(Ten wpis dedykuję szczególnie i z wielką serdecznością wszystkim właścicielom talentów DELIBERATIVE i STRATEGICZNEGO MYŚLENIA. A AKTYWATOROM życzę radosnej refleksji 🙂 )
A dokładnie, stoję w miejscu, gdzie ma stanąć mój wymarzony dom. Za Krakowem. Na wzgórzu otulonym łąkami i ciszą. W oddali widać wioskę. Jest jesień. Jest pięknie. Miesiącami szukałam tego miejsca. Spełnia wszystkie parametry, jakie sobie założyłam. Z dala od zgiełku miasta. Na osiedlu. W nowoczesnej zabudowie. W dobrej cenie. Same plusy. Mój przyszły dom. To nie będzie zwykły dom. To moje wymarzone miejsce na nowe życie. Życie w nowym mieście. Życie z córką. Życie w nowej pracy. Życie po rozwodzie. W rękach trzymam dokumenty od developera. Wystarczy podpisać.
…a ja tego domu nie kupiłam. W tamtym momencie, kiedy stałam na tamtym wzgórzu, poczułam, że to jednak nie jest dobra decyzja. Poczułam ogromny smutek, że rezygnuję z marzenia i poczułam też ogromną ulgę z podjętej decyzji. Wtedy nie rozumiałam dlaczego. Wtedy czułam się sobą rozczarowana, że się wycofałam.
Nie dlatego by odwieść Cię od marzeń. I nie dlatego, żebyś kolejne miesiące spędziła na dzieleniu włosa na czworo przed podjęciem decyzji. Opowiadam Ci to, żeby powiedzieć, że to całkiem normalne, że zastanawiasz się długo nad istotnymi sprawami. I dlatego, że chcę, żebyś wiedziała, że nawet jeśli wszystko przemyślisz to i tak nie unikniesz niespodzianek. Nawet ty sama możesz być dla siebie niespodzianką, bo w nowej sytuacji odkryjesz potencjał, o jaki się nie podejrzewałaś. I opowiadam Ci to dlatego, że chcę się podzielić z Tobą sposobem, który pozwala mi bezbłędnie ocenić sytuację, podjąć decyzję i czuć się z tą decyzją dobrze.
Odkryłam, że popełniam dwa zasadnicze błędy, stojąc przed jakąkolwiek DECYZJĄ O ZMIANIE.
Błąd 1: Oceniam korzyści, nie oceniam kosztów (metoda na plusy i minusy się nie sprawdza)
Błąd 2: Stawiam logikę nad uczucia.
Kiedy wyeliminujesz te błędy i zastosujesz mój sposób, nie tylko szybko podejmiesz decyzję, ale też
zgłębisz swoje wartości, nauczysz się biznesowego myślenia i będziesz mieć w ręku gotowy plan wprowadzenia zmian.
Ten sposób na DOBRĄ DECYZJĘ będziemy stosować i doświadczać na prawdziwych sytuacjach podczas programu online Ambasadorka Talentów. ZAPISZ SIĘ TUTAJ!
Ale gdybyś z jakichś powodów nie mogła skorzystać z tej super oferty — zapraszam Cię do pobrania dokumentu, w którym opisuję, jak szybko i bezbłędnie podjąć decyzję. Aby otrzymać dostęp, zapisz się do Talentowych Listów — możesz to zrobić klikając w ten link.
Przetestuj ten dokument na sobie.
Masz jakiś temat w zawieszeniu? Może czas go zdjąć z haka? Spróbuj.
I daj znać, jak Ci poszło.
Sylwia
Kiedy na ostatnich warsztatach zorientowałam się, że ponad połowa uczestniczek ma Harmony (Zgodność) w swoim top 5 to miałam niezłą zagwozdkę. Ja mam Harmony na miejscu 34(!). U Patrycji ten talent niewiele wyżej. Jak nam to wyjdzie? Czy nawiążemy kontakt z tą grupą? Czy damy uczestniczkom to, czego potrzebują? Skąd będziemy wiedziały, że coś jest nie tak, jeśli żadna nam nie powie z obawy przed konfliktem?
Na szczęście obawy okazały się płonne. Przeciwieństwa się przyciągają. I dobrze sobie robią. Możemy sobie naprawdę dużo dać.
Klimat na warsztatach był wyjątkowy. I myślę, że w dużej mierze przyczyniła się do tego właśnie ZGODNOŚĆ/ HARMONY uczestniczek.
ZGODNOŚĆ daje tak poszukiwany w tych czasach spokój i równowagę. Dla jej posiadaczy ważny jest spokój wewnętrzny. Nie marnują energii na emocje. Zamiast powodów do waśni szukają sposobów budowania konsensusu.
JEŚLI POSIADASZ ZGODNOŚĆ W SWOIM TOP 5 – TO NIE ZNOSISZ KONFLIKTÓW, UNIKASZ ICH JAK OGNIA. Jesteś przekonany, że wszyscy powinni szukać porozumienia i wsparcia, w końcu jesteśmy jedną drużyną i zmierzamy do tego samego celu, nie masz potrzeby przekrzykiwania się i udowadniania, że masz rację. W takich sytuacjach usuwasz się, pragniesz zachować spokój. Szukasz porozumienia i wspólnych punktów zrozumienia. Wszelkie nieporozumienia redukujesz do minimum, często łagodzisz konflikty osób trzecich.
Z talentem ZGODNOŚĆ świetnie sprawdzisz się w roli mediatora czy negocjatora. Między zwaśnionymi stronami będziesz szukał wspólnych płaszczyzn porozumienia. Będzie Cię interesowała perspektywa wszystkich uczestników, tylko na tej podstawie wydasz opinię. Dyplomacja to też coś dla Ciebie. Pokerowa twarz. Powściągliwość. Słuchanie przed zabraniem głosu. Budujesz dobre relacje z osobami, które są ekspertami w różnych dziedzinach, pochodzą z różnych kultur. Wykorzystaj wiedzę, którą od nich zdobędziesz do zbudowania swojego silnego, zdecydowanego zdania.
