[Przeczytaj artykuł mojego autorstwa, który ukazał się 20.03 w portalu PracujeBoLubie.pl.]
Czy codziennie mam w pracy możliwość robienia tego w czym jestem najlepszy?
Jeśli odpowiadasz na to pytanie pozytywnie to pewnie jesteś zadowolony ze swojej obecnej pracy. Angażujesz się w nią i osiągasz dobre wyniki. Cieszysz się uznaniem i czujesz, że to twoja droga sukcesu. Przyszłość jawi ci się jasnych kolorach.
Jeśli twoja odpowiedź jest negatywna to pewnie jest dokładanie odwrotnie. Jesteś niezadowolony, pracujesz, bo musisz i czujesz, że marnujesz swój potencjał. Myślisz o zmianie.
Kiedy robisz coś w czym jesteś naprawdę dobry to sprawia ci to przyjemność. Chcesz robić tego więcej. A, gdy robisz tego więcej, to stajesz się w tym coraz lepszy. I coraz bardziej cię to cieszy. Przy okazji odnosisz sukcesy. Również finansowe. Uruchamiasz samo nakręcający się mechanizm motywacji i satysfakcji. Pracujesz, bo lubisz. I robisz to co lubisz.
Powiesz, że nie każdy ma możliwość robienia tego co lubi. Zwłaszcza, gdy pracuje się dla kogoś, na etacie dla przykładu. Być może. Ale co jeśli przyczyna nierobienia tego, co lubisz wynika z tego, że nie bardzo wiesz co lubisz albo nie wiesz w czym jesteś dobry?
Niemożliwe? A znasz swoje naturalne talenty i mocne strony? Potrafisz je nazwać i opisać? Mówisz o nich? Korzystasz z nich na co dzień?
Jeśli nie to czas to zmienić. Znajomość i praca zgodna z talentami jest podstawą naszej wewnętrznej motywacji. Nakręca nas od środka. Marchewki i kije są zbędne.
Talenty i mocne strony
Od roku jestem certyfikowanym przez Gallupa coachem mocnych stron. Ale już od 12 lat jestem fanem gallupowskiego podejścia. Praktykowałam je na sobie oraz z zespołami, którym przewodziłam jako lider HR.
W skrócie podejście to opiera się na założeniu, że wszystko z ludźmi jest w porządku. Że każdy obdarzony jest talentami, które umożliwiają mu bycie najlepszą wersją siebie. Talent definiuje się jako wrodzony wzorzec myślenia, czucia i zachowania. A talent wykorzystywany świadomie i konsekwentnie rozwija się w mocną stronę. Tak mocną, że niemalże perfekcyjną. Narzędzie, które bada talenty i mocne strony to StrengthsFinder®. Identyfikuje i opisuje 34 zestawy talentów. Są wśród nich np. Achiever (Osiąganie), Responsibility (Odpowiedzialność), Strategic (Strateg, Developer (Rozwijanie innych), Communication (Komunikatywność). Wykonanie badania to pierwszy krok do poznania swoich talentowych zasobów. Potem jest dobre zrozumienie swojego potencjału i umiejętne zastosowanie go w praktyce. W podejściu gallupowskim rozwój mocnych stron jest tą właściwą drogą do sukcesu. Praca nad słabościami owszem bywa potrzebna, aby uniknąć porażki. Ale skupianie się na słabościach prowadzi do marnowania potencjału. Do frustracji i zaniżonej samooceny, które nigdy nie idą w parze z zadowoleniem z pracy ani z sukcesem.
3 główne powody niezadowolenia z pracy
Z mojego blisko 20 letniego doświadczenia wynika, że są to:
Nieświadomość swoich naturalnych talentów a co za tym idzie nieumiejętność ich wykorzystania w aktualnej pracy.
W wieku kilkunastu lat mało kto z nas wie, co chce w życiu robić. Ci, którzy mają jasno określone zainteresowania wyznaczające kierunek rozwoju zawodowego należą do mniejszości. A właśnie w wieku kilkunastu lat trzeba wybrać profil szkoły średniej a potem kierunek studiów. Wybiera się według kryterium „ten przedmiot lubię a tego nie lubię”. I słusznie. Tyle, że często lubienie lub nielubienie przedmiotu zależy od nauczyciela, który go wykładał. Jeśli do tego dodać wpływ, jaki na nasze wybory w wieku lat kilkunastu mają koledzy (to gdzie idzie moja ‘paczka’), rodzina (tradycja, oczekiwania, ambicje), moda czy spekulacje odnośnie zarobków to okazuje się, że wybór ścieżki zawodowej jest wypadkową wielu czynników. Niekoniecznie naszych własnych.
Ja również metodą prób i błędów docierałam do swojego zawodowego przeznaczenia.
Do liceum (a nie technikum) poszłam ze względu na mamę. Klasę o profilu biologiczno-chemicznym wybrałam, bo myślałam, że mogę być lekarzem (nobliwy, szlachetny i opłacalny zawód). Pierwsze spotkanie z tasiemcem w formalinie uświadomiło mi, że to nie moja droga. Studia Zarządzanie i Marketing wybrałam, bo był to bardzo modny, nowy kierunek. O większości prezentowanych tam treści zapominałam tuż po sesji. Dopiero specjalizacja wybrana na 3 roku studiów- zarządzanie zasobami ludzkimi (wtedy nowość) – okazała się trafioną próbą. Z zarządzaniem, z ludźmi i z biznesem jestem do dziś i ciągle nie mam dość.
