W poprzednim wpisie było o tym, jakie opłakane skutki dla motywacji przynosi MOTYWOWANIE.
Dzisiaj obiecana metoda, którą w szybkim tempie dotrzesz do źródła prawdziwej motywacji. Jeśli na serio chcesz coś zrobić ze swoim talentem (lub życiem), na pewno ci pomoże.
Nie zapomnij pobrać prezentu ode mnie. To praktyczny e-book, w którym znajdziesz więcej informacji, jeśli temat motywacji Cię interesuje. A w kolejnym liście (zapisz się), który leci już piątek, poznasz historię Kingi, której Pantalon ocalił radość z życia.
polecam wszystkim, którzy pracują z ludźmi w zmianie oraz Tobie samej, jeśli przed taką zmianą stoisz. Zwłaszcza taką, do której „się zabierasz, jak pies do jeża”.
przekonanie, że MASZ WYBÓR – NIC NIE MUSISZ – MOŻESZ, JEŚLI CHCESZ. Tak samo Twój rozmówca, pracownik, współpracownik ma prawo wyboru. Nic nie musi. Może. Jeśli zamierzasz udawać tylko po to, żeby przeforsować swoje (lub cudze przekonania), to odpuść sobie. Lepiej wydaj polecenie.
Ta metoda nie służy manipulacji.
od 20 do 40 minut
W motywacji nic nie musisz. Wszystko możesz.
Ty dokonujesz wyborów i Ty ponosisz ich konsekwencje.
Powiedz to sobie lub swojemu rozmówcy na wstępie.
Gotowa? Gotów? No to zaczynamy. Odpowiedz na poniższe pytania:
1. Dlaczego chcesz/ mogłabyś chcieć dokonać zmiany?
2. W jakim stopniu jesteś gotowa na zmianę? Oceń w skali 1-10 swoją gotowość.
3. Dlaczego nie wybrałaś mniejszej liczby? /Co byłoby potrzebne, aby liczba, którą podałaś zmieniła się w liczbę o 1 większą?
4. Wyobraź sobie, że nastąpiła zmiana – jakie byłyby jej pozytywne skutki?
5. Dlaczego te skutki są dla Ciebie ważne? (nie zadowalaj się pierwszą odpowiedzią, drąż pytaniem „dlaczego” 5 razy, aż dotrzesz do źródła motywacji. To najtrudniejsza, ale i najważniejsza część – nie poddawaj się, słuchaj swojego wewnętrznego głosu i pisz!).
6. Jaki jest następny krok, jaki podejmiesz, jeśli takowy istnieje?
I koniec.
Jak było? Znalazłaś swoją motywację?
Doświadczonym (czyli praktykującym) zajmuje to do 20 minut. Ale nie o tempo tu chodzi. Chodzi o dotarcie do motywacji, która da ci siłę do wyjścia ze strefy komfortu. Da ci wytrwałość w pokonywaniu trudności. Da ci determinację w dążeniu do celu.
Choćby odrobina tej własnej motywacji, daje większe szanse na powodzenie w zmianie, niż hektolitry motywacji wylane na Ciebie przez kogoś innego (choćby to był ktoś, kogo ubóstwiasz).
Być może twoja droga do celu będzie dłuższa i bardziej kręta, ale z każdym najmniejszym kroczkiem będziesz bliżej. BLIŻEJ SWOJEGO CELU.
Tak, tak.
Jeśli zastanawiasz się, dlaczego gaśniesz po kursie, na którym byłaś taka zapalona – to właśnie dlatego, że nie znasz własnych motywów do stosowania tego, czego się dowiedziałaś.
Jeśli kilka dni po wysłuchaniu inspirującego przemówienia, na którym podjęłaś życiową decyzję o zmianie, dziwisz się, czemu nagle przygasłaś niczym rozpałka w kominku, to pewnie dlatego, że nie byłaś wewnętrznie gotowa na zmianę.
I jeśli zastanawiasz się, dlaczego Kuba z Twojego zespołu przestał się starać po tygodniu od Waszej „motywującej” rozmowy, to pewnie właśnie dlatego, że oparł zmianę o Twoją, a nie o swoją motywację.
Takich pułapek pozwala uniknąć Pantalon.
Spróbowałaś? Zadziałało?
A może masz swój sposób? Napisz proszę o nim w komentarzu.