Zadbaj o balans. Kiedy nie dzielisz się z innymi tym, co myślisz, mogą cię odbierać jako nieobecnego, wycofanego, zamkniętego. Pytasz o opinie innych, ale wiedz, że ludzie chętnie poznają też Twoją opinię. Zwłaszcza ci, którzy chcą być z tobą blisko. Jesteś osobą ugodową, głęboko przekonaną, że narzucanie innym swojego punktu widzenia nie ma sensu. I unikasz tego. Wolisz przyjąć założenia innych i iść za kimś, oczywiście pod warunkiem, że nie koliduje to z Twoimi wartościami. BARDZO CENISZ SOBIE WEWNĘTRZNĄ SPÓJNOŚĆ.
W sytuacjach konfliktowych Twoja ZGODNOŚĆ zachęca wszystkich do zabrania głosu, pełnisz rolę osoby, która łączy dyskutujących. Sam konflikt postrzegasz jako stratę czasu i energii. Kiedy inni wolą udowadniać swoje racje — Ty starasz się sprowadzić rozmowę w kierunku porozumienia i wskazania wspólnych punktów. Ważny jest dla ciebie każdy człowiek i jego zdanie, perspektywa.
Jesteś osobą autentyczną, godną zaufania, przyciągasz innych swoim spokojem i opanowaniem. W sytuacjach trudnych można na Ciebie liczyć, gdyż ZGODNOŚĆ pozwala Ci na opanowanie emocji w każdej sytuacji. Nie bombardujesz nimi ludzi. Ale to nie znaczy, że emocji nie ma. Ty możesz kipieć w środku, ale nie dasz tego po sobie poznać. Twoje dążenie do harmonii może być mylnie odebrane jako brak ODWAGI lub chęć przypodobania się wszystkim. Poinformuj zatem Twoich bliskich i współpracowników, że dla Ciebie motywacją jest znalezienie wspólnego rozwiązania spornej sytuacji. I dalsze wspólne działanie, a nie dyskutowanie.
UWAGA: W sytuacjach prywatnych czy zawodowych bądź ostrożny, gdyż przez Twoją ZGODNOŚĆ możesz nie zauważać przez długi czas, złych intencji osób z Tobą współpracujących. Kiedy ktoś Cię wykorzystuje, możesz go tłumaczyć, usprawiedliwiać i brać winę na siebie. Przyjrzyj się relacjom, w jakich jesteś. Jak się w nich czujesz? Ile dajesz, a ile bierzesz? Czy jest zachowany zbilansowany przepływ? Jeśli relacja burzy Twój wewnętrzny porządek, jeśli czujesz KONFLIKT sam ze sobą, to może to oznaczać konieczność radykalnych cięć np. zmiany pracy czy partnera. Chyba nie ma nic gorszego niż konflikt z samym sobą.
A Ty, jak dbasz o własną harmonię wewnętrzną?
Autor: Patrycja Dreher
Widzę miejsce docelowe i podejmuję kroki, aby dotrzeć do niego.
Jakiś czas temu podjęłam się pewnego życiowego wyzwania, za które nie było ani nagrody, ani medalu. No może jedynie uznanie. Ludzie wkoło dziwili się i byli pełni podziwu, jak zaparcie dążę do celu. Żadne przeciwności nie były w stanie mnie zatrzymać. Robiłam krok po kroku, to co do mnie należało, zgodnie z wytyczonym planem. Jeśli napotykałam trudności, szybko szukałam rozwiązań. Cały czas w głowie miałam wizję końca i dotarcia na przysłowiową metę.
Tak było od zawsze, jak byłam małą dziewczynką, nastolatką i teraz. Wszyscy wiedzą, że jak sobie coś umyślę w głowie, to idę po to! Teraz już wiem, że to mój talent — UKIERUNKOWANIE. Dlatego też jak odkryłam swoje talenty i zaczęłam się nimi interesować, byłam przekonana, że UKIERUNKOWANIE kryje się gdzieś tuż za TOP 5. Nie myliłam się. Jest na miejscu szóstym.
Osoby z talentem UKIERUNKOWANIE są nastawione na cel, realizują raz obrany plan. Najlepszą motywację do działania zyskują, jeśli cel jest głęboko w nich – daje im poczucie spełnienia.
Jeśli działanie wypływa z Twoich marzeń czy pragnień, nie ma możliwości, abyś tego nie osiągnął. Gdy zapytasz ludzi z wysoko usytuowanym talentem UKIERUNKOWANIE, gdzie zmierzają, odpowiedzą ci: „do celu”!
Idą sobie krok za krokiem. Od milestone do milestone. Usuwają przeszkody niczym buldożery. Nie dają się rozproszyć ani ściągnąć na manowce.
Jeśli FOCUS to Twój cel, to możesz mieć pewność, że dojdziesz tam, gdzie sobie zaplanowałeś.
Cel musi być jasny, przejrzysty, konkretny i określony w czasie – wtedy będziesz czuł się zmotywowany i będziesz efektywnie działać.
Nie potrzebujesz nadzoru, sam wyznaczasz sobie kolejne kroki i idziesz do przodu. Szukaj sobie takich ról, które pozwolą być Ci niezależnym.
Z talentem UKIERUNKOWANIE sprawnie doprowadzisz projekty do końca.
Sprawdzisz się świetnie jako menadżer projektu, gdyż Twoje UKIERUNKOWANIE sprawi, że doskonale odróżnisz ważne od nieważnego. Filtrujesz instynktownie czy dane działanie pozwoli Ci znaleźć się bliżej celu czy dalej. Bez problemu ustalasz priorytety. Dzięki temu, że posiadasz wśród swoich talentów UKIERUNKOWANIE, nie tylko wyznaczysz, ale poprowadzisz ludzi jedyną, słuszną drogą, która doprowadzi was do celu. Dzięki temu jesteś wydajny i osiągasz to, co sobie założysz. Dotrzymujesz terminów i zobowiązań.