Niedopasowanie talentu do pracy.
Zdarza się i to wcale nierzadko, że po prostu jesteś nie na swoim miejscu. Znam dość drastyczne przypadki, które z tego powodu zakończyły się wypaleniem zawodowym, zdrowotnym kryzysem, albo załamaniem. Praca niezgodna z naturalnymi talentami jest tak kosztowna energetycznie, tak wyczerpująca, że człowiek się po prostu „wykańcza”. Zwłaszcza ambitny człowiek, który sobie powie „co ja nie dam rady” zakasze rękawy i zaprzęgnie się na lat kilka w kieracie kariery, która nie jest jemu pisaną karierą.
Smutny i częsty przykład takiej sytuacji to sytuacja, w której ekspert awansuje na menedżera zespołu. Pracowity finansista awansuje z juniora, na seniora, z seniora na analityka, z analityka na senior analityka, a z tego na lidera zespołu. Do tego liderskiego awansu jego kariera rozwija się znakomicie. Zdobywa certyfikaty, cieszy się uznaniem kolegów i szefostwa, jako ekspert uczestniczy w ciekawych projektach. Kwitnie i rozwija się. W nagrodę awansuje na lidera zespołu. I tu spotyka go zawód, bo jego merytoryczne kompetencje zdają się przeszkadzać raczej niż pomagać w pracy z ludźmi. Jako” wszystkowiedzący” odbiera zespołowi chęć uczenia się. Jego analityczny umysł domaga się faktów i danych, podczas gdy ludzie oczekują empatii i rozmowy. Stawia cele przed zespołem, ale realizuje je sam, bo poczucie odpowiedzialności nie pozawala mu zaryzykować oddelegowania zadań. Itd. Itp.
Te same wrodzone talenty (Analityk, Odpowiedzialność, Intelekt, Input, Achiever), które doprowadziły go na szczyt kariery eksperckiej, teraz w roli liderskiej stanowią przeszkodę. Sytuacja nie jest przegrana, bo można nauczyć się korzystać z tych samych talentów do innego celu. I albo nowo upieczony lider się tego nauczy, albo nowa rola będzie źródłem frustracji. Dla niego samego i całego zespołu, którego pracą ma nieszczęście zarządzać. Niektórym się udaje. Większości nie, bo nie wiedzą jak.
Środowisko pracy, które nie sprzyja rozwojowi talentu.
Posłużę się dość banalną, ale jakże trafną metaforą. Żeby z ziarna mogło wyrosnąć rosłe drzewo to potrzebuje ono trafić na optymalny dla swojego rozwoju grunt. Musi być odpowiednio nawadniane i nasłonecznione. Może też potrzebować dobrego ogrodnika. Im mniej odpowiednie będzie środowisko, tym słabiej rozwijać będzie się roślinka.
W środowisku, w którym zaniedbane są higieniczne warunki rozwoju (wynagrodzenie nieoddające wartości rynkowej pracy, brak poczucia bezpieczeństwa, brak etycznych norm itp.) nie ma mowy o optymalnym rozwoju. To trzeba sobie powiedzieć wprost: takie warunki demotywują i trzeba osiągnąć mistrzostwo mędrców wschodu, aby podchodzić do nich neutralnie.
Jest jednak wyjątek. Nawet w tak „szkodliwych” warunkach możesz lubić swoją pracę. I możesz się w niej rozwijać. Tak będzie, jeśli trafisz na dobrego „ogrodnika”, którym jest twój bezpośredni przełożony (lider, menedżer, kierownik, dyrektor). Jeśli ten będzie dostrzegał i wspierał rozwój twoich talentów to masz nadal ogromne szanse na bycie szczęśliwym w pracy. Wystarczy, aby „ogrodnik” dostrzegał to co robisz dobrze, powierzał ci częściej zadania, które robisz dobrze i wysyłał cię na szkolenia, które rozwiną Cię w tym jeszcze bardziej.
Ja w pracy miałam to szczęście, że bardzo wcześnie trafiłam na mentora, który podsunął mi książkę Teraz odkryj swoje mocne strony (M.Buckingham, D.O. Clifton). Przeczytałam, zachłysnęłam się i zaczęłam amatorsko korzystać ze wskazówek.
Pracując na etacie nie zawsze masz komfort robienia tego co chcesz. Fakt. Podpisując umowę o pracę zobowiązujesz się do wykonywania poleceń, realizowania strategii, wdrażania projektów, które zleca ci firma, szefostwo. Masz jednak zawsze możliwość wyboru podejścia do realizowania zleconych zadań w sposób wykorzystujący twoje talenty i mocne strony. Ten wybór to wybór pozytywnego rozwoju.
Znajomość własnych talentów i mocnych stron to pierwszy krok. Poznaj je, nazwij i zakomunikuj komu trzeba. Nie czekaj, aż ktoś zmieni twoje życie na lepsze. Weź sprawy w swoje ręce. Bądź swoim liderem!
Zdarzyło Ci się być świetnie przygotowanym do ważnej rozmowy a mimo to czuć, że to co mówisz odbija się, jak grochem o ścianę? Czujesz, jak rośnie w tobie frustracja, bo wiesz, że masz coś ważnego do przekazania, ba masz rację, używasz najbardziej przekonujących argumentów a tu nic? Zero zrozumienia. Rośnie w tobie gniew, frustracja albo zrezygnowanie.
