samodzielne jednostki, powierzając ich szefom i pracownikom liniowym znacznie większą odpowiedzialność. Na poziomie zespołowym trzeba było… zacząć pracować zespołowo. Widzieć w koledze odbiorcę lub dostawcę naszej pracy, ustalić zasady współpracy.
Na poziomie indywidualnym wymagało to zmiany postawy z biernej na aktywną; zaangażowania, odpowiedzialności. Chcieliśmy, by wszyscy pracownicy czuli, że to jest ich miejsce pracy, ich własność, na którą mają wpływ. Oprócz przygotowań o charakterze szkoleniowym, wdrażaliśmy różne systemy zaczerpnięte z filozofii TQM, czyli zarządzanie procesowe, warsztaty strategiczne, przeglądy jakości, a nawet hoshin plan. Bezustannie myśleliśmy, jak zaangażować każdego, konkretnego pracownika.
Najbardziej efektywne, z mojej perspektywy, było natomiast wprowadzenie kół jakości (kaizen). Nikt nie spodziewał się tak dobrych i wymiernych rezultatów. Zaangażowanie pracowników liniowych i zespołów było, jak odkrycie żyły złota, bo wdrożone usprawnienia przyniosły ogromne oszczędności. Obok całej ceremonii nagradzania, ludzie czuli się bardzo dumni i docenieni. Wysoki poziom zaangażowania przy korzystaniu z kół jakości utrzymywał się przez około 2 lata. Potem trzeba było zmienić metodę. I znów zastanawialiśmy się, jak zaangażować pracowników.
Po raz kolejny sięgnęliśmy do japońskich pomysłów. Genialnie i z pozytywnym biznesowo efektem „bawiliśmy” się w rozwiązanie. Wymyśliliśmy biuro w hali produkcyjnej. W ciągu paru miesięcy kilkuosobowe zespoły pracowników biurowych ruszały na produkcję, by na wydzielonych przestrzeniach szukać możliwych usprawnień. Niesamowite, ile dobrego może wyniknąć z tego, kiedy ktoś, kto się nie zna na robocie, zapyta: a dlaczego tak to robisz? A po co to robisz? Takie interakcje budują więzi, a praca staje się fajniejsza. Ten przykład jest też świetną ilustracją jednego z moich ulubionych stwierdzeń
Nie trzeba być poważnym, żeby poważnie traktować swoją pracę
– Fish
Żeby generować kreatywne rozwiązania, trzeba sięgać po kreatywne metody. Rutyna zabija inicjatywę i kreatywność. Szefowie CI – bądźcie kreatywni i odważni. Inspirujcie, podpowiadajcie, ułatwiajcie, przyłączcie się,. ale pozwólcie ludziom się zaangażować i wziąć odpowiedzialność za swoje działania.
No, więc jak zaangażować pracownika? Angażując!