Cele – czasami raz obrany cel trzeba weryfikować i modyfikować, gdyż mógł stracić sens po drodze – może sprawić Ci to trudność. Monitoruj czy na pewno podążasz w dobrym kierunku.
Twoje UKIERUNKOWANIE może sprawiać, że przy dążeniu do celu zatracasz się w pracy i nie zwracasz uwagi na to, co się dzieje dookoła. Uważaj, żeby nie przegapić niepokojących sygnałów. Sprawdzaj, czy cel, do którego zmierzasz to nadal cel zespołu i czy czasem nie stał się twoim prywatnym celem. Przy realizacji celu często jesteś tak zajęty, że jesteś niedostępny dla innych współpracowników. Zorganizuj czas w swoim planie działania na relacje z innymi. Twoją nieocenioną wartością dla zespołu jest to, że Twoje UKIERUNKOWANIE pozwala Ci bez większego wysiłku wyznaczać cele innym członkom zespołu.
Może być pomocne i zgubne. Uwierzcie mi na słowo. Kiedy moje UKIERUNKOWANIE sfiksuje się na sukienkę w kolorze fuksja, to taka musi być! Chodzę po sklepach i nie widzę innych. Plus jest taki, że idąc po sukienkę, nie wracam z torbą pełną innych sukienek, szukam tego, po co przyszłam. Minus — tracę mnóstwo czasu na poszukiwania.
Z kolei mój przyjaciel z Focusem na 1 miejscu tłumaczył żonie, że sprzątanie pokoju nijak ma się do rozwoju jego firmy. Dlatego też porządki w biurze urządzonym w domu miał na szarym końcu listy swoich priorytetów. Żona nie może się doczekać takiego rozwoju firmy, która jej męża bałaganiarza wyprowadzi do biura na mieście.
Ustalaj swoje cele również poza pracą, osiąganie ich przyniesie wiele satysfakcji i spełnienia. Pozwoli to na zachowanie balansu między pracą a życiem poza nią.
To jak, kierunek obrany? 😊
Kiedy tydzień temu uruchomiłam na FB mini badanie z pytaniem — JAKĄ JEDNĄ CECHĘ MA SZEF IDEALNY, to ja już w głowie założyłam sobie, jaka będzie odpowiedź (uwaga: założenia to specjalizacja talentu Indywidualizacji).
Założyłam, że:
Bo zebrałam ponad 60 wpisów, które świadczą o tym, że, a i owszem wymagania wobec szefów mamy, ale to główne wymaganie jest takie, żeby ten szef to był PRZEDE WSZYSTKIM CZŁOWIEK.
Kiedy przedstawiłam to, co zebrałam podczas konferencji, to jeden pan (szef jakieś firmy) ofuknął się na mnie: „No ale co to znaczy człowiek. Przecież wiadomo, że wszyscy jesteśmy ludźmi”.
Czyżby? Bo mnie się wydaje, że trochę zapomnieliśmy. W ciągu ostatnich dwustu lat nasza cywilizacja rozwinęła się bardziej niż przez poprzednie tysiąclecia. I mi się widzi, że w tym pędzie rozwojowym pogubiliśmy się bardzo i zatraciliśmy istotę człowieczeństwa. Szefowie (menadżerowie, liderzy) też, a może nawet bardziej niż inni.
Wszystkie odpowiedzi pogrupowałam w cegiełki, które po złożeniu budują szefa, jakiego moi znajomi fejsbukowicze chcieliby mieć:
Pan z sali chciał powiedzieć, że może to nie jest reprezentatywne badanie. I pewnie pan ma rację, bo to są moi znajomi :).
Ale mnie wystarczy. Bo nie mając mnóstwa danych, skorzystam ze swojej intuicji. A ta podpowiada mi, że:
A jeśli kogoś moja intuicja nie przekonuje, to dorzucę jeszcze to:
Przedstawianie lidera jako osoby, która ściśle odpowiada liście zdefiniowanych cech (np. strategiczny, analityczny), już się nie sprawdza. Wręcz przeciwnie, prawdziwy przywódca to indywidualność, która wyraża się w sposób szczery i nie zawsze doskonały. (…) Liderzy powinni bardziej dążyć do autentyczności niż do perfekcji.
Sheryl Sandberg za Marcus Buckingham
I co Wy na to?
Jak wyglądają plany szkoleniowe Wasze i w Waszych firmach?
Autor: Patrycja Dreher
Każdy z tych listków ma taki sam kształt, pochodzi z tego samego drzewa i był noszony przez ten sam wiatr. Kiedyś wyglądał tak samo. Jeśli by przyjąć, że liście ku swojemu schyłkowi pokazują swoją duszę, to od razu możemy zauważyć, że nigdy nie były takie same.
KAŻDY Z NICH JEST INNY I WYJĄTKOWY! Tak postrzegają świat i swoje otoczenie, ludzie, u których INDYWIDUALIZACJA na liście talentów jest wysoko – u mnie to numer jeden. Takie osoby mogą szukać spełnienia zawodowego jako liderzy, nauczyciele czy trenerzy, w doradztwie czy sprzedaży. Wszędzie tam, gdzie dar zauważania unikalności będzie mógł zostać wykorzystany.
INDYWIDUALIZACJA pomaga ci dostrzec niepowtarzalność w ludziach. Jako lider zespołu zauważasz to, co wyróżnia ludzi i w czym są dobrzy, a co może sprawiać im trudność. Dzięki temu, że świadomie dobierasz zadania do ludzi, wiesz kto, w czym się spełni i wykona to z pełnym zaangażowaniem. U Ciebie ludzie robią to, co wychodzi im najlepiej, dlatego budujesz EFEKTYWNE ZESPOŁY.
