Jakie wartości chcesz zaspokoić dzisiaj? Na ile je zaspokajasz w tym momencie?
Wartości mogą się zmieniać. To, co było dla Ciebie ważne kilka lat temu, nie musi być teraz. Co parę lat warto je przejrzeć i zapytać siebie: „Jakie to dzisiaj ma dla mnie znaczenie?”.
Kiedyś myślałam, że wartości są wyryte w kamieniu, że jak raz je odkryłam, to już muszę być im wierna na zawsze. Ale to nieprawda. A takie myślenie jest szkodliwe. Przekonałam się o tym w ubiegłym roku, kiedy podążanie za ambicją i wyzwaniem odebrało mi całą radość z pracy.
Bo tak naprawdę na tym etapie życia chodzi mi o RADOŚĆ: radość z tworzenia, pomagania, dzielenia się, bycia z ludźmi. To nie znaczy, że nie jestem ambitna i nie lubię wyzwań. Jestem ambitna i podejmuję wyzwania, tyle, że nie mogą mi przysłaniać tej wartości nadrzędnej, jaką jest radość.
Oceń, na ile Twoja dzisiejsza praca jest zgodna z Twoimi wartościami. Czy to, co teraz robisz zawodowo pozwala Ci żyć Twoimi wartościami? Wiele osób jest przekonanych, że tylko na swoim można pracować w zgodzie ze sobą, swoimi talentami i wartościami. Ja tak nie uważam i według mnie to szkodliwe myślenie. Prowadzi do złych wyborów albo do frustracji, kiedy się ich nie podejmie.
Praca na etacie jest pracą „dla kogoś”, jeśli tak o niej myślisz. I jest „bez sensu”, jeśli pozbawiasz ją sensu, tak o niej myśląc. A przecież możesz też pomyśleć, że pracujesz dla siebie i wtedy to już zupełnie inaczej wygląda. Możesz poszukać sensu dalej i szerzej, niż tylko wokół własnego ego.
Tylko, że wtedy trzeba wziąć odpowiedzialność za siebie, swoje myślenie, zachowanie itd., (a to już nie każdemu pasuje, bo łatwiej marudzić, niż się potrudzić). Ja przyjmuję założenie, że masz szczere chęci wziąć odpowiedzialność i że szukasz czegoś, co wykracza znacznie poza Twoje małe, wielkie ego :).
No więc, skoro już znasz swoje wartości to przyjrzyj się teraz tym, którym służy Twoja własna firma lub firma, w której pracujesz.
Każdy biznes w ostatecznym rozrachunku służy ludziom. Dostarcza im tego, czego potrzebują. Dlatego i Ty, w jakiejkolwiek branży byś nie pracował/a, też robisz coś dla zaspokojenia ludzkich potrzeb.
Jaki produkt lub usługę dostarcza Twoja firma? Jaką potrzebę nim zaspokaja? Jaką wartość wnosi w życie ludzi? Np. branża piwowarska dostarcza ludziom rozrywki i odprężenia, ułatwia nawiązywanie i utrzymywanie znajomości – myślałeś/aś kiedyś o tym w ten sposób? Jakąkolwiek wartość dostarcza Twoja firma – Ty też ją dostarczasz. Bez Ciebie nie byłoby to możliwe.
Jeśli nie, jest wielce prawdopodobne, że będziesz odczuwać jakiś brak sensu w tym, co robisz. A jeśli te wartości są bardzo ważne i dla Ciebie, to może jesteś w miejscu, w którym realizujesz swoją życiową misję. Podobnie możesz przefiltrować wartościami stanowisko, jakie zajmujesz.
Jaka jest jego główna odpowiedzialność? Jak służysz innym?
Podejmij decyzję o pasji do pracy. Z jakim nastawieniem pracujesz? Zacznę od krótkiej historii.
Drobny Afroamerykanin w czarnej bluzie kucharskiej i spodniach w czarno białe prążki, stał za stanowiskiem do robienia omletów w restauracji hotelu w Miami. Na klapie bluzy miał przypiętą plakietkę „Omlet Master”. Goście podchodzili do niego, by zamówić swój ulubiony omlet, a on z uśmiechem większym od siebie przyjmował te zamówienia, a potem z wyrazem pełnego skupienia je przyrządzał. Na koniec z dumą i jeszcze większym uśmiechem serwował swoje jajeczne dzieła.
Jadłam swoje śniadanie i patrzyłam na tę scenę z zażenowaniem. Czułam litość i zakłopotanie – z tej plakietki, jego uśmiechu i skupienia. Myślałam o tym, jakie to musi być upokarzające dla niego. I myślałam o tym, jaki ten amerykański kapitalizm jest okrutny. Tego dnia nie wzięłam na śniadanie omletu, choć je uwielbiam.
Kiedy drugiego dnia naszego pobytu znowu na śniadanie przywitał mnie szeroki uśmiech „Omlet Mastera” dostrzegłam w jego oczach, że ten uśmiech jest szczery. Stanęłam w kolejce po omlet. Obserwowałam Mistrza i czułam rosnące zażenowanie i litość… do samej siebie. Bo wtedy zdałam sobie sprawę, że ten człowiek odnalazł sekret i sens pracy, którego ja ciągle wtedy szukałam.
Wtedy jeszcze byłam przekonana, że kiedy człowiek sobie postawi cel, a potem go zrealizuje, to da mu to szczęście. I byłam przekonana, że kiedy człowiekowi z głodu burczy w brzuchu albo zastanawia się, jak spłacić kredyt na rodzinne mieszkanie, to raczej nie myśli o tym, czy praca dostarcza mu radości albo czy ją kocha. Robi, bo musi. Nie musi się zastanawiać. Dolne warstwy piramidy Maslowa (potrzeby fizyczne, bezpieczeństwa, przynależności) są dominujące i domagają się zaspokojenia na poziomie pierwotnego instynktu. A kiedy już człowiek zaspokoi te swoje podstawowe potrzeby, to zaczyna zaspokajać te z wyższej półki. Stabilna praca, zarobki powyżej średniej krajowej, przyzwoita atmosfera w pracy, sprawiają, że budzą się kolejne potrzeby: uznania i rozwoju. Zaczyna się zabieganie o stanowiska, tytuły, kompetencje, nagrody, prestiż, władzę.
Tymczasem:
„Ograniczony cel przynosi ograniczony sukces. Jeżeli kierować nami będą uniwersalne zasady, będziemy w nieustannym procesie osiągania celu. Bez końca. (…)Jeśli celem jest wnoszenie pozytywnego wkładu w życie klientów i zapewnienie im wspaniałego, opłacalnego i przyjemnego doświadczenia, będziemy to mogli robić bez końca. Każdy dzień będzie źródłem radości.”
Dr Dawid Hawkins, „Sukces jest dla Ciebie”
Omlet Master z Miami to wiedział. I pan, który w naszym rodzimym Intercity częstuje herbatą tak radośnie, że krążą o nim posty na FB, też to wie. I wesoły kierowca warszawskiego autobusu, o którym kręcą filmy na YT, również to wie.
Naprawdę nie jest ważne, co posiadamy, ani co robimy, ale to jacy jesteśmy. Jeśli w miejscu, w którym pracujesz możesz być sobą, możesz wnosić i czerpać z tych samych wartości, które są ważne dla Ciebie, to jesteś w bardzo właściwym miejscu. Wystarczy tylko podjąć decyzję.
Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam Ci wyklarować drogę do swojej pasji i powołania.
A jeśli chcesz tego doświadczenia na żywo, zapraszam na warsztaty z odkrywania powołania i budzenia pasji do pracy i do życia.
„Rób to, co kochasz, a nie przepracujesz ani jednego dnia w swoim życiu” – głosi napis na drewnianym serduszku, które na warsztaty talentów Gallupa, przyniosła jedna z uczestniczek.
Ten tekst zdecydowanie głosi prawdę. I budzi głód. Ale nie mówi, jak ten głód zaspokoić.
Analiza profilu talentów Gallupa pomaga dotrzeć do sedna, ale nie zawsze wystarczy. Są osoby, które po niej mówią: „Już wszystko jasne!”, ale większość musi drążyć dalej.
Po latach odkrywania i drążenia tematu pracy i pasji u siebie i u ludzi, z którymi pracuję, chyba mam przepis, który może to ułatwić. Podzielę się nim w dwóch wpisach, bo chociaż to prosty przepis, to składniki są złożone.
W co lubiłeś/aś się bawić jako dziecko? Jaką szkołę średnią wybrałeś/aś? Na jakie studia się zdecydowałeś/aś?
W liceum wybrałam profil biologiczno-chemiczny, bo był to jedyny „ludzki” kierunek. Zawsze ciągnęło mnie do natury. Przez chwilę nawet rozważałam bycie lekarzem. Pomysł o praktyce lekarskiej prysł jednak w chwili, w której pani od biologii przyniosła na lekcję tasiemca w słoiku z formaliną. Bladoróżowe zwoje „czegoś martwego”, ciasno upchnięte w szkle. Zrobiło mi się słabo. Musiałam wyjść z klasy, żeby złapać oddech i pożegnać się z wizją siebie jako lekarza.
Na studia wybrałam Zarządzanie i marketing, bo wtedy był to praktyczny i modny kierunek. Kapitalizm w Polsce dopiero rozkwitał, zasilany coraz nowymi inwestycjami zagranicznymi. Potrzeba było kadry menadżerskiej. Ten kierunek dawał szanse na dobrze płatną pracę. No i nie robiło mi się od tego niedobrze.
W trakcie studiów okazało się, że przedmioty rachunkowe są przyczyną moich sennych koszmarów. Zaliczałam je nawet dobrze, ale nauka nie sprawiała mi żadnej przyjemności. Wiedziałam, że nie zostanę pierwszym ekonomistą kraju.
Przyjrzyj się temu czego uczyłeś/aś się łatwo oraz swoim zainteresowaniom.
Które przedmioty, dyscypliny, tematy wchodziły Ci do głowy lekko i miałeś/aś ochotę wiedzieć o nich jeszcze więcej?
Przy wyborze specjalności nie miałam wątpliwości. Utworzono nową: zarządzanie zasobami ludzkimi (wiem, dziś brzmi to tragicznie, ale wtedy było innowacyjne i baaardzo interesujące). Chociaż nie wiedziałam, co dokładnie da się z tym zrobić w przyszłości, miałam ochotę to odkryć.
To był dobry wybór. Człowiek, biznes, zarządzanie i wszystko, co z tym związane pasjonowało mnie przez całe życie i pasjonuje do dzisiaj (chociaż sam człowiek pasjonuje mnie najbardziej).
Przyjrzyj się swoim dotychczasowym wyborom zawodowym.
Jakie stanowiska, prace, jakich pracodawców wybierałeś/aś do tej pory i dlaczego? Poznaj swoje dotychczasowe wartości.
Jeszcze na studiach dostałam szansę pracy w swojej dziedzinie. Na piątym roku studiów zaczęłam pracę. Zostałam asystentką HR Menadżera. Proponowano mi też stanowisko Kontrolera Finansowego. Wybrałam to, do czego mnie ciągnęło, a nie to co się bardziej opłacało.
Zaraz potem sama zostałam HR menadżerem i wszystkie moje kolejne prace były związane z kierowaniem zespołem i funkcją HR. Zmieniały się tylko ustawienia: produkcja/usługi, lokalnie/ globalnie, firma X/firma Y.
W ciągu 20 lat miałam 7 pracodawców (3 razy w ramach tej samej grupy kapitałowej) i jakieś dwa razy tyle stanowisk. Wygląda to na częste zmiany, ale na pewno nie były one pochopne. Jak sobie tak patrzę z perspektywy, to co mnie pchało do zmiany (zawsze odczuwałam jakieś wewnętrzne parcie) to było: chęć spróbowania czegoś nowego, sprostanie jakiemuś wyzwaniu, osiągnięcie czegoś ambitnego, możliwość wykorzystania tego, co już umiem i nauczenia się czegoś nowego.
Jakie wartości za tym stały? Głównie: niezależność, ambicja, rozwój, prestiż, odwaga.
Czy zwracałam uwagę na pieniądze? Oczywiście. Styl życia był i jest dla mnie ważny. Pieniądze same w sobie wartości nie mają, ale dzięki nim można nabyć wiele wartościowych rzeczy. I nie są to tylko rzeczy materialne. Dla mnie przede wszystkim pieniądze są środkiem do niezależności, decydowania o sobie, wolności. Ale uwaga: kiedy stają się celem samym w sobie to niestety zniewalają i o wolności mowy nie ma.
Cdn.
„Jeśli ktoś stawia styl życia na pierwszym miejscu, to szuka pracy, a nie powołania”
Paul Kalanithi
To nie jest zdanie z jakiejś książki o karierze, a Paul nie był ani psychologiem, ani mówcą motywacyjnym. Był zdolnym neurochirurgiem, oddanym swojej pracy i pacjentom. Dostał wiele kopniaków od losu, ale też wykorzystał szanse, jakie on mu przyniósł. Niezwykła historia. Polecam.
To zdanie było jedynym, jakie zakreśliłam w całej powieści. Było dla mnie jak zimny prysznic: bolesny i orzeźwiający zarazem. Znajdowałam się wtedy w takim momencie życia, w którym kwestionowałam swoje wybory zawodowe i raz zarazem zapytywałam siebie o sens tego, co robię.
To zdanie, choć bez pytajnika, zadaje pytanie w punkt: „O co Ci człowieku chodzi tak naprawdę? Chcesz pasji czy pracy? Szukasz misji życiowej, czy masz inne potrzeby i cele?”
Jak człowiek (czyli ja) zada sobie takie pytanie, to natychmiast odpala mu się poczucie winy. No bo przecież wiadomo, że misja, powołanie, pasja to są wyższe cele, niż jakieś tam pieniądze i wygody. Wiadomo…? (Sama nie wiem skąd się we mnie wzięło takie przekonanie. Sprawdź sobie, czy aby też takiego nie masz i czy aby na pewno dobrze Ci robi).
Jeśli wierzyć statystykom, to niewiele ponad 10% ludzi pracuje z pasji i powołania.
Nie ma takich warsztatów talentowych, na których nie byłoby osoby szukającej pracy z powołania i pasji. W zasadzie większość osób, które do mnie przychodzą tego właśnie szuka. Ale tylko nieliczni są gotowi zapłacić cenę, jaką taka praca kosztuje.