Ostatnio robiłam rozeznanie wśród klientów, współpracowników i przyjaciół rozpytując, za co mnie cenią. Prosiłam o 3 rzeczy – więc jedni musieli się wysilić a inni ograniczyć :). Wśród komentarzy, których nie zacytuję (z czystej skromności 😉 ), pojawiły się też takie, które mnie nieco zmartwiły.
Dotyczyły motywowania, a dokładnie tego, że ja to POTRAFIĘ MOTYWOWAĆ ludzi do działania.
Czy to dobrze? Bo ja sama nie wierzę w motywację inną niż wewnętrzna! Więc jakim cudem motywuję innych? Może się czegoś nauczyłam, pracując przez 20 lat z ludźmi? A może nie nauczyłam się nic?
Przez 20 lat pracy z ludźmi przerobiłam wszystkie. Na sobie – czując się zdemotywowana i na ludziach – gasząc ich motywację (niecelowo oczywiście). Konia z rzędem temu menadżerowi, coachowi, mentorowi czy innemu wspierającemu ludzi w rozwoju, kto ich nie popełnił.
A jak jest z tobą? Przetestuj.
Przypomnij sobie ostatnią sytuację, kiedy chciałaś kogoś zmotywować.
Udało się czy nie?
Jeśli się udało to na jak długo?
A jeśli się nie udało, sprawdź, czy nie doprowadziłaś kogoś do motywacyjnego „harakiri”, do którego należą:
I co Wy na to?
Pieniądze!!??
NIE, NIE, NIE. To nie kasa!
Chociaż pieniądze motywują, jednak same w sobie nie motywują. Motywujący jest MOTYW – czyli to, do czego, dlaczego i po co są nam pieniądze potrzebne.
A żeby się tego dowiedzieć i skutecznie pobudzić motywację, trzeba wybrać się w drogę do źródła. Do źródła motywacji wewnętrznej, które, jak się domyślacie dla każdego może być umiejscowione gdzie indziej. I to dla jednego człowieka może być gdzie indziej na różnych etapach życia.
Jednym z lepszych sposobów, który można zastosować z powodzeniem w biznesie, jest metoda motywacji błyskawicznej Pantalona. (W biznesie wszystko, co błyskawiczne, cieszy się uznaniem. Kto by tam miał czas na wyprawy „do źródeł” 🙂 ). Wprawionemu menadżerowi wystarczy 20 min, mniej wprawionemu 40, żeby ją zastosować. Nauczyłam się jej podczas zajęć o wsparciu w zmianie zachowań zdrowotnych (studiowałam psychodietetykę). Co prawda wykorzystywana do innych celów niż biznesowe, ale uznałam, że człowiek to człowiek, więc powinno zadziałać. I działa.
Co więcej, regularnie stosuję tę metodę na sobie! Cóż to jest za dialog!
Z czego wynika i na czym polega metoda motywacji błyskawicznej Pantalona?
O tym będzie w kolejnym newsletterze, który do was poleci już w środę.
Zapraszam do zapisywania się!
I napiszcie koniecznie jak u was z tym motywowaniem?
Motywujecie innych?
Oczekujecie motywowania? Czy sami się motywujecie?
[Przeczytaj artykuł mojego autorstwa, który ukazał się 20.03 w portalu PracujeBoLubie.pl.]
Czy codziennie mam w pracy możliwość robienia tego w czym jestem najlepszy?
Jeśli odpowiadasz na to pytanie pozytywnie to pewnie jesteś zadowolony ze swojej obecnej pracy. Angażujesz się w nią i osiągasz dobre wyniki. Cieszysz się uznaniem i czujesz, że to twoja droga sukcesu. Przyszłość jawi ci się jasnych kolorach.
Jeśli twoja odpowiedź jest negatywna to pewnie jest dokładanie odwrotnie. Jesteś niezadowolony, pracujesz, bo musisz i czujesz, że marnujesz swój potencjał. Myślisz o zmianie.
Kiedy robisz coś w czym jesteś naprawdę dobry to sprawia ci to przyjemność. Chcesz robić tego więcej. A, gdy robisz tego więcej, to stajesz się w tym coraz lepszy. I coraz bardziej cię to cieszy. Przy okazji odnosisz sukcesy. Również finansowe. Uruchamiasz samo nakręcający się mechanizm motywacji i satysfakcji. Pracujesz, bo lubisz. I robisz to co lubisz.
Powiesz, że nie każdy ma możliwość robienia tego co lubi. Zwłaszcza, gdy pracuje się dla kogoś, na etacie dla przykładu. Być może. Ale co jeśli przyczyna nierobienia tego, co lubisz wynika z tego, że nie bardzo wiesz co lubisz albo nie wiesz w czym jesteś dobry?