Świetnie odczytujesz POTRZEBY TWOICH PRACOWNIKÓW. Wnikliwie przyglądasz się różnicom między ludźmi, dlatego wiesz kto, jakiej nagrody potrzebuje, motywacji czy stylu pracy. Koncentrujesz się na mocnych stronach pracowników, dzięki temu wiesz, jak ich poprowadzić, aby mogli OSIĄGNĄĆ MAKSIMUM SWOICH MOŻLIWOŚCI. Talent INDYWIDUALIZACJA jest idealnym składnikiem wybitnego lidera zespołu. Pamiętaj jednak, aby Twoje zindywidualizowane podejście nie miało wpływu na obiektywność przy ocenie pracowników, trzymaj się tych samych wytycznych dla wszystkich. Ważne też, aby w staraniach zaspokojenia potrzeb jednostki nie uleciał Ci interes zespołu czy firmy.
INDYWIDUALIZACJA pozwoli Ci stworzyć idealny produkt dla każdego klienta. Potrafisz niesamowicie wyczuć preferencje, gdyż dostrzegasz różnice między poszczególnymi ludźmi. Wiesz, że każdy jest wyjątkowy i DOPASOWUJESZ SWÓJ PRODUKT CZY USŁUGĘ INDYWIDUALNIE DO POTRZEB KLIENTA. Dzięki temu, że Twoja INDYWIDUALIZACJA jest talentem z zakresu budowania relacji, wiesz jak współpracować z klientami, bez trudu DOSTOSOWUJESZ SIĘ DO RÓŻNYCH STYLÓW KOMUNIKACJI I OSOBOWOŚCI.
Bądź uważny, czasami może się zdarzyć, że możesz z góry zakładać pewne rzeczy i po prostu nie pytasz. Rozmawiaj z ludźmi, bo tylko tak zbudujesz dobre relacje.
Przy ekspresie do kawy w pracy, czy przypadkowym spotkaniu z sąsiadem, nie stoisz nigdy cicho, zagadujesz ludzi i zapamiętujesz szczegóły z ich życia, COŚ, CO ICH WYRÓŻNIA. Twoja INDYWIDUALIZACJA odezwie się przy ponownym spotkaniu. Gdyż Ty nie zapytasz o to samo Basi i Kasi, bo pamiętasz, że Basia ma syna Antka, który właśnie poszedł do przedszkola, a Kasia prowadziła projekt usprawniający proces fakturowania klientów. Każdą zapytasz o tę konkretną sytuację. Poczują się z pewnością wyjątkowo, chociaż czasami może to zostać odebrane jako sztuczne. Jednak u osób z talentem INDYWIDUALIZACJA to całkiem naturalne i szczere, przecież u każdego DOSTRZEGASZ JEGO UNIKATOWOŚĆ.
Przy okazji zbliżających się Świąt, twoja INDYWIDUALIZACJA świetnie odnajdzie się przy zakupie prezentów. Nie należysz do osób, które kupią gotowe zestawy lub te same rzeczy np. garnek dla babci, mamy i cioci. W każdej z nich odnajdziesz wyjątkowość, coś, co lubią i taki będzie też Twój prezent. DOBRANY IDEALNIE DLA KONKRETNEJ OSOBY, TRAFIONY! Pamiętaj, tylko żeby nie popłynąć z czasem i nie spędzić większości weekendów w sklepach czy na stronach internetowych w poszukiwaniu idealnego prezentu. Perfekcjonizm wcale nie jest dobry!
INDYWIDUALIZACJA sprawia, że jesteś bardzo dobrym partnerem dla ludzi poszukujących swojej drogi. Poprzez pytania i rozmowę, instynktownie uwalniasz ich od ciężaru, CZEGO TAK NAPRAWDĘ PRAGNĄ, CZY TO W ŻYCIU ZAWODOWYM, CZY PRYWATNYM.
To niesamowity talent! Prawda?
W poprzednim tygodniu rozprawiłam się z kryterium szybkiej kariery i pieniądza przy wyborze pracy. Dzisiaj czas na bezpieczną STABILNOŚĆ i błyszczący PRESTIŻ.
Stabilność to częste kryterium wyboru pracy dla osób, które już się „ustatkowały” albo chcą się „ustatkować”. Mieszkanie na kredyt, dzieci na utrzymaniu, niezbyt pozytywne doświadczenia z poprzednich prac, zmęczenie robieniem kariery to życiowe okoliczności sprzyjające potrzebie stabilizacji. Również nadwątlona pewność siebie sprzyja poszukiwaniu bezpiecznej przystani.
Jeśli stabilność jest Twoją potrzebą to wybieraj duże firmy, które są na rynku od co najmniej kilkunastu lat. Jeśli lokalna firma jest częścią większej korporacji, która funkcjonuje na rynku globalnym od lat kilkudziesięciu – możesz być naprawdę spokojna.
Duże firmy z tradycjami mają swoje procedury i ukształtowaną kulturę organizacyjną. Atmosfera nie wrze w nich, jak w start-upach.
Mimo, że raczej nie zrobisz w nich błyskawicznej kariery (na awans pracuje się latami), to za to możesz o swoją karierę być spokojna w dłuższej perspektywie. Im większa i bardziej różnorodna firma tym więcej możliwości zmiany w trakcie zatrudnienia możesz w niej mieć. Z finansów można się przenieść do HR-u, z logistyki do marketingu itd. itp. To nie byłoby możliwe na rynku zewnętrznym, bo na rynku zewnętrznym 99% firm poszukuje kandydatów z adekwatnym doświadczeniem. A w Twojej firmie już cię znają, wiedzą na co cię stać i będą bardziej chętni dać ci szansę w nowej dyscyplinie.
Wielkie firmy też zwalniają ludzi. Miej tego świadomość. Dużo częściej niż mniejsze, doświadczają wszelkich reorganizacji, restrukturyzacji i innych zmian. Wtedy są cięcia i przyjemnie nie jest. Bezpieczeństwo i stabilność, której tak szukałaś prysną niczym bańka mydlana. Ale nawet w takiej sytuacji bycie w dużej firmie jest bezpieczniejsze niż w małej. Bo po pierwsze – szanse przeniesienia Cię na inne stanowisko są większe, a po drugie, kiedy firma będzie musiała się z Tobą rozstać dostaniesz godny pakiet i wsparcie na wyjściu. Wielkie firmy z tradycjami i logo nie mogą potraktować cię źle, bo wpłynęłoby to na ich reputację na rynku.
