Jedną z pierwszych lekcji menadżerskich, jaką dostałam z okazji uczenia się sztuki rekrutacji, była ta, żeby nie pozwalać swoim osobistym preferencjom, wpłynąć na decyzję o wyborze kandydata. Żeby tak zwany similarity bias (faworyzowanie podobnych sobie) nie przyćmiewał interesu biznesowego.
Lekcja słuszna. Wszak w głębi duszy człowiek darzy siebie samego bardzo ciepłymi uczuciami, to i ma tendencję do lubienia ludzi mu podobnych i „zadziwiania się” ludźmi mu niepodobnymi. Mógłby więc, zamiast dobrego kandydata, zrekrutować podobnego do siebie kandydata. I wcale nie musiałoby to wyjść firmie na dobre. (więcej…)
Na moje ogłoszenie odpowiedziało blisko 30 osób. Byłam zachwycona. Skontaktowałam się mejlowo z każdą z kandydatek, aby podziękować za udział w procesie albo zaprosić do kolejnego etapu. A było tych etapów 3.
To nie była moja pierwsza rekrutacja. Przez 20 lat zrekrutowałam setki osób i widzę, że mimo upływu czasu niewiele się zmienia. Najlepsze praktyki i najczęściej popełniane przez kandydatów błędy przy pierwszym etapie (aplikacji) są ciągle takie same. Dzielę się nimi, na wypadek, gdyby ktoś z was za niedługo miał aplikować o pracę swoich marzeń.
Przedstaw się rzeczowo i po ludzku
CV czy inna forma przedstawienia się to Twoja wizytówka. Jest jak opakowanie. Ma zachęcić rekrutującego do poznania Cię bliżej.
Mnie zachęciło do tego 6 kandydatek swoim:
Lekcja:
Zadaj sobie trochę trudu i „poczuj rekrutującego”. Za ogłoszeniem stoi firma, ale i człowiek.
Trzeba zatem wiedzieć co to za biznes, o co w nim chodzi, jakie są oczekiwania. I warto pisać po ludzku. Tak, żeby temu człowiekowi, który decyduje, co z twoją aplikacją zrobić, łatwo i dobrze się ją czytało. A jak jeszcze się przy tym uśmiechnie pod nosem, to masz zaproszenie do dalszego etapu jak w banku!
Bądź rozwiązaniem (nie problemem)
Jestem człowiekiem i naprawdę wiem, że każdy z nas ma jakieś problemy, potrzeby i na pewno nie jest ideałem. Ale pisanie o tym na etapie przedstawiania się to podcinanie sobie nogi!
Przytaczam parę autentycznych wypowiedzi oraz moją ich interpretację, to co sobie pomyślałam jako przyszły pracodawca:
No wejdź na chwilę w moje buty, rekrutującej do swojego rozwijającego się biznesu. I bądź szczera: czy czytając taki wstęp, byłabyś zainteresowana współpracą?
A może masz ciekawe doświadczenia z przeprowadzanej rekrutacji? Podziel się ze mną i czytelniczkami.