A trochę kosztuje.
Ile?
Cena powołania może dać się wyliczyć bezpośrednio w pieniądzu. Np.: Twoja pensja – ile zarabiasz? Czy jesteś gotów zrezygnować z tych pieniędzy, kiedy wzywa Cię powołanie?
Albo za realizację swoich pasji trzeba będzie zapłacić poczuciem bezpieczeństwa np.: Czy jesteś gotów zrezygnować ze stałych wpływów na konto w imię wyższego celu?
Walutą mogą być też tytuły, apanaże, czy inne oznaki prestiżu. Czy zamienisz dyrektorski tytuł i samochód służbowy na stanowisko, na którym byłoby Ci naprawdę dobrze?
Ceną mogą też być: zagraniczne wakacje, tylko ośmiogodzinny dzień pracy, znajomości zawarte w dotychczasowej pracy, darmowe kursy, czy karnet na siłownię. W zasadzie może się okazać, że musisz zrezygnować ze wszystkiego, na czym Ci tak bardzo zależało do tej pory, by pójść za głosem serca.
Na ostatnich warsztatach wywołała się dyskusja o tym, czy nie da się tego pogodzić. Czy praca z powołania, pasji, musi oznaczać rezygnację z komfortowego stylu życia?
Moim zdaniem nie musi, ale trzeba być na to gotowym, bo jestem pewna, że przynajmniej tymczasowo Twoja sytuacja nie będzie komfortowa.
W poprzednim tygodniu rozprawiłam się z kryterium szybkiej kariery i pieniądza przy wyborze pracy. Dzisiaj czas na bezpieczną STABILNOŚĆ i błyszczący PRESTIŻ.
Stabilność to częste kryterium wyboru pracy dla osób, które już się „ustatkowały” albo chcą się „ustatkować”. Mieszkanie na kredyt, dzieci na utrzymaniu, niezbyt pozytywne doświadczenia z poprzednich prac, zmęczenie robieniem kariery to życiowe okoliczności sprzyjające potrzebie stabilizacji. Również nadwątlona pewność siebie sprzyja poszukiwaniu bezpiecznej przystani.
Jeśli stabilność jest Twoją potrzebą to wybieraj duże firmy, które są na rynku od co najmniej kilkunastu lat. Jeśli lokalna firma jest częścią większej korporacji, która funkcjonuje na rynku globalnym od lat kilkudziesięciu – możesz być naprawdę spokojna.
Duże firmy z tradycjami mają swoje procedury i ukształtowaną kulturę organizacyjną. Atmosfera nie wrze w nich, jak w start-upach.
Mimo, że raczej nie zrobisz w nich błyskawicznej kariery (na awans pracuje się latami), to za to możesz o swoją karierę być spokojna w dłuższej perspektywie. Im większa i bardziej różnorodna firma tym więcej możliwości zmiany w trakcie zatrudnienia możesz w niej mieć. Z finansów można się przenieść do HR-u, z logistyki do marketingu itd. itp. To nie byłoby możliwe na rynku zewnętrznym, bo na rynku zewnętrznym 99% firm poszukuje kandydatów z adekwatnym doświadczeniem. A w Twojej firmie już cię znają, wiedzą na co cię stać i będą bardziej chętni dać ci szansę w nowej dyscyplinie.
Wielkie firmy też zwalniają ludzi. Miej tego świadomość. Dużo częściej niż mniejsze, doświadczają wszelkich reorganizacji, restrukturyzacji i innych zmian. Wtedy są cięcia i przyjemnie nie jest. Bezpieczeństwo i stabilność, której tak szukałaś prysną niczym bańka mydlana. Ale nawet w takiej sytuacji bycie w dużej firmie jest bezpieczniejsze niż w małej. Bo po pierwsze – szanse przeniesienia Cię na inne stanowisko są większe, a po drugie, kiedy firma będzie musiała się z Tobą rozstać dostaniesz godny pakiet i wsparcie na wyjściu. Wielkie firmy z tradycjami i logo nie mogą potraktować cię źle, bo wpłynęłoby to na ich reputację na rynku.
Co do talentów to w takich stabilnych strukturach wyjątkowo dobrze powinny się czuć Discipline, Deliberative, Developer, Consitency, Harmony.
To ciekawe kryterium. Dość powszechne i dość złudne. Dość powszechnie ludzi ciągnie do stanowisk z tytułami i dość powszechnie się nimi później rozczarowują. Żeby prestiż miał szansę się obronić, musi za nim stać COŚ więcej niż tylko nazwa stanowiska.
Ostatnio w hotelu w Wiedniu miałam okazję być obsługiwana na recepcji przez panią, która do marynarki miała przypięty identyfikator ze swoim imieniem i tytułem: NAVIGATOR. Pani recepcjonistka nie była recepcjonistką a Navigatorem. Recepcja nie była recepcją a NAVIGATORS TEAM…
Doceniam kreatywność, ale na serio jestem zdziwiona, że ludzie to kupują. Muszą być potem nieźle rozczarowani samą pracą, która z wielkim lub oryginalnym tytułem nie ma wiele wspólnego.
Jeśli prestiż jest dla ciebie ważny to zwróć uwagę na 3 rzeczy:
Kryterium prestiżowe polecam dobrze rozważyć zwłaszcza właścicielom talentów wpływu np. Significance, Communication, Maximizer. Nie wszystko złoto co się świeci – jak mówi mądre przysłowie.
Kryteriów doboru pracy może być więcej. Ja sama, kiedy po raz ostatni zmieniałam pracę, wypisałam ich 23. Potem musiałam im nadać wagi, bo nic mądrego mi z tej listy nie wynikło. A na koniec zdecydowało CZEGO NOWEGO MOGĘ SIĘ NAUCZYĆ – pieniądze były dokładnie takie same, jak w poprzedniej pracy.
Dzisiaj byłabym mądrzejsza i uwzględniła 2 kryteria, o których mówi Sheryl Sandberg: MISJA FIRMY i POTENCJAŁ WZROSTU. No ale dzisiaj nie szukam. A wtedy być może nie zmieniłabym pracy. A bardzo tego potrzebowałam...
A Ty czym się kierujesz?
Bardzo się zdenerwujesz, jeśli powiem „to zależy”?
Bo to naprawdę zależy od tego na czym Tobie zależy. Zwyczajnie, jak przy każdej większej decyzji trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie „co jest dla mnie ważne – co ma dla mnie wartość”. Patrzysz w krótkiej perspektywie (do 2 lat) lub dłuższej (planów na życie).
Dlaczego do 2 lat? Z trzech powodów:
No więc – na czym ci zależy?
To jedne z najpowszechniejszych kryteriów.
Szybka kariera zazwyczaj bywa też bardzo interesująca, ale i wymagająca. Najlepsze warunki dla szybkiego rozwoju znajdziesz w firmach, które są na początku drogi, czyli w start-upach. Bo tu dzieje się dużo i naprawdę szybko. Nawet po roku możesz awansować o stopień wyżej, a góra po 2 latach być szefem zespołu. Takie błyskotliwe ruchy nie zdarzają się oczywiście wszystkim: duże zaangażowanie, otwartość na zmiany, wyniki – to wszystko też musi być. Taki start up jest jak poligon doświadczalny: napocisz się, natrudzisz, nagimnastykujesz, ale nauczysz się bardzo dużo. Nagroda będzie podwójna: Twoja satysfakcja i szybszy awans. Praca w start-upie wymaga podjęcia ryzyka, niejednokrotnie również przeniesienia się do innego miasta. To jednak inwestycja o najszybszej i najwyższej stopie wzrostu, jeśli chodzi o karierę.