Co do talentów to w takich stabilnych strukturach wyjątkowo dobrze powinny się czuć Discipline, Deliberative, Developer, Consitency, Harmony.
To ciekawe kryterium. Dość powszechne i dość złudne. Dość powszechnie ludzi ciągnie do stanowisk z tytułami i dość powszechnie się nimi później rozczarowują. Żeby prestiż miał szansę się obronić, musi za nim stać COŚ więcej niż tylko nazwa stanowiska.
Ostatnio w hotelu w Wiedniu miałam okazję być obsługiwana na recepcji przez panią, która do marynarki miała przypięty identyfikator ze swoim imieniem i tytułem: NAVIGATOR. Pani recepcjonistka nie była recepcjonistką a Navigatorem. Recepcja nie była recepcją a NAVIGATORS TEAM…
Doceniam kreatywność, ale na serio jestem zdziwiona, że ludzie to kupują. Muszą być potem nieźle rozczarowani samą pracą, która z wielkim lub oryginalnym tytułem nie ma wiele wspólnego.
Jeśli prestiż jest dla ciebie ważny to zwróć uwagę na 3 rzeczy:
Kryterium prestiżowe polecam dobrze rozważyć zwłaszcza właścicielom talentów wpływu np. Significance, Communication, Maximizer. Nie wszystko złoto co się świeci – jak mówi mądre przysłowie.
Kryteriów doboru pracy może być więcej. Ja sama, kiedy po raz ostatni zmieniałam pracę, wypisałam ich 23. Potem musiałam im nadać wagi, bo nic mądrego mi z tej listy nie wynikło. A na koniec zdecydowało CZEGO NOWEGO MOGĘ SIĘ NAUCZYĆ – pieniądze były dokładnie takie same, jak w poprzedniej pracy.
Dzisiaj byłabym mądrzejsza i uwzględniła 2 kryteria, o których mówi Sheryl Sandberg: MISJA FIRMY i POTENCJAŁ WZROSTU. No ale dzisiaj nie szukam. A wtedy być może nie zmieniłabym pracy. A bardzo tego potrzebowałam...
A Ty czym się kierujesz?
Bardzo się zdenerwujesz, jeśli powiem „to zależy”?
Bo to naprawdę zależy od tego na czym Tobie zależy. Zwyczajnie, jak przy każdej większej decyzji trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie „co jest dla mnie ważne – co ma dla mnie wartość”. Patrzysz w krótkiej perspektywie (do 2 lat) lub dłuższej (planów na życie).
Dlaczego do 2 lat? Z trzech powodów:
No więc – na czym ci zależy?
To jedne z najpowszechniejszych kryteriów.
Szybka kariera zazwyczaj bywa też bardzo interesująca, ale i wymagająca. Najlepsze warunki dla szybkiego rozwoju znajdziesz w firmach, które są na początku drogi, czyli w start-upach. Bo tu dzieje się dużo i naprawdę szybko. Nawet po roku możesz awansować o stopień wyżej, a góra po 2 latach być szefem zespołu. Takie błyskotliwe ruchy nie zdarzają się oczywiście wszystkim: duże zaangażowanie, otwartość na zmiany, wyniki – to wszystko też musi być. Taki start up jest jak poligon doświadczalny: napocisz się, natrudzisz, nagimnastykujesz, ale nauczysz się bardzo dużo. Nagroda będzie podwójna: Twoja satysfakcja i szybszy awans. Praca w start-upie wymaga podjęcia ryzyka, niejednokrotnie również przeniesienia się do innego miasta. To jednak inwestycja o najszybszej i najwyższej stopie wzrostu, jeśli chodzi o karierę.
Nic dziwnego, że w Krakowie, w którym centra usług wspólnych i bpo rosły i rosną dalej, jak grzyby po deszczu, ludzie szybko zorientowali się jakie benefity niesie bycie pierwszym. Praca dla organizacji, która dopiero powstaje daje szanse przeskakiwania po szczeblach kariery a nie wspinania się. A jak ktoś ma ochotę na wybicie się, jak na trampolinie to niech jeszcze przeniesie się do start -upu w innym mieście. Najlepiej takim, w którym rynek pracy jeszcze nie jest rozwinięty. Znam wiele przykładów osób, które zrobiły taki ruch wybijając się o kilka stopni w górę od razu. U mnie samej nastąpił taki efekt, kiedy ze Skierniewic , z zakładu produkcyjnego Philipsa zatrudniającego 300 osób przeniosłam się do Czech do fabryki, w której pracowało 1200 osób. Dla mojego CV to było takim wyróżnikiem, jak lot rakietą!
Ale znam też osoby, które zrezygnowały z wyższej pozycji, obniżyły wymagania finansowe tylko po to by wejść do start-upu. Wydawać by się mogło, że zrobiły krok w tył. Być może,ale pozorny i tylko na chwilę. Podjęły ryzyko, szybkow wykorzystały okazję (i umiejętności) i poszybowały w kierunku swoich długofalowych marzeń.
W takich warunkach, nowotworzoącej się (chaotycznej, spontanicznej, dynamicznej) organizacji jak ryba w wodzie pływają takie talenty Gallupa jak Adaptabilty, Activator, Arranger, Achiever, Restorative, Learner, Input, Ideation.
(a kiedy już się zdecydujesz na taki ruch –wygraj tę rekrutację! nie próbuj- WYGRAJ! )
Dobre pieniądze nie są złe!