Mnie się to zdarzyło nieraz. Nie znaleźć wspólnego języka. Bo ktoś był ode mnie bardzo różny. Bo inaczej myślał, czuł i się zachowywał. Był inaczej skonstruowany talentowo i nie tylko. Pamiętam do dziś, kiedy w Czechach wygłosiłam poruszająca mowę prosto z serca do mojego szefa z Korei. Chciałam przesunąć termin restrukturyzacji. Kwiatek w doniczce się wzruszył, a on nic.
Nie, nie był z kamienia. To ja nie wiedziałam, jak z nim rozmawiać.
Ponieważ w pracy nie mamy komfortu dobierania sobie kolegów, szefów ani klientów według własnych upodobań to lepiej się jest tego nauczyć.
Do rzeczy.
Wyobraź sobie, że masz świetny pomysł (każdemu się zdarza prawda?). Do jego realizacji potrzebujesz konkretnych środków (np. czasu, budżetu, pomocy innych ludzi). Jak zakomunikować taki pomysł, aby uzyskać jego poparcie i aby faktycznie się wydarzył? Na początek określ co chcesz, aby twój szef, kolega, partner czy klient:
kiedy się do niego zwrócisz.
Tylko i aż te 3 rzeczy: 1-a dla głowy, 2-a dla serca i 3-dla działania.
Ten schemat: wiedzieć, czuć, zrobić działa w przypadku każdej komunikacji. To nie musi być pomysł. To może być prośba do kolegi o pomoc. Mejl do całego działu czy firmy. Telefon do klienta. Wpis na FB. Przy okazji kolejnego mejla przetestuj ten schemat.
Jeśli twój pomysł wymaga więcej zachodu to możesz się spodziewać i więcej oporu przed jego przyjęciem. Bo chcesz kogoś ZAANGAŻOWAĆ w TWOJĄ sprawę. A to jest możliwe dopiero wtedy, kiedy ten ktoś poczuje, że to również JEGO sprawa. Jak to zrobić? Poniżej kilka alternatywnych opcji.
Stosuj je wybiórczo. (Dobrze, jeśli choć trochę znasz osobę, do której się zwracasz, żeby użyć tej właściwej np. odwoływanie się do intuicji w przypadku bardzo analitycznego odbiorcy raczej się nie sprawdzi. A jeśli mówisz (lub piszesz np. na FB) do bardziej licznego grona zadbaj o wyważony mix taktyk (i patrz co się sprawdza).
Te taktyki się sprawdzają. Bo są one oparte na obserwacjach ludzkiego zachowania w relacjach społecznych (polecam poczytanie Roberta Cialdini). Jestem przekonana, że wiele z nich stosujesz nie tylko w pracy, ale i prywatnie. A jeśli nie – zacznij. Masz talent Komuniktywność wysoko czy nie – zacznij.
Ja w domu miałam niezłą zabawę obserwując, jak techniki te jedna po drugiej testowały na mnie dzieci w sprawie kota. Bardzo chcą go mieć. Zwłaszcza Sophie (6 lat).
Zaczęło się od taktyki nr 6: „Będziemy mieć kota” (nie zrobiło to na mnie wrażenia).
Potem było odwoływanie się do uczuć (taktyka 4) „Każdy ma swoje zwierzę tylko ja nie. Jest mi bardzo smutno.” (hm mi też..)
Potem była (taktyka 3) czyli na logikę „Jak będziemy mieć kota to nie będzie nam smutno, gdy Samba (pies) odejdzie” (fakt Samba ma już 8 lat… ale nim odejdzie sama pożre kota)
Były i wartości (to 16-ltka) „Weźmy kota ze schroniska. Tyle tam biednych zwierząt. Zróbmy coś dobrego.” (szlachetne ale czy ja wiem, a jak będzie chory?)
Był i przykład (taktyka 9) „To będzie mój kot i ja będę się nim zajmować. Udowodnię już teraz zajmując się psem”. (I dała radę …przez tydzień)
Przyznacie, że talent jest! Wystarczy słuchać, by odkryć prawdziwy talent. Jestem pod wrażeniem i już jestem przekonana. Kota jeszcze nie mamy tylko dlatego, że do przekonania został nasz szalony pies…
no ale jaką taktykę tu z nim przyjąć 🙂 ?
Na początek proponuję małą autodiagnozę (możesz też bardziej rzetelnie określić swój Talent w ten sposób, zobacz punkt 1).
Czy :
Ja to wszystko mam, bo Osiąganie (Achiever) to mój talent #1.
Osiąganie oznacza akcję. Działanie. Pracowitość. Energię sprawczą.
Robiłam badanie StrengthsFinder® dwa razy w życiu. W odstępie kilkunastu lat. Za pierwszym i drugim razem Osiąganie wyszło mi na pierwszym miejscu. Według Belbina w zespole jestem Lokomotywą. Tą, co to ciągnie do celu, mimo i wbrew sobie i innym. Czasem mozolnie, czasem rozpędzona, ale do przodu, do przodu… coś w tym jest.
Dzisiaj lubię ten swój talent. Nie zawsze tak było. Bywało, że byłam na siebie zła. Zła za to, że ciągle muszę coś robić. Nie mogę usiedzieć w miejscu i cieszyć się z tego co już mam; że oprócz siebie męczę swoją aktywnością innych; że zamiast lokomotywą, powinnam być limuzyną z szoferem (to bardziej kobiece i wyrafinowane). Więc pod szyldem rozwoju osobistego próbowałam się wyciszyć i zmienić. Na różne sposoby.