Nic dziwnego, że w Krakowie, w którym centra usług wspólnych i bpo rosły i rosną dalej, jak grzyby po deszczu, ludzie szybko zorientowali się jakie benefity niesie bycie pierwszym. Praca dla organizacji, która dopiero powstaje daje szanse przeskakiwania po szczeblach kariery a nie wspinania się. A jak ktoś ma ochotę na wybicie się, jak na trampolinie to niech jeszcze przeniesie się do start -upu w innym mieście. Najlepiej takim, w którym rynek pracy jeszcze nie jest rozwinięty. Znam wiele przykładów osób, które zrobiły taki ruch wybijając się o kilka stopni w górę od razu. U mnie samej nastąpił taki efekt, kiedy ze Skierniewic , z zakładu produkcyjnego Philipsa zatrudniającego 300 osób przeniosłam się do Czech do fabryki, w której pracowało 1200 osób. Dla mojego CV to było takim wyróżnikiem, jak lot rakietą!
Ale znam też osoby, które zrezygnowały z wyższej pozycji, obniżyły wymagania finansowe tylko po to by wejść do start-upu. Wydawać by się mogło, że zrobiły krok w tył. Być może,ale pozorny i tylko na chwilę. Podjęły ryzyko, szybkow wykorzystały okazję (i umiejętności) i poszybowały w kierunku swoich długofalowych marzeń.
W takich warunkach, nowotworzoącej się (chaotycznej, spontanicznej, dynamicznej) organizacji jak ryba w wodzie pływają takie talenty Gallupa jak Adaptabilty, Activator, Arranger, Achiever, Restorative, Learner, Input, Ideation.
(a kiedy już się zdecydujesz na taki ruch –wygraj tę rekrutację! nie próbuj- WYGRAJ! )
Dobre pieniądze nie są złe!
Pieniądze to ważne kryterium i nie oszukujmy się, że pieniądze nie mają znaczenia. Mają tyle, że różne w różnych momentach życia, bo w róznych momentach życia mamy różne potrzeby. Pewna bardzo mądra Ania powiedziała mi kiedyś tak: „Nie muszę już więcej zarabiać, bo jak będę mieć więcej, to tylko będę więcej wydawać. A nie jest to moim celem w życiu”. Ania osiągnęła satysfakcjonujący ją i jej rodzinę poziom zarobków. Ale gdyby spytać 27-latka, który chce kupić samochód, wynająć mieszkanie i zabrać dziewczynę na egzotyczne wakacje to dla niego najważniejsze będą pieniądze. I nie powinno nikogo dziwić, że ludzie zmieniają pracę dla 200 czy 300 zł.
Jeśli wiesz, że pieniądze są i będą dla ciebie ważne, kieruj się do dużych pracodawców: dużych w liczbie zatrudnionych osób, skali działalności i osiąganych przychodów. Nie bez kozery urząd statystyczny dzieli firmy na małe -do 50, średnie -do 500 i duże powyżej 500 osób. Wielkie firmy płacą lepiej, bo zazwyczaj mają też większe przychody w ogóle. Koszt pracy człowieka nie stanowi w nich głównego kosztu operacyjnego. W mniejszych firmach każdą wydaną złotówkę ogląda się 2 razy.
Nie znalazłam dowodów na to, że któryś z talentów bardziej pożąda pieniędzy niż inny. Zauważyłam natomiast, że mniejszą wagę do aspektu finansowego przywiązują talenty stricte relacyjne oraz talent Belief. W talentach relacyjnych przodują kobiety i bardziej z płcią wiążę to mniejsze przywiązanie do pieniądza (ale czy to dobrze???). A talent Belief z zasady bardziej jest zainteresowany misją firmy i jej spójnością z własnymi wartościami.
Czytałaś już FB historię o mojej szybkiej lekcji wartości jaką dostałam od Arka 17 lat temu? zobacz tutaj historię i komentarze innych osób
CDN. Za tydzień o 2 kolejnych najbardziej popularnych kryteriach wyboru pracy : STABILNOŚCI I PRESTIŻU.
A Ty czym się kierujesz?
Szukam Utalentowanej Wirtualnej Asystentki do współpracy przy odkrywaniu i rozwijaniu talentów i mojego biznesu. Więcej o tym kim jestem, co robię i jak znajdziesz tutaj.
Poszukuję kogoś, kto zajmie się dla mnie:
• Publikowaniem treści na fanpejdżu
• Moderowaniem w grupie
• Redakcją i publikacją artykułów
• Modyfikacją strony
• Organizacją kalendarza i eventów (na żywo i w sieci)
• Promocją
Jeśli:
• masz doświadczenie w powyższym
• interesujesz się rozwojem osobistym i zawodowym
• kochasz ludzi i biznes a może i HR
• „pracujesz, bo lubisz” a lubisz pomagać innym
• umiesz skutecznie używać social mediów
• znasz dobrze WordPressa (umiesz po nim nawigować, panujesz nad SEO, potrafisz wprowadzać zmiany w redakcjach i na stronie)
• potrafisz wyczarować estetyczny materiał graficzny (korzystając choćby z Canvy)
• potrafisz wysłać kampanię newsletterową i zadbasz o jej skuteczność
• lubisz i umiesz pisać
• wiesz coś na temat marketingu, sprzedaży i obsługi klienta
• umiesz efektywnie wykorzystać czas i jesteś zorganizowana
Ilość godzin w miesiącu: 40-60.
Forma: zlecenie lub faktura
Miejsce: dowolne w Polsce, aczkolwiek ‘krakuska’ mile widziana
Inne kwestia: do omówienia
Napisz do mnie na adres sylwia@scjansen.com, dlaczego właśnie z Tobą chciałabym pracować. Załącz swoje CV i/lub coś innego co mnie przekona.
Czekam na Ciebie do 31 marca,
Sylwia
Ps. Jeśli jesteś kobietą i czytając to ogłoszenie stwierdzisz, że za mało umiesz, by aplikować proszę przemyśl to jeszcze raz. Jeśli spełniasz 60% profilu a do tego masz otwartą głowę i wielkie chęci uczenia się to „kieruj się sercem i działaj z głową”. Aplikuj!
[Przeczytaj artykuł mojego autorstwa, który ukazał się 20.03 w portalu PracujeBoLubie.pl.]
Czy codziennie mam w pracy możliwość robienia tego w czym jestem najlepszy?
Jeśli odpowiadasz na to pytanie pozytywnie to pewnie jesteś zadowolony ze swojej obecnej pracy. Angażujesz się w nią i osiągasz dobre wyniki. Cieszysz się uznaniem i czujesz, że to twoja droga sukcesu. Przyszłość jawi ci się jasnych kolorach.