Pieniądze to ważne kryterium i nie oszukujmy się, że pieniądze nie mają znaczenia. Mają tyle, że różne w różnych momentach życia, bo w róznych momentach życia mamy różne potrzeby. Pewna bardzo mądra Ania powiedziała mi kiedyś tak: „Nie muszę już więcej zarabiać, bo jak będę mieć więcej, to tylko będę więcej wydawać. A nie jest to moim celem w życiu”. Ania osiągnęła satysfakcjonujący ją i jej rodzinę poziom zarobków. Ale gdyby spytać 27-latka, który chce kupić samochód, wynająć mieszkanie i zabrać dziewczynę na egzotyczne wakacje to dla niego najważniejsze będą pieniądze. I nie powinno nikogo dziwić, że ludzie zmieniają pracę dla 200 czy 300 zł.
Jeśli wiesz, że pieniądze są i będą dla ciebie ważne, kieruj się do dużych pracodawców: dużych w liczbie zatrudnionych osób, skali działalności i osiąganych przychodów. Nie bez kozery urząd statystyczny dzieli firmy na małe -do 50, średnie -do 500 i duże powyżej 500 osób. Wielkie firmy płacą lepiej, bo zazwyczaj mają też większe przychody w ogóle. Koszt pracy człowieka nie stanowi w nich głównego kosztu operacyjnego. W mniejszych firmach każdą wydaną złotówkę ogląda się 2 razy.
Nie znalazłam dowodów na to, że któryś z talentów bardziej pożąda pieniędzy niż inny. Zauważyłam natomiast, że mniejszą wagę do aspektu finansowego przywiązują talenty stricte relacyjne oraz talent Belief. W talentach relacyjnych przodują kobiety i bardziej z płcią wiążę to mniejsze przywiązanie do pieniądza (ale czy to dobrze???). A talent Belief z zasady bardziej jest zainteresowany misją firmy i jej spójnością z własnymi wartościami.
Czytałaś już FB historię o mojej szybkiej lekcji wartości jaką dostałam od Arka 17 lat temu? zobacz tutaj historię i komentarze innych osób
CDN. Za tydzień o 2 kolejnych najbardziej popularnych kryteriach wyboru pracy : STABILNOŚCI I PRESTIŻU.
A Ty czym się kierujesz?
Zgłoszenie Julki czytałam z wielkim przejęciem. Portfolio jej doświadczeń zawodowych wskazywało, że ma jakieś 40 lat.
Kilka prac po studiach w Polsce, wyjazd za granicę, jedna zmiana, druga zmiana i powrót do Polski. Od 2 lat pracuje w instytucie naukowym. Męczy się. Zaczęła częściej chorować. Szuka pomocy zapisując się na różne kursy – medytacje, joga, bioenergoterapia itp. (Starczyłoby dla 40-ki prawda?)
W końcu z polecenia trafiła do mnie na Odkrywanie Talentów. Okazało się, że nie ma lat 40 a 29.
Chciałabym napisać, że warsztaty ze mną to był przełom. Że podczas warsztatów poznała siebie, swoje talenty, swoje potrzeby, zrozumiała co ma zmienić. Przestała błądzić, zmieniła pracę na taką dobraną pod siebie, a potem żyła długo i szczęśliwie.
Ale wcale tak nie było.
W zasadzie trochę się załamałam, bo Julka niewiele wyniosła z warsztatów. Niby poznała swoje talenty. Niby poznała drugą stronę medalu. Niby przerobiła co i jak zmienić. Ale albo było to mocno powierzchowne, albo nie wiedziała co dalej zrobić, albo poddała się starym nawykom i instynktowi, który na oślep prowadził ją od jednej roboty do drugiej. Z deszczu pod rynnę.
Narzekała na dużą dynamikę w jej obecnym miejscu pracy (talent Rozwaga/ Deliberative tego nie lubi). Nie godziła się z pracą po godzinach, bo ta zakłócała jej work life balance (talent Harmony/ Zgodność był w konflikcie nie do zniesienia). Pragnęła czasu na spokojne myślenie i uczenie się (Input/ Zbieranie i Learner/Uczenie się), którego nie dawało jej zajęcie koordynatora prac kilku wydziałów w instytucie, w którym pracowała.
Julka postanowiła aplikować … na stanowisko koordynatora w firmie logistyczno-transportowej.
Dla nieuświadomionych powiem, że byłoby trudno.
Tak więc coaching talentów Julki trwa. Jej historia jeszcze nie zakończyła się happy endem. Ale uznałyśmy, że jest na tyle pouczająca, że można się nią podzielić.
Czasem bywa tak, że kręcimy się wokół własnego ogona, szukając problemu. Czasem jesteśmy jak te Koziołki Matołki, co to szukają szczęścia gdzieś daleko, podczas gdy ono jest tuż za rogiem. Czasem szukamy dziury w całym.
Julka akurat wybrała się w drogę jak Koziołek Matołek. Może zwiódł ją INPUT?
Przerabiamy z Julką aktualnie BRUTALNE PRAWDY o rekrutacji.
1. Pierwsza brutalna prawda jest taka, że pracodawcy „na potencjał” to zatrudniają tylko absolwentów. Potem już szukają DOŚWIADCZENIA. Jeśli więc aplikujesz na chybił trafił i zbierasz przypadkowe doświadczenia, to bardzo trudno będzie ci w pewnym momencie życia zmienić pracę. Pracowałaś lat 15 jako księgowa, przebudziłaś się i chcesz pracować w marketingu? Jest to możliwe, ale będzie ci cholernie trudno. Im szybciej się przebudzisz i zaczniesz przekwalifikowywać, tym lepiej.
2. Pracodawcy szukają ludzi z MOTYWACJĄ POZYTYWNĄ tzn. taką, która czegoś chce, a nie taką, która przed czymś ucieka. Jeśli potrafisz swoją chęć pracy uzasadnić z mocnego przekonania, z serducha, to twoje szanse rosną. Udawać motywację jest trudno. Wielce prawdopodobne, że na pytanie rekrutera „a dlaczego pani zmienia?” wyleje się z ciebie potok żalów na obecne miejsce pracy. Szczerość a i owszem, ale przemyślana. Wiedz, że dobrzy rekruterzy potrafią stworzyć taką atmosferę serdeczności podczas rozmowy, że otworzysz się przed nimi niczym …puszka Pandory.