Niemożliwe? A znasz swoje naturalne talenty i mocne strony? Potrafisz je nazwać i opisać? Mówisz o nich? Korzystasz z nich na co dzień?
Jeśli nie to czas to zmienić. Znajomość i praca zgodna z talentami jest podstawą naszej wewnętrznej motywacji. Nakręca nas od środka. Marchewki i kije są zbędne.
Talenty i mocne strony
Od roku jestem certyfikowanym przez Gallupa coachem mocnych stron. Ale już od 12 lat jestem fanem gallupowskiego podejścia. Praktykowałam je na sobie oraz z zespołami, którym przewodziłam jako lider HR.
W skrócie podejście to opiera się na założeniu, że wszystko z ludźmi jest w porządku. Że każdy obdarzony jest talentami, które umożliwiają mu bycie najlepszą wersją siebie. Talent definiuje się jako wrodzony wzorzec myślenia, czucia i zachowania. A talent wykorzystywany świadomie i konsekwentnie rozwija się w mocną stronę. Tak mocną, że niemalże perfekcyjną. Narzędzie, które bada talenty i mocne strony to StrengthsFinder®. Identyfikuje i opisuje 34 zestawy talentów. Są wśród nich np. Achiever (Osiąganie), Responsibility (Odpowiedzialność), Strategic (Strateg, Developer (Rozwijanie innych), Communication (Komunikatywność). Wykonanie badania to pierwszy krok do poznania swoich talentowych zasobów. Potem jest dobre zrozumienie swojego potencjału i umiejętne zastosowanie go w praktyce. W podejściu gallupowskim rozwój mocnych stron jest tą właściwą drogą do sukcesu. Praca nad słabościami owszem bywa potrzebna, aby uniknąć porażki. Ale skupianie się na słabościach prowadzi do marnowania potencjału. Do frustracji i zaniżonej samooceny, które nigdy nie idą w parze z zadowoleniem z pracy ani z sukcesem.
3 główne powody niezadowolenia z pracy
Z mojego blisko 20 letniego doświadczenia wynika, że są to:
Nieświadomość swoich naturalnych talentów a co za tym idzie nieumiejętność ich wykorzystania w aktualnej pracy.
W wieku kilkunastu lat mało kto z nas wie, co chce w życiu robić. Ci, którzy mają jasno określone zainteresowania wyznaczające kierunek rozwoju zawodowego należą do mniejszości. A właśnie w wieku kilkunastu lat trzeba wybrać profil szkoły średniej a potem kierunek studiów. Wybiera się według kryterium „ten przedmiot lubię a tego nie lubię”. I słusznie. Tyle, że często lubienie lub nielubienie przedmiotu zależy od nauczyciela, który go wykładał. Jeśli do tego dodać wpływ, jaki na nasze wybory w wieku lat kilkunastu mają koledzy (to gdzie idzie moja ‘paczka’), rodzina (tradycja, oczekiwania, ambicje), moda czy spekulacje odnośnie zarobków to okazuje się, że wybór ścieżki zawodowej jest wypadkową wielu czynników. Niekoniecznie naszych własnych.
Ja również metodą prób i błędów docierałam do swojego zawodowego przeznaczenia.
Do liceum (a nie technikum) poszłam ze względu na mamę. Klasę o profilu biologiczno-chemicznym wybrałam, bo myślałam, że mogę być lekarzem (nobliwy, szlachetny i opłacalny zawód). Pierwsze spotkanie z tasiemcem w formalinie uświadomiło mi, że to nie moja droga. Studia Zarządzanie i Marketing wybrałam, bo był to bardzo modny, nowy kierunek. O większości prezentowanych tam treści zapominałam tuż po sesji. Dopiero specjalizacja wybrana na 3 roku studiów- zarządzanie zasobami ludzkimi (wtedy nowość) – okazała się trafioną próbą. Z zarządzaniem, z ludźmi i z biznesem jestem do dziś i ciągle nie mam dość.
Niedopasowanie talentu do pracy.
Zdarza się i to wcale nierzadko, że po prostu jesteś nie na swoim miejscu. Znam dość drastyczne przypadki, które z tego powodu zakończyły się wypaleniem zawodowym, zdrowotnym kryzysem, albo załamaniem. Praca niezgodna z naturalnymi talentami jest tak kosztowna energetycznie, tak wyczerpująca, że człowiek się po prostu „wykańcza”. Zwłaszcza ambitny człowiek, który sobie powie „co ja nie dam rady” zakasze rękawy i zaprzęgnie się na lat kilka w kieracie kariery, która nie jest jemu pisaną karierą.