Jeśli twoja odpowiedź jest negatywna to pewnie jest dokładanie odwrotnie. Jesteś niezadowolony, pracujesz, bo musisz i czujesz, że marnujesz swój potencjał. Myślisz o zmianie.
Kiedy robisz coś w czym jesteś naprawdę dobry to sprawia ci to przyjemność. Chcesz robić tego więcej. A, gdy robisz tego więcej, to stajesz się w tym coraz lepszy. I coraz bardziej cię to cieszy. Przy okazji odnosisz sukcesy. Również finansowe. Uruchamiasz samo nakręcający się mechanizm motywacji i satysfakcji. Pracujesz, bo lubisz. I robisz to co lubisz.
Powiesz, że nie każdy ma możliwość robienia tego co lubi. Zwłaszcza, gdy pracuje się dla kogoś, na etacie dla przykładu. Być może. Ale co jeśli przyczyna nierobienia tego, co lubisz wynika z tego, że nie bardzo wiesz co lubisz albo nie wiesz w czym jesteś dobry?
Niemożliwe? A znasz swoje naturalne talenty i mocne strony? Potrafisz je nazwać i opisać? Mówisz o nich? Korzystasz z nich na co dzień?
Jeśli nie to czas to zmienić. Znajomość i praca zgodna z talentami jest podstawą naszej wewnętrznej motywacji. Nakręca nas od środka. Marchewki i kije są zbędne.
Talenty i mocne strony
Od roku jestem certyfikowanym przez Gallupa coachem mocnych stron. Ale już od 12 lat jestem fanem gallupowskiego podejścia. Praktykowałam je na sobie oraz z zespołami, którym przewodziłam jako lider HR.
W skrócie podejście to opiera się na założeniu, że wszystko z ludźmi jest w porządku. Że każdy obdarzony jest talentami, które umożliwiają mu bycie najlepszą wersją siebie. Talent definiuje się jako wrodzony wzorzec myślenia, czucia i zachowania. A talent wykorzystywany świadomie i konsekwentnie rozwija się w mocną stronę. Tak mocną, że niemalże perfekcyjną. Narzędzie, które bada talenty i mocne strony to StrengthsFinder®. Identyfikuje i opisuje 34 zestawy talentów. Są wśród nich np. Achiever (Osiąganie), Responsibility (Odpowiedzialność), Strategic (Strateg, Developer (Rozwijanie innych), Communication (Komunikatywność). Wykonanie badania to pierwszy krok do poznania swoich talentowych zasobów. Potem jest dobre zrozumienie swojego potencjału i umiejętne zastosowanie go w praktyce. W podejściu gallupowskim rozwój mocnych stron jest tą właściwą drogą do sukcesu. Praca nad słabościami owszem bywa potrzebna, aby uniknąć porażki. Ale skupianie się na słabościach prowadzi do marnowania potencjału. Do frustracji i zaniżonej samooceny, które nigdy nie idą w parze z zadowoleniem z pracy ani z sukcesem.
3 główne powody niezadowolenia z pracy
Z mojego blisko 20 letniego doświadczenia wynika, że są to:
Nieświadomość swoich naturalnych talentów a co za tym idzie nieumiejętność ich wykorzystania w aktualnej pracy.
W wieku kilkunastu lat mało kto z nas wie, co chce w życiu robić. Ci, którzy mają jasno określone zainteresowania wyznaczające kierunek rozwoju zawodowego należą do mniejszości. A właśnie w wieku kilkunastu lat trzeba wybrać profil szkoły średniej a potem kierunek studiów. Wybiera się według kryterium „ten przedmiot lubię a tego nie lubię”. I słusznie. Tyle, że często lubienie lub nielubienie przedmiotu zależy od nauczyciela, który go wykładał. Jeśli do tego dodać wpływ, jaki na nasze wybory w wieku lat kilkunastu mają koledzy (to gdzie idzie moja ‘paczka’), rodzina (tradycja, oczekiwania, ambicje), moda czy spekulacje odnośnie zarobków to okazuje się, że wybór ścieżki zawodowej jest wypadkową wielu czynników. Niekoniecznie naszych własnych.
Ja również metodą prób i błędów docierałam do swojego zawodowego przeznaczenia.
Do liceum (a nie technikum) poszłam ze względu na mamę. Klasę o profilu biologiczno-chemicznym wybrałam, bo myślałam, że mogę być lekarzem (nobliwy, szlachetny i opłacalny zawód). Pierwsze spotkanie z tasiemcem w formalinie uświadomiło mi, że to nie moja droga. Studia Zarządzanie i Marketing wybrałam, bo był to bardzo modny, nowy kierunek. O większości prezentowanych tam treści zapominałam tuż po sesji. Dopiero specjalizacja wybrana na 3 roku studiów- zarządzanie zasobami ludzkimi (wtedy nowość) – okazała się trafioną próbą. Z zarządzaniem, z ludźmi i z biznesem jestem do dziś i ciągle nie mam dość.
Niedopasowanie talentu do pracy.
Zdarza się i to wcale nierzadko, że po prostu jesteś nie na swoim miejscu. Znam dość drastyczne przypadki, które z tego powodu zakończyły się wypaleniem zawodowym, zdrowotnym kryzysem, albo załamaniem. Praca niezgodna z naturalnymi talentami jest tak kosztowna energetycznie, tak wyczerpująca, że człowiek się po prostu „wykańcza”. Zwłaszcza ambitny człowiek, który sobie powie „co ja nie dam rady” zakasze rękawy i zaprzęgnie się na lat kilka w kieracie kariery, która nie jest jemu pisaną karierą.
Smutny i częsty przykład takiej sytuacji to sytuacja, w której ekspert awansuje na menedżera zespołu. Pracowity finansista awansuje z juniora, na seniora, z seniora na analityka, z analityka na senior analityka, a z tego na lidera zespołu. Do tego liderskiego awansu jego kariera rozwija się znakomicie. Zdobywa certyfikaty, cieszy się uznaniem kolegów i szefostwa, jako ekspert uczestniczy w ciekawych projektach. Kwitnie i rozwija się. W nagrodę awansuje na lidera zespołu. I tu spotyka go zawód, bo jego merytoryczne kompetencje zdają się przeszkadzać raczej niż pomagać w pracy z ludźmi. Jako” wszystkowiedzący” odbiera zespołowi chęć uczenia się. Jego analityczny umysł domaga się faktów i danych, podczas gdy ludzie oczekują empatii i rozmowy. Stawia cele przed zespołem, ale realizuje je sam, bo poczucie odpowiedzialności nie pozawala mu zaryzykować oddelegowania zadań. Itd. Itp.
Te same wrodzone talenty (Analityk, Odpowiedzialność, Intelekt, Input, Achiever), które doprowadziły go na szczyt kariery eksperckiej, teraz w roli liderskiej stanowią przeszkodę. Sytuacja nie jest przegrana, bo można nauczyć się korzystać z tych samych talentów do innego celu. I albo nowo upieczony lider się tego nauczy, albo nowa rola będzie źródłem frustracji. Dla niego samego i całego zespołu, którego pracą ma nieszczęście zarządzać. Niektórym się udaje. Większości nie, bo nie wiedzą jak.
Środowisko pracy, które nie sprzyja rozwojowi talentu.