3. Pracodawcy nie zatrudniają ludzi na próbę. Im naprawdę zależy na znalezieniu dobrego kandydata na STAŁE. Potrzebują cię. Nie przychodź więc na interview na próbę. Mnie osobiście nic tak bardzo nie irytowało, jak kandydaci, którzy przychodzili się zorientować „co możemy im zaproponować”. Kompetentni, sympatyczni, a jednak przegrywali z tymi, którzy zdeterminowani przychodzili po to, żeby pracować. Zawsze powtarzam swoim podopiecznym
„Idź na rekrutację po to, żeby ją wygrać. Twój cel to otrzymanie oferty”
Zawsze ostatnie słowo należy do kandydata – przyjmiesz ofertę lub ją odrzucisz. Ale nie odrzucaj się sama przyjmując postawę „zblazowanej księżniczki”.
4. I na zakończenie oczywista oczywistość: jeśli ty nie wiesz czego, chcesz, w czym jesteś dobra, czego potrzebujesz – to jakim cudem ma to wiedzieć twój pracodawca? Jeśli nie przygotujesz się do rozmowy, nie zadasz ważnych pytań, nie wypytasz znajomych o to, jak się tam pracuje, to nie miej potem pretensji o to, że to „nie było to”. Albo je miej, ale do siebie 🙂
O tym, jak w ogóle zabrać się za CV, żeby dostać zaproszenie na rozmowę, znajdziesz w tym wpisie o przewrotnym tytule 5 sposobów, żeby nie zaproszono cię na rekrutację
Powodzenia! Julce, Tobie i sobie życzę
P.S. a wszelkie pytania, krytykę i pochwały przyjmę
No własnie, co to takiego to wypalenie zawodowe? Termin popularny. Zaryzykuję twierdzenie, że kiedyś nawet dość modny. I chyba nadużywany, bo używany do opisania stanów, kiedy mamy swojej pracy mówiąc wprost „po dziurki w nosie”.
I do mnie trafiają osoby, które skarżą się, że doświadczyły wypalenia zawodowego ponieważ już nie lubią swojej pracy. Ale
Kiedy 3lata temu odeszłam z pracy w głowie i w sercu miałam pustkę. Po 15 latach pracy na wysokich stanowiskach HR doszłam do wniosku, że to koniec mojej kariery w tym obszarze. Wypaliłam się. Sama postawiłam sobie taką diagnozę. Nie wiedziałam co chcę robić, ale czułam potrzebę zmiany i wiedziałam, że będę „na swoim”.
Najpierw postanowiłam ODPOCZĄĆ. W swoim stylu oczywiście więc bynajmniej nie leżałam na kanapie. Były rowery, robienie przetworów, malowanie ścian w domu, odnawianie mebli, porządki, a nawet robienie na drutach!
Po 4 miesiącach „wakacji” doszłam do wniosku, że jednak potrzebuję COŚ robić zawodowo. Potrzebuję ruszyć głową i być wśród ludzi. Tylko co robić? Wertowałam oferty studiów podyplomowych w poszukiwaniu inspiracji. W końcu wybrałam na SWPS kierunek, który dawał mi nadzieję na nową życiową pasję: PSYCHODIETETYKA. Biologia, psychologia, człowiek, natura, zdrowy styl życia wszystko, co mnie interesuje. Super!
Faktycznie tematyka okazała się niezwykle pasjonująca i dzięki niej wiele zmieniłam w nawykach żywieniowych mojej rodziny. Tu się nie zawiodłam. Ale zawiodłam się po całej linii, kiedy zrozumiałam, że PSYCHODIETETYKA to nie jest dla mnie temat na dalszą zawodową przyszłość. Okazało się, że najbardziej pasjonującym dla mnie aspektem studiów było to, jak można wiedzę o psychologii i biologii człowieka zastosować w pracy z ludźmi w biznesie. Szłam na te studia, żeby się uwolnić od HR i przebranżowić a tymczasem okazało się, że ja BARDZO LUBIĘ robić to, co robiłam przez 15 lat!
Strata czasu i pieniędzy? Nie. Wielki zysk. To doświadczenie pozwoliło mi wyraźnie oddzielić to co, lubię od tego, czego nie lubię w pracy. Core okazał się być ten sam: człowiek w biznesie.
No więc czemu czułam, że się wypaliłam? Zmyłka?
Według definicji najbardziej znanego autorytetu w temacie wypalenia zawodowego -Christiny Maslach- wypalenie to syndrom wyczerpania emocjonalnego, zmęczenia fizycznego i znużenia poznawczego. Mówiąc prostym językiem, jeśli w pracy jesteś narażona na nieustanny stres, to po jakimś czasie (miesiącach lub latach) wypalenie cię dopadnie. Najpierw opadniesz z sił (wyczerpanie), potem zaczniesz się bronić coraz to mniej się angażując w pracę. A to sprawi, że spadnie twoja efektywność. To z kolei przełoży się na twoją samoocenę i ocenę od przełożonych. W końcu dojdziesz do wniosku, że nic ci nie wychodzi, bo się do tej roboty nie nadajesz. Zaczniesz marudzić, narzekać i siać negatywną energię. Albo będziesz ukrywać emocje hodując dorodne wrzody na żołądku.
Przygnębiająca perspektywa…
Najbardziej podatni na wypalenie są ci, którzy w swojej pracy służą innym ludziom (np. nauczyciele, lekarze, menadżerowie, pracownicy obsługi klienta) ale również pracoholicy, perfekcjoniści i ci którzy nie potrafią wyznaczać granic.
Czytając definicję i całą resztę nie wiem, czy dobrze się zdiagnozowałam. To nie było wypalenie zawodowe. To było wypalenie formuły w jakiej realizowałam swój zawód.
A jak jest u ciebie?