Smutny i częsty przykład takiej sytuacji to sytuacja, w której ekspert awansuje na menedżera zespołu. Pracowity finansista awansuje z juniora, na seniora, z seniora na analityka, z analityka na senior analityka, a z tego na lidera zespołu. Do tego liderskiego awansu jego kariera rozwija się znakomicie. Zdobywa certyfikaty, cieszy się uznaniem kolegów i szefostwa, jako ekspert uczestniczy w ciekawych projektach. Kwitnie i rozwija się. W nagrodę awansuje na lidera zespołu. I tu spotyka go zawód, bo jego merytoryczne kompetencje zdają się przeszkadzać raczej niż pomagać w pracy z ludźmi. Jako” wszystkowiedzący” odbiera zespołowi chęć uczenia się. Jego analityczny umysł domaga się faktów i danych, podczas gdy ludzie oczekują empatii i rozmowy. Stawia cele przed zespołem, ale realizuje je sam, bo poczucie odpowiedzialności nie pozawala mu zaryzykować oddelegowania zadań. Itd. Itp.
Te same wrodzone talenty (Analityk, Odpowiedzialność, Intelekt, Input, Achiever), które doprowadziły go na szczyt kariery eksperckiej, teraz w roli liderskiej stanowią przeszkodę. Sytuacja nie jest przegrana, bo można nauczyć się korzystać z tych samych talentów do innego celu. I albo nowo upieczony lider się tego nauczy, albo nowa rola będzie źródłem frustracji. Dla niego samego i całego zespołu, którego pracą ma nieszczęście zarządzać. Niektórym się udaje. Większości nie, bo nie wiedzą jak.
Środowisko pracy, które nie sprzyja rozwojowi talentu.
Posłużę się dość banalną, ale jakże trafną metaforą. Żeby z ziarna mogło wyrosnąć rosłe drzewo to potrzebuje ono trafić na optymalny dla swojego rozwoju grunt. Musi być odpowiednio nawadniane i nasłonecznione. Może też potrzebować dobrego ogrodnika. Im mniej odpowiednie będzie środowisko, tym słabiej rozwijać będzie się roślinka.
W środowisku, w którym zaniedbane są higieniczne warunki rozwoju (wynagrodzenie nieoddające wartości rynkowej pracy, brak poczucia bezpieczeństwa, brak etycznych norm itp.) nie ma mowy o optymalnym rozwoju. To trzeba sobie powiedzieć wprost: takie warunki demotywują i trzeba osiągnąć mistrzostwo mędrców wschodu, aby podchodzić do nich neutralnie.
Jest jednak wyjątek. Nawet w tak „szkodliwych” warunkach możesz lubić swoją pracę. I możesz się w niej rozwijać. Tak będzie, jeśli trafisz na dobrego „ogrodnika”, którym jest twój bezpośredni przełożony (lider, menedżer, kierownik, dyrektor). Jeśli ten będzie dostrzegał i wspierał rozwój twoich talentów to masz nadal ogromne szanse na bycie szczęśliwym w pracy. Wystarczy, aby „ogrodnik” dostrzegał to co robisz dobrze, powierzał ci częściej zadania, które robisz dobrze i wysyłał cię na szkolenia, które rozwiną Cię w tym jeszcze bardziej.
Ja w pracy miałam to szczęście, że bardzo wcześnie trafiłam na mentora, który podsunął mi książkę Teraz odkryj swoje mocne strony (M.Buckingham, D.O. Clifton). Przeczytałam, zachłysnęłam się i zaczęłam amatorsko korzystać ze wskazówek.
Pracując na etacie nie zawsze masz komfort robienia tego co chcesz. Fakt. Podpisując umowę o pracę zobowiązujesz się do wykonywania poleceń, realizowania strategii, wdrażania projektów, które zleca ci firma, szefostwo. Masz jednak zawsze możliwość wyboru podejścia do realizowania zleconych zadań w sposób wykorzystujący twoje talenty i mocne strony. Ten wybór to wybór pozytywnego rozwoju.
Znajomość własnych talentów i mocnych stron to pierwszy krok. Poznaj je, nazwij i zakomunikuj komu trzeba. Nie czekaj, aż ktoś zmieni twoje życie na lepsze. Weź sprawy w swoje ręce. Bądź swoim liderem!