Pamiętam pewien warsztat rozwojowy. Siedzieliśmy w kręgu, po turecku. Prowadząca Beti poprosiła nas o wybranie osoby nam bliskiej. Postaci, z którą się utożsamiamy, której wartości, sposób bycia i życia są nam bliskie. W totalnej ciszy każdy oddał się swoim myślom i uczuciom. Pomna swoich marzeń o lżejszym życiu, miałam w głowie Anię Przybylską (wtedy jeszcze żyła). Jest spełnioną żoną i mamą – myślałam. Realizuje się zawodowo. W ogóle, wygląda na szczęśliwą tak jakoś bez trudu. Tak, chciałam być, jak Ania.
Kiedy jednak przyszło do dalszych ćwiczeń rozwojowych z wybranym bohaterem w roli głównej, ciągle miałam w głowie i sercu… Martynę Wojciechowską. Nie mogłam jej przepędzić, mimo że wiedziałam, że ona reprezentuje dokładnie to, co chciałam w sobie zmienić. Ale z Anią było mi tak niewygodnie. Chociaż ją bardzo lubiłam, to po prostu nie byłam ja. Poddałam się w końcu. Zamieniłam Anię na Martynę. I odetchnęłam. Praca z pasją. Praca z celem. Zaangażowanie na 200%. Niezależność. Trudna, ale zawsze swoja własna droga. Bez kompromisów w sprawach zasadniczych. Tak, to o mnie i to dla mnie (żeby nie było, mam świadomość, że daleko mi do Martyny tak, jak lokomotywie do rasowej terenówki.
Jeśli i w Tobie jest jakaś wewnętrzna siła, która Cię nakręca i pcha, by pokonywać i osiągać, nie neguj jej, a korzystaj mądrze.
Kilka punktów zasadniczych:
Cel i wyzwanie
One Cię tylko motywują. Potrzeba osiągnięć jest jedną z podstawowych charakterystyk pożądanych u liderów i menadżerów. Zobacz tutaj. To potrzeba, która gwarantuje, że będziesz robić rzeczy słuszne, a nie łatwe. To potrzeba, która gwarantuje, że nie spoczniesz, póki nie osiągniesz; że się nie poddasz, że podołasz.
Wyznaczasz standardy pracy
Twoje zaangażowanie, determinacja, niestrudzenie sprawiają, że jesteś stawiany, jako wzór. Nie znam firmy, ani szefa, który nie doceniałby takich cech i postaw. Dobieraj sobie podobnych ludzi do pracy. Będziesz pracował z nimi, a nie za nich.
Lubisz pracować
Nie każdy lubi. Niektórzy muszą. Różnica między chcieć a musieć jest duża i zauważalna dla innych. Dla przykładu: Twoje oczy mogą błyszczeć lub być bez wyrazu. Wyzwanie da Ci kopa do działania albo wyśle Cię na L4. Zapalasz w innych ogień albo go gasisz. Z Osiąganiem rozpalasz i podtrzymujesz ogień.
Spełnianie marzeń
Większość ludzi pozostawia marzenia w eterycznej sferze… marzeń. Dla Ciebie marzenie to zadanie do zrealizowania. Kiedy zrealizowało się jedno z moich większych marzeń (nie samo się zrealizowało, tylko moją ciężką pracą) zrozumiałam, że mogę osiągnąć, co zechcę. Pod warunkiem, że a) wiem czego chcę b) naprawdę tego chcę. Jeśli wiesz, czego chcesz i chcesz tego naprawdę, to działaj. Energii masz za dwojga albo i trojga. Złapanie króliczka to fajne uczucie, ale gonienie go gwarantuje dłuższą frajdę.
Nietrudno zauważyć, że mając Osiąganie w czołówce talentów bardzo łatwo o pracoholizm. Ten, w skrajnej postaci może odebrać radość z życia. Może doprowadzić do wycieńczenia. Może być nie do zniesienia dla innych. Zwłaszcza bliskich. A to już pozytywne nie jest. Dlatego warto, a nawet trzeba swoją energią zarządzić, ukierunkować tak, by przynosiła Ci korzyści.
Spróbuj inaczej planować, z perspektywą, np. planuj tygodniowo – tydzień jest bardziej elastyczny, niż dzień. Jeśli codziennie coś zrobisz to, codziennie coś odhaczysz z listy. W piątek osiągniesz szczyt zadowolenia skreślając całą listę. Planowanie miesięczne jest jeszcze bardziej pojemne Ja oprócz rozłożenia pracy w czasie zastosowałam bardzo prosty trik na siebie. Zmieniłam zeszyt rozmiaru A4 na coś pomiędzy A4 a A5. Idealny format dla mnie (choć trudno dostępny). Mniej się mieści na jednej stronie niż na A4. A jednak tyle, ile potrzebuję.
Bądź selektywny. Ustalaj priorytety. Jakie obszary życia są dla Ciebie najważniejsze? Zadbaj, by działać w każdym z nich. Jaki jest Twój cel? Które zadania Cię do niego doprowadzą? Ustawiaj je do zrobienia w pierwszej kolejności. Mam to szczęście, że Focus jest moim 6 na liście talentem, tak więc wybór tego, co najważniejsze przychodzi mi dość łatwo. Jeśli tak nie masz, znajdź partnera, kogośm kto jest skoncentrowany raczej na jednej sprawie. Może być Twoim selektywnym lustrem.