Posłużę się dość banalną, ale jakże trafną metaforą. Żeby z ziarna mogło wyrosnąć rosłe drzewo to potrzebuje ono trafić na optymalny dla swojego rozwoju grunt. Musi być odpowiednio nawadniane i nasłonecznione. Może też potrzebować dobrego ogrodnika. Im mniej odpowiednie będzie środowisko, tym słabiej rozwijać będzie się roślinka.
W środowisku, w którym zaniedbane są higieniczne warunki rozwoju (wynagrodzenie nieoddające wartości rynkowej pracy, brak poczucia bezpieczeństwa, brak etycznych norm itp.) nie ma mowy o optymalnym rozwoju. To trzeba sobie powiedzieć wprost: takie warunki demotywują i trzeba osiągnąć mistrzostwo mędrców wschodu, aby podchodzić do nich neutralnie.
Jest jednak wyjątek. Nawet w tak „szkodliwych” warunkach możesz lubić swoją pracę. I możesz się w niej rozwijać. Tak będzie, jeśli trafisz na dobrego „ogrodnika”, którym jest twój bezpośredni przełożony (lider, menedżer, kierownik, dyrektor). Jeśli ten będzie dostrzegał i wspierał rozwój twoich talentów to masz nadal ogromne szanse na bycie szczęśliwym w pracy. Wystarczy, aby „ogrodnik” dostrzegał to co robisz dobrze, powierzał ci częściej zadania, które robisz dobrze i wysyłał cię na szkolenia, które rozwiną Cię w tym jeszcze bardziej.
Ja w pracy miałam to szczęście, że bardzo wcześnie trafiłam na mentora, który podsunął mi książkę Teraz odkryj swoje mocne strony (M.Buckingham, D.O. Clifton). Przeczytałam, zachłysnęłam się i zaczęłam amatorsko korzystać ze wskazówek.
Pracując na etacie nie zawsze masz komfort robienia tego co chcesz. Fakt. Podpisując umowę o pracę zobowiązujesz się do wykonywania poleceń, realizowania strategii, wdrażania projektów, które zleca ci firma, szefostwo. Masz jednak zawsze możliwość wyboru podejścia do realizowania zleconych zadań w sposób wykorzystujący twoje talenty i mocne strony. Ten wybór to wybór pozytywnego rozwoju.
Znajomość własnych talentów i mocnych stron to pierwszy krok. Poznaj je, nazwij i zakomunikuj komu trzeba. Nie czekaj, aż ktoś zmieni twoje życie na lepsze. Weź sprawy w swoje ręce. Bądź swoim liderem!
Ale kiedy masz podjąć DECYZJĘ i przejść do DZIAŁANIA, jak grzyby po deszczu mnożą się opcje, piętrzą problemy i nasuwają wątpliwości. SZTYWNIEJESZ !
Jeśli masz Intelekt w wielkiej 5 swoich talentów to jesteś urodzonym myślicielem. Lubisz intelektualne wyzwania. Problem, pomysł, nawet ludzkie uczucie- to dla Ciebie zagadka do rozwiązania. Podchodzisz do rozwiązania takiej zagadki starannie przygotowana(y). Zbierasz informacje z różnych źródeł: z książek, prasy, od autorytetów i ekspertów. Lubisz czytać. Lubisz dyskutować. Widzisz takie aspekty problemu, które dla innych sąniewidoczne. Ludzie przychodzą do Ciebie po poradę. Przychodzą, by skonsultować rozwiązanie. Twoje decyzje są dobrze przemyślane dzięki temu ludzie Ci ufają. Pytają Cię: „Co myślisz?” „Jak sądzisz?” Takie samo pytanie Ty naturalnie zadajesz innym osobom.
Świetnie czujesz się przy pracach, w których trzeba coś zaprojektować, wymyśleć jakiś nowy koncept, nowe rozwiązanie. Jak nikt przestudiujesz temat, skonsultujesz z odpowiednimi ludźmi, i wyciągniesz właściwe wnioski. Twój umysł jest w pełni zaangażowany a to zaangażowanie ma nieocenioną wartość, bo przekłada się na wysoką jakość rozwiązania.
Schody zaczną się, kiedy przyjdzie do podjęcia decyzji i wdrożenia. Bo to już trochę nie Twoja „bajka”.
Muszę przyznać, że dla mnie, osoby hojnie obdarzonej talentami do działania spotkanie z osobą wyjątkowo obdarzoną talentem Intelekt to nie lada wyzwanie.
Dlaczego ? Bo udany coaching polega na tym, by pozwolić klientowi odkryć, co zrobić i jak zrobić. Moja rola w procesie to zadawanie pytań, pokazywanie różnych perspektyw, wskazywanie alternatywnych sposobów. Asystuję w drodze. Tymczasem klient z Intelektem w wielkiej 5 już WSZYSTKO (!) wie. I mógłby godzinami opowiadać o złożoności swojej sytuacji i wyborów. I faktycznie jest tak, jak mówi. Nie mogę się nie zgodzić.
Tyle, że ta wiedza jest tak obszerna i złożona, że paraliżuje go przed działaniem. Stawia mnie to w trudnej sytuacji. Jeśli umówiliśmy się na tylko jedną sesję o charakterze poznawczym to mamy 1,5 godziny czasu. I albo pozwolę klientowi przedstawiać jego skomplikowany świat … albo nim „potrząsnę” osadzając w „tu i teraz” i dając kopa do działania.
Ostrzegam, że a) zazwyczaj wybieram to drugie, bo wiem, że jeśli do mnie trafiła(e)ś to nie po to, żeby sobie pogadać, ale po to żeby zmienić coś w swoim życiu zawodowym, b) zazwyczaj nie kończymy na jednej sesji :-).
Cytując podwórkowego myśliciela„nic się nie zmienia od na d… siedzenia” . Trzeba po prostu zrobić pierwszy krok. Jeśli wolisz bardziej wyrafinowane cytaty to jest takie przysłowie afrykańskie, które mi osobiście pomogło wyjść niejednokrotnie z paraliżu myślowego i rozpocząć działanie. Brzmi ono tak: „jest tylko jeden sposób na zjedzenie słonia; kęs po kęsie”. I do tego zmierzamy na koniec sesji. Do pierwszego kęsa, do pierwszego kroku.
Po pierwsze miej Świadomość, bo nieuświadomiony Intelekt, może Cię sprowadzać na manowce. Kiedy to już wiesz możesz zaprząc swój umysł do działania na Twoją korzyść a nie wbrew Tobie. Jak ? kilka typowych pułapek i sposobów na wyjście z nich
Co do zawodów dobrych dla Intelektu, to dużo zależy od zestawu pozostałych talentów i wypracowanych na nich mocnych stron. Intelekt często idzie w parze ze Zbieraniem (Input) lub Odkrywczością (Ideation) a to oznacza, że idealna praca ma mocny komponent tworzenia czegoś nowego, eksperymentowania, opracowywania nowej koncepcji czy nowego rozwiązania. Taki idealny zestaw prac Intelekt odnajdzie w research & development, w centrali, która tworzy rozwiązania dla swoich oddziafłów, w młodych i nowych biznesach czy w środowisku akademickim. Zmęczysz się zaś straszliwie w środowisku operacyjnym, gdzie trzeba szybko i non stop działać.