Ale kiedy masz podjąć DECYZJĘ i przejść do DZIAŁANIA, jak grzyby po deszczu mnożą się opcje, piętrzą problemy i nasuwają wątpliwości. SZTYWNIEJESZ !
Jeśli masz Intelekt w wielkiej 5 swoich talentów to jesteś urodzonym myślicielem. Lubisz intelektualne wyzwania. Problem, pomysł, nawet ludzkie uczucie- to dla Ciebie zagadka do rozwiązania. Podchodzisz do rozwiązania takiej zagadki starannie przygotowana(y). Zbierasz informacje z różnych źródeł: z książek, prasy, od autorytetów i ekspertów. Lubisz czytać. Lubisz dyskutować. Widzisz takie aspekty problemu, które dla innych sąniewidoczne. Ludzie przychodzą do Ciebie po poradę. Przychodzą, by skonsultować rozwiązanie. Twoje decyzje są dobrze przemyślane dzięki temu ludzie Ci ufają. Pytają Cię: „Co myślisz?” „Jak sądzisz?” Takie samo pytanie Ty naturalnie zadajesz innym osobom.
Świetnie czujesz się przy pracach, w których trzeba coś zaprojektować, wymyśleć jakiś nowy koncept, nowe rozwiązanie. Jak nikt przestudiujesz temat, skonsultujesz z odpowiednimi ludźmi, i wyciągniesz właściwe wnioski. Twój umysł jest w pełni zaangażowany a to zaangażowanie ma nieocenioną wartość, bo przekłada się na wysoką jakość rozwiązania.
Schody zaczną się, kiedy przyjdzie do podjęcia decyzji i wdrożenia. Bo to już trochę nie Twoja „bajka”.
Muszę przyznać, że dla mnie, osoby hojnie obdarzonej talentami do działania spotkanie z osobą wyjątkowo obdarzoną talentem Intelekt to nie lada wyzwanie.
Dlaczego ? Bo udany coaching polega na tym, by pozwolić klientowi odkryć, co zrobić i jak zrobić. Moja rola w procesie to zadawanie pytań, pokazywanie różnych perspektyw, wskazywanie alternatywnych sposobów. Asystuję w drodze. Tymczasem klient z Intelektem w wielkiej 5 już WSZYSTKO (!) wie. I mógłby godzinami opowiadać o złożoności swojej sytuacji i wyborów. I faktycznie jest tak, jak mówi. Nie mogę się nie zgodzić.
Tyle, że ta wiedza jest tak obszerna i złożona, że paraliżuje go przed działaniem. Stawia mnie to w trudnej sytuacji. Jeśli umówiliśmy się na tylko jedną sesję o charakterze poznawczym to mamy 1,5 godziny czasu. I albo pozwolę klientowi przedstawiać jego skomplikowany świat … albo nim „potrząsnę” osadzając w „tu i teraz” i dając kopa do działania.
Ostrzegam, że a) zazwyczaj wybieram to drugie, bo wiem, że jeśli do mnie trafiła(e)ś to nie po to, żeby sobie pogadać, ale po to żeby zmienić coś w swoim życiu zawodowym, b) zazwyczaj nie kończymy na jednej sesji :-).
Cytując podwórkowego myśliciela„nic się nie zmienia od na d… siedzenia” . Trzeba po prostu zrobić pierwszy krok. Jeśli wolisz bardziej wyrafinowane cytaty to jest takie przysłowie afrykańskie, które mi osobiście pomogło wyjść niejednokrotnie z paraliżu myślowego i rozpocząć działanie. Brzmi ono tak: „jest tylko jeden sposób na zjedzenie słonia; kęs po kęsie”. I do tego zmierzamy na koniec sesji. Do pierwszego kęsa, do pierwszego kroku.
Po pierwsze miej Świadomość, bo nieuświadomiony Intelekt, może Cię sprowadzać na manowce. Kiedy to już wiesz możesz zaprząc swój umysł do działania na Twoją korzyść a nie wbrew Tobie. Jak ? kilka typowych pułapek i sposobów na wyjście z nich
Co do zawodów dobrych dla Intelektu, to dużo zależy od zestawu pozostałych talentów i wypracowanych na nich mocnych stron. Intelekt często idzie w parze ze Zbieraniem (Input) lub Odkrywczością (Ideation) a to oznacza, że idealna praca ma mocny komponent tworzenia czegoś nowego, eksperymentowania, opracowywania nowej koncepcji czy nowego rozwiązania. Taki idealny zestaw prac Intelekt odnajdzie w research & development, w centrali, która tworzy rozwiązania dla swoich oddziafłów, w młodych i nowych biznesach czy w środowisku akademickim. Zmęczysz się zaś straszliwie w środowisku operacyjnym, gdzie trzeba szybko i non stop działać.