Wpisuj na swoją to do list również rzeczy spoza pracy. Przedstawienie dziecka w przedszkolu, kawa ze znajomą, opłacenie rachunków, wypad za miasto – to są wszystko rzeczy do zrobienia. Zamieszczając je w swoim tygodniowym planie, masz pełen obraz tego, z czym trzeba się iporać. To pozwoli Ci właściwie gospodarować energią i nie zaniedbać żadnego z ważnych obszarów Twojego życia.
Spójrz wstecz. Wylistuj swoje osiągnięcia. Z czego jesteś dumna/y? Pochwal się i nagródź. Trochę mi zajęło, nim nauczyłam się celebrować swoje osiągnięcia. Ale udało się. Potrafię się sama pochwalić, kupić sobie w nagrodę coś fajnego, gdzieś pojechać, poleniuchować (nie za długo). Takie momenty zatrzymania i uznania są ważne. Są jak przecinki w długiej historii. Refleksyjne i pozytywne ładują baterie.
Talent Osiągania predysponuje do wymagających zawodów, gdzie jest cel (liczy się wynik), zadanie, wyzwanie. Ważne, żeby było co robić i żeby nie było za łatwo. Na pewno role menadżerskie (w delivery), projektowe, prace o charakterze zadaniowym będą spełniały „Osiągacza”. Umęczysz się zaś w środowisku, w którym się głównie myśli i gada. Osiąganie może występować w parze z każdym innym Talentem. Na podstawie dynamiki takiego aliansu można się pokusić o dokładne wskazanie na zawody czy role, w których będziesz się realizować na 100%. Zapraszam na sesję coachingu Mocnych Stron.
Za kilka dni wybieram się z rodziną na trzytygodniowe wakacje. Prawie 4000 km do pokonania, 9 lokalizacji i 9 hoteli, 4 walizki do codziennego przepakowywania. Urobię się po pachy :), ale tak inaczej. A ile będzie przy tym frajdy i satysfakcji! Żeby nie było, wakacje kończymy 4 dniami przy plaży – to w ramach ładowania baterii i zaspokojenia mojego talentu #2, którym jest Twórczość (Ideation). Oj, ile się dzieje, kiedy bezczelnie nic nie robię! Szczęśliwie dla mnie, tylko w mojej głowie.
A jak Tobie się żyje z Osiąganiem w roli głównej? Odkryj swój Talent i napisz do mnie – opiszę go w kolejnym wpisie.
Jeśli odpowiadasz na powyższe pytania TAK, to prawdopodobnie posiadasz talent Empatii w czołówce swoich talentów.
Empatia, to jeden z moich ulubionych Talentów. Sama nie zostałam nim wyjątkowo obdarzona. Nie jest w mojej wielkiej 5-ce. Mimo to, kiedy pracuję z klientką z Empatią w Top 5 jej talentów, powstaje między nami jakaś szczególna więź. Jest trudna do opisania słowami i trudna do racjonalnego wytłumaczenia. To więź emocjonalna. Jej sprawczynią jest właśnie Empatia. Ona otwiera świat uczuć mojej klientki. Ona otwiera także mnie. Sprawia, że poruszamy się w nieco innej przestrzeni. Uczuciowej. Zasadnicze pytanie podczas spotkania, to nie „co myślisz”, a co CZUJESZ? Relacja coachingowa z osobą o talencie Empatii jest głęboka i otwarta. Trwa długo po zakończeniu relacji formalnej (co świetnie współgra z moim talentem Bliskości).
Moje klientki, które przychodzą na sesje coachingu Mocnych Stron, najczęściej nie są zadowolone z bycia empatycznymi. Swoją wrażliwość na drugiego człowieka postrzegają jako słabość i brzemię: za bardzo przeżywam, jestem za miękka, wszyscy przychodzą się do mnie wyżalać, nie umiem powiedzieć nie, ciągle myślę co inni myślą, nie nadaję się do biznesu… tak mówią o sobie. Kompletnie nie zdają sobie sprawy, jak wielką wartość ma ten talent i to właśnie w biznesie.
Coaching Mocnych stron: Empatia i biznes
Przecież każdy biznes, absolutnie każdy, zaczyna się i „kręci” dzięki relacjom. A w tym obszarze Empatia ma wielką wartość. Nie bez powodu znajduje się na liście najbardziej pożądanych cech lidera XXI-go wieku. Pisałam o tym tutaj https://scjansen.com/talent-to-nie-wszystko2/ . Nie bez powodu firmy inwestują w swoich liderów i menadżerów krocie, by byli bardziej empatyczni.
Masz coś, co inni chcieliby mieć
Jeśli Empatia jest jednym z Twoich głównych talentów, a do tej pory nie dostrzegałaś w tym plusów, spójrz z mojej perspektywy:
Mocne? Bardzo mocne. Zazdroszczę (pozytywnie).
Cienie Empatii
Ponieważ każdy medal ma dwie strony, a kij dwa końce, to i Twoja mocna Empatia, oprócz blasku rzuca również cienie. Cieni powinnaś być świadoma. To one sprawiają, że swój Talent odczuwasz czasem, jako brzemię lub słabość. Kiedy o tym wiesz i wiesz jak tym zarządzić, poczujesz się dużo lżejsza, szczęśliwsza i skuteczniejsza w swoich działaniach zawodowych.