Zainteresowałam Cię Tobą? Zapraszam na FB . Podyskutuj ze mną TU lub TAM, ciekawa jestem bardzo
Ten wpis powstał dzięki wielkiej otwartości moich trzech klientów, którzy pozwolili mi podzielić się swoją historią ze StrengthsFinder® i wspólnym odkrywaniem talentów i drogi do swojej pracy marzeń.
Są wakacje a Ty myślisz o zmianie pracy?
Nic dziwnego. Chociaż wakacje to czas odpoczynku od pracy, to jest to też czas, kiedy jesteś bardziej ze sobą. Pozwalasz sobie wreszcie na swobodniejsze myślenie i odczuwanie. Pojawiają się obrazy z przeszłości i tworzą się te na przyszłość. Ładujesz baterie i przygotowujesz się na zmiany. Chcesz znaleźć pracę marzeń
Pewnie właśnie dlatego zgłaszają się do mnie ostatnio osoby, które zastanawiają się nad zmianą kierunku swojej drogi zawodowej. Poznaj 3 tak różne, i tak podobne historie moich bohaterów.
Jak znaleźć pracę marzeń: Piotr
Piotr podszedł do sprawy zadaniowo. Chce zmienić pracę. Jest sfrustrowany. W obecnej pracy liczył na awans, ale go nie dostał. Uważa, że jest gotowy na rolę lidera zespołu, bo w firmie pracuje już trzeci rok. Jego ostatni awans to ten na stanowisko samodzielnego specjalisty. Minął już rok. Najwyższy czas na kolejny krok w karierze. Skoro tu go nie doceniają, czas zmienić pracę – tak uznał. Chciał się upewnić w swoim myśleniu. Dlatego do mnie zadzwonił. Chciał potwierdzenia swoich talentów w profilu StrengthsFinder® i w rozmowie ze mną.
Jego Top 5 to Achiever, Activator, Relator, Significance i Input. Piotr pracuje ciężko i zawsze jest pierwszy do podejmowania nowych zadań. Szef to ceni. W pracy Piotr otacza się ludźmi, którym może zaufać. Starannie dobiera przyjaciół i współpracowników. Lubi wiedzieć. Ma opinię chodzącej encyklopedii. Piotrowi nie wystarczy znać jedną odpowiedź. On ma ich kilka. Z różnych perspektyw. I w szczególe. Ludzie z działu przychodzą do niego dowiedzieć się, co nowego w procedurach firmowych i przepisach ogólnych. Pytają o dane wewnętrzne i dane rynkowe. Piotr jest pierwszą osobą, od której dowiedzieć się można o nowinkach technologicznych. I o tym, gdzie oraz jakie szykują się zmiany. Za to wszystko Piotr zbiera dużo pochwał i wyrazów uznania. Cieszy go to i dopinguje. Nie rozumie, dlaczego mówi się mu, że nie jest gotowy na awans na stanowisko liderskie.
Kiedy omawialiśmy talenty i mocne strony Piotra poruszyliśmy temat „cieni”. Bo każdy talent, każda mocna strona ma swój blask ale i rzuca cień (tak to nazywam). Im mocniejszy talent tym mocniejszy cień. Tak, jak medal, talent też ma dwie strony. Żeby świadomie z niego korzystać, trzeba znać je obie. Talent nieuświadomiony i nieświadomie wykorzystywany może działać wbrew Tobie. Tak było w przypadku Piotra. Jego energia i gotowość do ciężkiej pracy, w połączeniu z chęcią uczestnictwa w wielu inicjatywach naraz powodowały, że Piotr prawie nigdy nie wychodził z biura przed 19-stą. Jego listy zadań były nieskończenie długie. Poświęcał zbyt wiele czasu jednemu tematowi. Organizacja czasu i efektywność nie były jego mocnymi stronami.
W trakcie rozmowy Piotr przyznał, że bardzo lubi swoją pracę. Może w niej pogłębiać wiedzę specjalistyczną. Ma opinię eksperta. Ludzie go za to szanują. Cieszy się uznaniem klientów i szefostwa. Poczuł się urażony, kiedy odmówiono mu awansu.
Kilka dni po sesji Piotr napisał do mnie, że jeszcze poczeka ze zmianą. W sumie ta nowa praca, o której myślał też wymagałaby najpierw podjęcia roli specjalisty. Zaczął się zastanawiać czy aby stanowisko liderskie jest dla niego. Pieniądze co prawda inne, ale przecież i na byciu ekspertem w swoim fachu może dobrze zarobić. Umówiliśmy się na kontakt po wakacjach. Piotr chciałby się nauczyć korzystać ze swoich talentów i zobaczyć, dokąd go to zaprowadzi.
Jak znaleźć pracę marzeń: Zuza
Zuza trafiła do mnie bardzo świadomie. Na spotkanie przyszła przygotowana z zeszytem w ręku. Jest osobą, która dba o swój rozwój. Starannie planuje swoją przyszłość. I planuje zostawić wymagającą pracę, bo czuje, że dużo daje z siebie, ale ma mały wpływ na to, co się dzieje w jej firmie. Nie widzi tam swojej przyszłości. Chce odpocząć. Stara się o etat w urzędzie gminy. Jej wyborem kieruje kalkulacja i rozsądek. Chce mieć stabilną pracę, pewne pieniądze, ściśle określone godziny pracy. Uważa, że dzięki temu będzie mieć więcej czasu dla rodziny i na swój rozwój. Odezwała się do mnie, bo chciała poznać swoje talenty, by móc się przygotować i wykorzystać je w nowej roli. Chce znaleźć pracę marzeń.
Kiedy czytałam profil Zuzy (nim porozmawiałyśmy) zastanawiałam się, co robi. W profilu zobaczyłam osobę niezwykle ambitną i wymagającą, która ma dar kształtowania przyszłości i lepszej rzeczywistości (m.in. Futuristic, Maximizer).
Kiedy Zuza opowiedziała mi o swoich planach, a ja już znałam jej talenty, szczerze się zdziwiłam. Czy jej ambicje i potrzeba sprawowania kontroli nad swoim życiem zostaną zaspokojone w urzędniczej pracy? Czy znajdzie tam odpowiednie stanowisko i warunki, by rozwijać swój talent do pracy z klientem? Czy znajdzie ludzi, którzy podobnie jak ona proaktywnie planują i dbają o swój rozwój? Nie wiem. Być może.
Wiem za to, że Zuza skorzysta z lekcji o sobie i dobrze się zastanowi nim podejmie decyzję. Bo Zuza już nie chce błądzić. Chce mądrze zainwestować w swoją przyszłość. Niedawno skończyła 35 lat i uważa, że to najwyższy czas na pracę marzeń.
Ma inne opcje niż urząd. Rozpatrzy je pod kątem wykorzystania swoich talentów, nim wybierze. Sesja ze mną dostarczyła jej więcej pytań, niż odpowiedzi. Ale w tym momencie to właśnie pytania będą jej bardziej pomocne.
Jak znaleźć pracę marzeń: Ania
Ania trafiła do mnie trochę przypadkiem, a trochę nie. Profil StrengthsFinder® robiła kilka lat temu. Od tego czasu jednak dużo się w jej życiu zmieniło. „Popełniła” dwie zmiany pracy i nieudane małżeństwo. Ktoś jej o mnie wspomniał i zadzwoniła. Od razu powiedziała, o co jej chodzi. Ania jest osobą zdecydowaną i otwartą.