Zainteresowałam Cię Tobą? Zapraszam na FB . Podyskutuj ze mną TU lub TAM, ciekawa jestem bardzo
15 października 2016
godz. 9:30 – 17:00
ul. Szeroka 3, Kraków
– odkryj swoje naturalne talenty i mocne strony
– wzmocnij swoje poczucie wartości i pewności siebie
– przekonaj się w jakiej pracy masz największe szanse na sukces, spełnienie i radość
– przygotuj się do zmiany w karierze zawodowej
a) Masz dość słuchania o tym, w czym masz się poprawić, co udoskonalić i co Ci nie wychodzi. Dla odmiany potrzebujesz usłyszeć, co w Tobie dobre i na tym budować swój sukces..
b) Tkwisz w pracy, która nie jest dla Ciebie, ale boisz się zmienić, bo tak naprawdę nie masz pomysłu na siebie. Albo masz ich wiele i nie wiesz, który jest tym dobrym.
c) Masz już dość pracy dla kogoś. Chcesz stworzyć swoje idealne miejsce pracy, ale tak naprawdę to nie wiesz, w czym odnajdziesz się najlepiej.
d) Masz nową pracę. Miało być tak pięknie a okazało się, że to pomyłka. Na dodatek nie jest Twoja pierwsza pomyłka zawodowa. Chcesz coś poprawić albo zmienić, żeby było lepiej.
e) Chcesz awansować. Rozważasz różne opcje awansu. Nie wiesz, która będzie dla Ciebie najlepsza i w której masz największe szanse na sukces.
f) Wracasz do pracy po długiej przerwie (urlop macierzyński, wychowawczy, wyjazd, choroba itp.). Masz nowe priorytety.
g) Brakuje Ci pewności siebie. Potrzebujesz odnaleźć się na nowo i wzmocnić.
WARSZTAT NIE JEST DLA CIEBIE JEŚLI:
a) Od pracy grupowej wolisz indywidualną (wtedy polecam pracę ze mną lub samodzielną)
b) Nie masz ochoty nic w swoim życiu zawodowym zmieniać
c) Już wszystko o sobie wiesz
d) Nie masz ochoty mi pomagać 🙂
W PROGRAMIE MIĘDZY INNYMI:
– Omówienie i zrozumienie Twojego profilu talentowego
– Omówienie i zrozumienie, jak współdziała on z innymi
– Praktyczne wykorzystanie Twoich talentów w kontekście zawodowym
– przed warsztatem – w ramach przygotowania poproszę Cię o trzy rzeczy (w tym zrobienie profilu SF)
– w trakcie warsztatu- samodzielnie , w grupach i ze mną
– po warsztacie – grupa na FB, oraz indywidualnie ze mną do 3 konsultacji meilowych.
O WARSZTACIE I O TWOIM UDZIALE:
Szukam 12 osób – ambasadorów i beta-testerów mojego kursu, które zechcą jako pierwsze przetestować moje pomysły, na żywo, 15 października w pięknym miejscu na krakowskim Kazimierzu. Będziemy odkrywać talenty, pić dobrą kawę i twórczo pracować nad mocnymi stronami. Ja oferuję swoją wiedzę, doświadczenie, sponsoruję profesjonalne szkolenie i coaching, a Ciebie proszę w zamian o konstruktywną opinię, pozostanie ze mną w kontakcie i o polecanie mnie (o ile będziesz zadowolona(y) z efektów).
Zainteresowałam Cię? Wypełnij ankietę i daj nam szansę się poznać. Znasz kogoś, komu mój warsztat mógłby pomóc? Proszę, poinformuj go.
https://
Jeśli dołączysz do grona ambasadorów, poproszę Cię o uiszczenie kwoty 90 złotych. To cena absolutnie nierynkowa (nigdy więcej nie będzie tak tanio) – opłacasz nią wykonanie badania StrengthsFinder® oraz wydruku analizy i materiałów.
Pozostałe koszty przygotowania oraz realizacji całodniowego warsztatu, moją analizę Twojego profilu, kawę i lunch ponoszę ja. To bardzo ważna dla mnie sprawa i inwestycja więc prosiłabym i Ciebie o przemyślenie przed zgłoszeniem.
Serdecznie dziękuję,
Sylwia