Bądź uważna na:
Jaka praca jest dla Ciebie?
Na pewno praca z ludźmi. Osadzenie Cię w roli, która polega głównie na pracy z systemem, tabelką, liczbami, to dla Ciebie kara i powolne umieranie. Do życia i sukcesu potrzebujesz ludzi. Tylko przy nich możesz zakwitnąć i się rozwijać.
Potrzebujesz też takiego miejsca pracy, w którym jest przyzwolenie na emocje. Jeśli go nie ma, nie możesz być sobą.
Do konkretnych rekomendacji, co do zawodu, potrzebne jest poznanie pozostałych Twoich talentów. Sprawdź swoje predyspozycje dzięki coachingowi Mocnych Stron.
Dla przykładu Empatia w połączeniu z Rozwijaniem innych (Developer) znakomicie predysponuje Cię do pracy trenera lub coacha.
Empatia w połączeniu z Communication i WOO, może być świetną kombinacją w sprzedaży.
Empatia, Achiever, Strategic, mogą stanowić przepis na menadżera ludzi.
Możliwości jest naprawdę wiele. We wpisie mogę Ci je jedynie zasygnalizować i zachęcić do zauważenia.
Podziel się swoim doświadczeniem z innymi. Jak korzystasz ze swojej Empatii? Co jej zawdzięczasz? Jak sobie radzisz z cieniami?
Ten wpis powstał dzięki wielkiej otwartości moich trzech klientów, którzy pozwolili mi podzielić się swoją historią ze StrengthsFinder® i wspólnym odkrywaniem talentów i drogi do swojej pracy marzeń.
Są wakacje a Ty myślisz o zmianie pracy?
Nic dziwnego. Chociaż wakacje to czas odpoczynku od pracy, to jest to też czas, kiedy jesteś bardziej ze sobą. Pozwalasz sobie wreszcie na swobodniejsze myślenie i odczuwanie. Pojawiają się obrazy z przeszłości i tworzą się te na przyszłość. Ładujesz baterie i przygotowujesz się na zmiany. Chcesz znaleźć pracę marzeń
Pewnie właśnie dlatego zgłaszają się do mnie ostatnio osoby, które zastanawiają się nad zmianą kierunku swojej drogi zawodowej. Poznaj 3 tak różne, i tak podobne historie moich bohaterów.
Jak znaleźć pracę marzeń: Piotr
Piotr podszedł do sprawy zadaniowo. Chce zmienić pracę. Jest sfrustrowany. W obecnej pracy liczył na awans, ale go nie dostał. Uważa, że jest gotowy na rolę lidera zespołu, bo w firmie pracuje już trzeci rok. Jego ostatni awans to ten na stanowisko samodzielnego specjalisty. Minął już rok. Najwyższy czas na kolejny krok w karierze. Skoro tu go nie doceniają, czas zmienić pracę – tak uznał. Chciał się upewnić w swoim myśleniu. Dlatego do mnie zadzwonił. Chciał potwierdzenia swoich talentów w profilu StrengthsFinder® i w rozmowie ze mną.
Jego Top 5 to Achiever, Activator, Relator, Significance i Input. Piotr pracuje ciężko i zawsze jest pierwszy do podejmowania nowych zadań. Szef to ceni. W pracy Piotr otacza się ludźmi, którym może zaufać. Starannie dobiera przyjaciół i współpracowników. Lubi wiedzieć. Ma opinię chodzącej encyklopedii. Piotrowi nie wystarczy znać jedną odpowiedź. On ma ich kilka. Z różnych perspektyw. I w szczególe. Ludzie z działu przychodzą do niego dowiedzieć się, co nowego w procedurach firmowych i przepisach ogólnych. Pytają o dane wewnętrzne i dane rynkowe. Piotr jest pierwszą osobą, od której dowiedzieć się można o nowinkach technologicznych. I o tym, gdzie oraz jakie szykują się zmiany. Za to wszystko Piotr zbiera dużo pochwał i wyrazów uznania. Cieszy go to i dopinguje. Nie rozumie, dlaczego mówi się mu, że nie jest gotowy na awans na stanowisko liderskie.
Kiedy omawialiśmy talenty i mocne strony Piotra poruszyliśmy temat „cieni”. Bo każdy talent, każda mocna strona ma swój blask ale i rzuca cień (tak to nazywam). Im mocniejszy talent tym mocniejszy cień. Tak, jak medal, talent też ma dwie strony. Żeby świadomie z niego korzystać, trzeba znać je obie. Talent nieuświadomiony i nieświadomie wykorzystywany może działać wbrew Tobie. Tak było w przypadku Piotra. Jego energia i gotowość do ciężkiej pracy, w połączeniu z chęcią uczestnictwa w wielu inicjatywach naraz powodowały, że Piotr prawie nigdy nie wychodził z biura przed 19-stą. Jego listy zadań były nieskończenie długie. Poświęcał zbyt wiele czasu jednemu tematowi. Organizacja czasu i efektywność nie były jego mocnymi stronami.
W trakcie rozmowy Piotr przyznał, że bardzo lubi swoją pracę. Może w niej pogłębiać wiedzę specjalistyczną. Ma opinię eksperta. Ludzie go za to szanują. Cieszy się uznaniem klientów i szefostwa. Poczuł się urażony, kiedy odmówiono mu awansu.