Dobra wiadomość jest taka, że po wypaleniu można się odrodzić niczym Feniks. Można odpocząć, znaleźć nową pracę i odżyć. Tyle, że jeśli z tego doświadczenia nie wyciągnie się wcześniej wniosków i nie odrobi lekcji to za chwilę skończy się tym samym. W nowej pracy też będą ludzie, wymagania, targety itd. itp. Miesiąc miodowy minie i znowu poczujesz, jak otumania cię dym …kiedy zaczniesz się wypalać.
Ja swoją lekcję „prawie wypalenia” odrobiłam. Oceniam się na 4-kę.
Zrozumienie siebie, jakiego dostarczyła mi praca z własnymi talentami w dużej mierze się do tego przyczyniło. Wiem czego od pracy, a dokładniej jakich warunków od pracy potrzebuję a co mnie denerwuje i stresuje. Ot choćby, taka autonomia – gdzież będę miała więcej niezależności (moja top wartość związana z talentem Achiever (osiąganie) i Ideation (Odkrywczość)) niż u siebie? Nie wypalił się mój zapał do ludzi, biznesu, zarządzania. Wypaliła się formuła w jakiej to robiłam.
Mam też świadomość, że w wielu sprawach to nie otoczenie „jest winne” tylko ja sama muszę się wziąć za siebie. Wyznaczanie granic sobie samej, by nie popaść w pracoholizm, który bardzo grozi Achieverom – nie jest łatwe. Wprowadzenie dyscypliny i regularności treningów kondycyjnych, gdy kreatywny duch rwie się do spontanicznej akcji -nie jest łatwe. Celebrowanie małych sukcesów, gdy Significance (Poważanie) wyznacza wielkie cele – nie jest łatwe.
Bo wprowadzenie nowych nawyków w ogóle nie jest łatwe. Zmiana nie jest łatwa. Ale jak już się tego dokona …. hmm jest dobrze!
Sam talent nie załatwia sprawy. Ale zrozumienie siebie i nauczenie się mądrego korzystania z talentu – już tak, w dużej mierze ją załatwia.
Jeśli chcesz poczytać więcej o wypaleniu to tutaj znalazłam ciekawy i wyczerpujący artykuł Anny Witkiewicz na ten temat. Są w nim też mini testy więc możesz sprawdzić swój poziom „zagrożenia” wypaleniem.
A jeśli wypalenie cię dopadło lub chwyta i chcesz odrodzić się niczym Feniks – zrozumieć siebie, swój potencjał i swoje ograniczenia, swoje potrzeby, wartości i priorytety- zapraszam na wrześniowe warsztaty. Zostały tylko 3 miejsca. Skorzystaj !
Przeszłaś wypalenie zawodowe? napisz jak sobie z nim poradziłaś – możesz pomóc wielu osobom!
Mamy wiele powodów, dla których chcemy rzucić pracę na etacie i ruszyć z własnym biznesem.
Niestety część z nich jest złudna i kierowanie się tylko nimi, nie doprowadzi Cię do sukcesu, a bardziej do frustracji.
Dlatego, zanim podejmiesz tę poważną decyzję, zadaj sobie pytanie:
Jeśli dotyczy Cię któreś z poniższych stwierdzeń:
to własny biznes jest niezłym rozwiązaniem.
Musisz oczywiście przeprowadzić wiele analiz, zrobić biznesplan itp., ale jesteś już na dobrej drodze.
Jeżeli jednak chcesz prowadzić biznes z powodu:
to, być może lepiej zostań na stabilnym etacie, który co prawda ma pewnie swoje minusy, ale co ich nie ma?
Chciałabym dłużej przyjrzeć się ostatniemu podpunktowi tj. zarabianiu na własnej pasji.
Pewnie nie raz słyszałaś o pasjobiznesie. Być może, brzmiało to dla Ciebie zachęcająco i skłoniło do rozmyślań. Wygląda całkiem przyjemnie, wręcz obiecująco. Wreszcie rzucisz uwierający etat i zaczniesz całymi dniami robić to, co lubisz. Mogłoby to być nie najgorsze wyjście, ale muszą za tym iść inne sprawy, takie jak badania marketingowe, przygotowanie biznesplanu, szacowanie przychodów, kosztów i inne mniej sympatyczne rzeczy.
A co, jeśli Twoja pasja wcale nie da się zmonetyzować?
Jeśli lubisz czytać kryminały, tańczyć salsę czy zbierać znaczki, to czy koniecznie musisz na tym oprzeć swój biznes?
Może lepiej te przyjemne chwile zostawić na miłe wieczory, wolne weekendy czy wakacyjny czas?
Na niektórych pasjach trudno będzie Ci zarabiać i wcale nie musisz przekuwać ich w biznes.
Zarabiaj na tym, na czym się dobrze znasz, w czym jesteś ekspertem i to nie czyni Cię gorszą od pasjobiznesmenek. A pasją zajmij się po godzinach, jest to jak najbardziej w porządku.
Bogate, spełnione życie można osiągnąć na wiele sposobów. Niekoniecznie trzeba wszystko stawiać na jedną kartę. Nie daj się zwariować modzie.
Jeśli jednak Twoja pasja, to tylko jeden z powodów, które ciągną Cię w stronę własnego biznesu, koniecznie pamiętaj o swoich wartościach, żeby Twój biznes miał się na czym oprzeć.
Będzie Ci też potrzebna wytrwałość, upór, konsekwencja w działaniu, a do tego dobry plan.
To do Ciebie należy wybór – nie daj się zwieść fałszywym powodom, stój twardo na ziemi i przy pomocy swoich talentów dąż do SWOJEGO sukcesu.
A Ty jak myślisz czy na Twojej pasji mogłabyś zarabiać? Czy raczej wolisz zostawić ją dla siebie?
P.S. A jeśli myślisz o własnej działalności i chcesz sprawdzić czy jesteś na to gotowa, zapisz się na Talentowe Listy scjansen.com/newsletter/, a w prezencie dostaniesz dostęp do nagrania webinaru „10 RZECZY, KTÓRE WARTO WIEDZIEĆ NIM ZDECYDUJESZ SIĘ NA WŁASNY BIZNES (I POŻEGNASZ ETAT)”.