Ma zamiar otworzyć własną działalność. Chce działać jako szkoleniowiec. Chce pracować z ludźmi i na własnych warunkach. Ponad 10 lat pracowała w działach personalnych paru korporacji. Działała w rekrutacji, szkoleniach, robiła analizy, a jej ostatnia rola to HR advisor (doradca personalny) w firmie usługowej. W sumie dobrze czuła się w pracy… i czuła, że to ciągle nie „to”. Jej profil (ten wykonany przed laty) wskazywał, m.in na duży talent w obszarze Empathy, Developer i Communication. I te talenty powtórzyły w jej wielkiej 5-tce również dziś. Pozostałe 2 sprzed lat (Input i Arranger) spadły z pozycji 3 i 5 do pierwszej 10tki. Zastąpiły je Focus i Self-assurance. Ania powtórzyła badanie i zamówiła pełny raport ukazujący sekwencję jej 34 talentów. Chciała opracować strategię wykorzystania talentów do zrealizowania swojego planu.
A plan jest prosty. Do końca roku robi rozeznanie rynku i potencjalnych partnerów biznesowych. Potrzebuje ukończyć jeszcze jeden kurs, który podniesie jej kwalifikacje. Opracowuje swoje portfolio. Dalej odkłada pieniądze. W lutym składa wypowiedzenie z obecnej pracy, a od maja zaczyna szkolić z wolnej stopy.
Rozmowa z Anią była dla mnie samej mocno inspirująca i energetyzująca. Konkretny plan. Pewność siebie. Determinacja. W tym przypadku nie było wątpliwości czy zmieniać, a tylko, jak zrobić to najlepiej, jak się da. O Anię jestem bardzo spokojna. Z jej intuicyjnym wyczuciem drugiej osoby (empatia) i łatwością w wyrażaniu się (communication) na pewno zdobędzie serca wielu klientów. Talent do rozwijania innych (developer) sprawią, że jako szkoleniowiec będzie pracować ze szczerą pasją i radością. A pewność siebie (Self- assurance) i ukierunkowanie (Focus) zaprowadzą ją tam, gdzie chce. Do tego zdolności organizacyjne (Arranger), otwartość umysłu (Input) i parę innych, które dopełniają jej „koszyczek” talentów. Ania ma po co do niego sięgać. A im więcej będzie sięgać, tym koszyczek będzie pełniejszy. Bo tak to działa, gdy praca, którą wykonujemy jest zgodna z naszą naturą.
Z Anią umówiłyśmy się na cokwartalny przegląd jej postępów w realizacji planów i wykorzystania talentów. Cieszę się na tę współpracę, bo wiem, że po sesji z Anią będę rewidować własne plany. Tak mnie mobilizuje!
Zuza, Piotr, Ania to trzy historie i trzy przykłady tego, jak kręta może być nasza droga zawodowa, kiedy nie znamy swoich talentów. Zamiast być przewodnikiem, sami dla siebie pozwalamy się prowadzić urażonemu ego, rozsądkowi, dobrym radom innych osób. Czasem dajemy się losowi poprowadzić „na ślepo”. Idziemy na studia za radą rodziców lub przykładem przyjaciół. Kalkulujemy, co się opłaca. Jeśli nie wszystko jawi się w jasnych kolorach, liczymy, że „jakoś” będzie. Uciekamy od czegoś, zamiast podążać do czegoś. Nie znając siebie marnujemy swój potencjał i energię życiową. Stracimy szansę na pracę marzeń.
Różnie w życiu bywa (coś o tym wiem) i nie powiem Ci, co masz robić albo co dla Ciebie najlepsze. To absolutnie Twoja decyzja i Ty to wiesz najlepiej. Ja mogę Ci jedynie pomóc odkryć to, czego o sobie nie wiesz. Dać Ci do ręki kompas, który pokieruje Cię do lepszego życia.
Poznawaj siebie. Powiedz, czego potrzebujesz. Dowiedz się, co dobrego wnosisz w życie innych ludzi. Bądź sobą i działaj po swojemu. Znajdź swoją pracę marzeń.
Jeśli, jak moi bohaterowie, utknąłeś, błądzisz zawodowo lub po prostu potrzebujesz pozytywnego kopniaka, napisz do mnie.
Keep it simple. Keep it yours.
Sylwia
Ps. Aniu, Zuzo, Piotrze bardzo Wam dziękuję 🙂
Kiedy 18 lat temu zaczynałam swoją pierwszą pracę w roli HR Menadżera nie miałam do zaoferowania wiele więcej, niż wielki zapał i chęć do pracy. Pamiętam, ile nerwów i godzin pracy do późnej nocy kosztowały mnie pierwsze negocjacje ze związkami zawodowymi, pierwsza restrukturyzacja czy pierwszy projekt rozbudowy zakładu. Moim szefem był Prezes firmy. Miałam w nim duże oparcie, ale w większości kwestii HR-owych to on polegał na mnie.
Czułam odpowiedzialność. I czułam na sobie, że metoda nauki na własnych błędach działa, ale długo trwa i bywa bolesna. Czytałam więc branżowe gazety, książki i jeździłam na szkolenia, by się douczyć. Ten sposób uczenia się uświadomił mi z kolei, że teorię i praktykę dzieli przepaść.
Kilka lat później, już w innej roli i firmie, pracowałam nad projektem zmiany kultury organizacyjnej. Projekt był bardzo duży i dla mnie nowy. Poprosiłam o zewnętrzne wsparcie. Tak zaczęła się moja pierwsza współpraca z konsultantem, a właściwie konsultantką.
Bardzo szybko dostrzegłam i doceniłam wartość doświadczenia Danusi (na zdjęciu od prawej). Wykraczało ono znacznie poza projekt, nad którym pracowałyśmy. Projekt uwieńczony wielkim sukcesem trwał rok. Ale moja współpraca z Danusią trwała znacznie dłużej.
Przez kilka kolejnych lat Danusia była moim mentorem (oczywiście wtedy nie wiedziałam, że tak to się nazywa). Miałyśmy bardzo dobrą relację. Było w niej tyle zaufania, co między przyjaciółmi. Konsultowałam się z nią w ważnych sprawach zawodowych, pytałam, radziłam, polemizowałam. Nie zawsze było słodko, ale zawsze merytorycznie i z wartością dodaną. To był mentoring.
W dalszej karierze jeszcze kilka razy korzystałam z mentoringu. Już świadomie, formalnie i z konkretnym celem.
Dzięki pracy z mentorem mój warsztat kompetencji zawodowych wzbogacał się bardzo i bardzo szybko. „W gratisie” dostawałam zawsze mega porcję pewności siebie i wiary, że mogę osiągnąć wiele.
Teraz to samo chcę dać Tobie.
Jeśli chcesz gdzieś dojść, najlepiej znajdź kogoś, kto już tam doszedł
– Robert Kiyosaki
Zamiast wyważać otwarte drzwi – wejdź i korzystaj. To o wiele skuteczniejsza metoda, niż uczenie się na własnych błędach.
Keep it simple. Keep it yours.
Sylwia