Kilka dni po sesji Piotr napisał do mnie, że jeszcze poczeka ze zmianą. W sumie ta nowa praca, o której myślał też wymagałaby najpierw podjęcia roli specjalisty. Zaczął się zastanawiać czy aby stanowisko liderskie jest dla niego. Pieniądze co prawda inne, ale przecież i na byciu ekspertem w swoim fachu może dobrze zarobić. Umówiliśmy się na kontakt po wakacjach. Piotr chciałby się nauczyć korzystać ze swoich talentów i zobaczyć, dokąd go to zaprowadzi.
Jak znaleźć pracę marzeń: Zuza
Zuza trafiła do mnie bardzo świadomie. Na spotkanie przyszła przygotowana z zeszytem w ręku. Jest osobą, która dba o swój rozwój. Starannie planuje swoją przyszłość. I planuje zostawić wymagającą pracę, bo czuje, że dużo daje z siebie, ale ma mały wpływ na to, co się dzieje w jej firmie. Nie widzi tam swojej przyszłości. Chce odpocząć. Stara się o etat w urzędzie gminy. Jej wyborem kieruje kalkulacja i rozsądek. Chce mieć stabilną pracę, pewne pieniądze, ściśle określone godziny pracy. Uważa, że dzięki temu będzie mieć więcej czasu dla rodziny i na swój rozwój. Odezwała się do mnie, bo chciała poznać swoje talenty, by móc się przygotować i wykorzystać je w nowej roli. Chce znaleźć pracę marzeń.
Kiedy czytałam profil Zuzy (nim porozmawiałyśmy) zastanawiałam się, co robi. W profilu zobaczyłam osobę niezwykle ambitną i wymagającą, która ma dar kształtowania przyszłości i lepszej rzeczywistości (m.in. Futuristic, Maximizer).
Kiedy Zuza opowiedziała mi o swoich planach, a ja już znałam jej talenty, szczerze się zdziwiłam. Czy jej ambicje i potrzeba sprawowania kontroli nad swoim życiem zostaną zaspokojone w urzędniczej pracy? Czy znajdzie tam odpowiednie stanowisko i warunki, by rozwijać swój talent do pracy z klientem? Czy znajdzie ludzi, którzy podobnie jak ona proaktywnie planują i dbają o swój rozwój? Nie wiem. Być może.
Wiem za to, że Zuza skorzysta z lekcji o sobie i dobrze się zastanowi nim podejmie decyzję. Bo Zuza już nie chce błądzić. Chce mądrze zainwestować w swoją przyszłość. Niedawno skończyła 35 lat i uważa, że to najwyższy czas na pracę marzeń.
Ma inne opcje niż urząd. Rozpatrzy je pod kątem wykorzystania swoich talentów, nim wybierze. Sesja ze mną dostarczyła jej więcej pytań, niż odpowiedzi. Ale w tym momencie to właśnie pytania będą jej bardziej pomocne.
Jak znaleźć pracę marzeń: Ania
Ania trafiła do mnie trochę przypadkiem, a trochę nie. Profil StrengthsFinder® robiła kilka lat temu. Od tego czasu jednak dużo się w jej życiu zmieniło. „Popełniła” dwie zmiany pracy i nieudane małżeństwo. Ktoś jej o mnie wspomniał i zadzwoniła. Od razu powiedziała, o co jej chodzi. Ania jest osobą zdecydowaną i otwartą.
Ma zamiar otworzyć własną działalność. Chce działać jako szkoleniowiec. Chce pracować z ludźmi i na własnych warunkach. Ponad 10 lat pracowała w działach personalnych paru korporacji. Działała w rekrutacji, szkoleniach, robiła analizy, a jej ostatnia rola to HR advisor (doradca personalny) w firmie usługowej. W sumie dobrze czuła się w pracy… i czuła, że to ciągle nie „to”. Jej profil (ten wykonany przed laty) wskazywał, m.in na duży talent w obszarze Empathy, Developer i Communication. I te talenty powtórzyły w jej wielkiej 5-tce również dziś. Pozostałe 2 sprzed lat (Input i Arranger) spadły z pozycji 3 i 5 do pierwszej 10tki. Zastąpiły je Focus i Self-assurance. Ania powtórzyła badanie i zamówiła pełny raport ukazujący sekwencję jej 34 talentów. Chciała opracować strategię wykorzystania talentów do zrealizowania swojego planu.
A plan jest prosty. Do końca roku robi rozeznanie rynku i potencjalnych partnerów biznesowych. Potrzebuje ukończyć jeszcze jeden kurs, który podniesie jej kwalifikacje. Opracowuje swoje portfolio. Dalej odkłada pieniądze. W lutym składa wypowiedzenie z obecnej pracy, a od maja zaczyna szkolić z wolnej stopy.
Rozmowa z Anią była dla mnie samej mocno inspirująca i energetyzująca. Konkretny plan. Pewność siebie. Determinacja. W tym przypadku nie było wątpliwości czy zmieniać, a tylko, jak zrobić to najlepiej, jak się da. O Anię jestem bardzo spokojna. Z jej intuicyjnym wyczuciem drugiej osoby (empatia) i łatwością w wyrażaniu się (communication) na pewno zdobędzie serca wielu klientów. Talent do rozwijania innych (developer) sprawią, że jako szkoleniowiec będzie pracować ze szczerą pasją i radością. A pewność siebie (Self- assurance) i ukierunkowanie (Focus) zaprowadzą ją tam, gdzie chce. Do tego zdolności organizacyjne (Arranger), otwartość umysłu (Input) i parę innych, które dopełniają jej „koszyczek” talentów. Ania ma po co do niego sięgać. A im więcej będzie sięgać, tym koszyczek będzie pełniejszy. Bo tak to działa, gdy praca, którą wykonujemy jest zgodna z naszą naturą.
Z Anią umówiłyśmy się na cokwartalny przegląd jej postępów w realizacji planów i wykorzystania talentów. Cieszę się na tę współpracę, bo wiem, że po sesji z Anią będę rewidować własne plany. Tak mnie mobilizuje!
Zuza, Piotr, Ania to trzy historie i trzy przykłady tego, jak kręta może być nasza droga zawodowa, kiedy nie znamy swoich talentów. Zamiast być przewodnikiem, sami dla siebie pozwalamy się prowadzić urażonemu ego, rozsądkowi, dobrym radom innych osób. Czasem dajemy się losowi poprowadzić „na ślepo”. Idziemy na studia za radą rodziców lub przykładem przyjaciół. Kalkulujemy, co się opłaca. Jeśli nie wszystko jawi się w jasnych kolorach, liczymy, że „jakoś” będzie. Uciekamy od czegoś, zamiast podążać do czegoś. Nie znając siebie marnujemy swój potencjał i energię życiową. Stracimy szansę na pracę marzeń.
Różnie w życiu bywa (coś o tym wiem) i nie powiem Ci, co masz robić albo co dla Ciebie najlepsze. To absolutnie Twoja decyzja i Ty to wiesz najlepiej. Ja mogę Ci jedynie pomóc odkryć to, czego o sobie nie wiesz. Dać Ci do ręki kompas, który pokieruje Cię do lepszego życia.
Poznawaj siebie. Powiedz, czego potrzebujesz. Dowiedz się, co dobrego wnosisz w życie innych ludzi. Bądź sobą i działaj po swojemu. Znajdź swoją pracę marzeń.
Jeśli, jak moi bohaterowie, utknąłeś, błądzisz zawodowo lub po prostu potrzebujesz pozytywnego kopniaka, napisz do mnie.
Keep it simple. Keep it yours.
Sylwia
Ps. Aniu, Zuzo, Piotrze bardzo Wam dziękuję 🙂
Przyłapana na pracy.
Tak to właśnie wygląda (oczywiście, kiedy pogoda dopisuje).
Omawiam z klientem jego indywidualne potrzeby. Potem otrzymuję jego profil StrengthsFinder ®. I zasiadam nad nim z głową wypełnioną doświadczeniem w pracy z ludźmi, intuicją i tonami materiałów Gallupa. Przygotowuję się do spotkania z klientem i jego talentami. Analizuję profil, sprawdzam powiązania i dynamikę między talentami, zagłębiam się w potrzeby i wyciągam na światło blaski i cienie, które rzuca każdy talent. Zastanawiam się, jakie pytanie zadać, by odpowiedź była wartością. Czasem obraz osoby jest tak wyraźny, że chciałabym ją namalować. Ale nie umiem tego oddać obrazem (akurat tego talentu mi brak). Używam więc słów i zdjęć. Takie przygotowanie do sesji coachingu Mocnych Stron trwa około 2 godzin.
A potem moja ulubiona część: spotkanie z „żywym” klientem. Najczęściej na Skype. Rozmawiamy ok. 1,5 godziny. Sesja odkrywcza jest naprawdę niezwykła i twórcza. Wtedy faktycznie piszę i rysuję. Klient też. Jest taki moment, już na początku spotkania, kiedy blokady puszczają i bardzo otwarcie rozmawiamy o tym, co w raporcie, co w pracy i w życiu. Bo nie sposób tych sfer oddzielić. Życie w pełni oznacza życie w PEŁNI: w pracy i po pracy. Bardzo lubię ten moment szczerego zdziwienia i zaskoczenia, że to za co się nie lubimy lub co inni nam wypominają jest tak naprawdę objawem talentu. Nieuświadomionym, tępionym i niewykorzystanym. Odkrycie potencjału jest jak obietnica sukcesu. No, bo skoro już odkryłeś, że go masz, wiesz jak korzystać, to będziesz korzystać. Sukces, jakkolwiek zdefiniowany, musi przyjść. Jak powiedział jeden z moich klientów:
Sukces to funkcja czasu. Nie zastanawiam się czy go osiągnę. Tylko kiedy. A to już zależy ode mnie
Już po sesji coachingu Mocnych Stron zostajemy w kontakcie. Jest praca domowa, użyteczny follow up i zwyczajne stay in touch.
Praca z drugim człowiekiem w Strengths Coaching (coaching Mocnych Stron) to dla mnie prawdziwa, spełniająca przyjemność. Wyróżnienie i odpowiedzialność. Dostaję przepustkę do wnętrza mojego klienta. Wskazuję mu kierunek na przyszłość. W takiej pracy nie ma mowy o „bylejakości”. Nie u mnie. Strengths to bardzo wymagające podejście i narzędzie. Bardzo dużo można dzięki niemu uzyskać pod warunkiem, że stoi za tym profesjonalny warsztat i certyfikacja Gallupa.
Nie bardzo rozumiem, jak działają coachowie bez potwierdzonych kwalifikacji. A jest wielu, którzy ogłaszają, że uprawiają coaching Mocnych Stron.
Jak???????? No, ale to nie o tym miało być.