Ile pytań trzeba zadać?

ani 100, ani 60, ani nawet 30 pytań nie trzeba zadawać, by zmierzyć poziom zaangażowania ludzi w pracę. Wystarczy 12 pytań, o ile pytania te są trafnie dobrane i skorelowane z wynikami biznesowymi.

Taki zestaw pytań zawiera badanie zaangażowania Q12 Gallupa. Żadne pytanie, ani żadne słowo w pytaniu nie jest przypadkowe. Oparte na solidnym materiale badawczym (ponad dwie dekady badań na 27 milionach respondentów) pytania w nim zawarte musiały spełniać następujące kryteria:

Po pierwsze: wysoko korelować z kluczowymi parametrami biznesu: zyskownością, sprzedażą, produktywnością, satysfakcją klienta, rotacją, absencją.

Po drugie: wyraźnie odróżniać słabe zespoły od najlepszych.

Po trzecie: dotyczyć takich obszarów, na które największy wpływ ma menadżer zarządzający zespołem (bo ludzie przychodzą do firmy, ale odchodzą od menadżera).

Pytania są nie tylko „w punkt”, ale też mają swoją hierarchię i framework. To pozwala skupić się na najbardziej istotnych dla danego zespołu aspektach i właściwie ulokować energię i zasoby do zmiany.

Co to za „magiczne” pytania? Przedstawiam je w tabelce poniżej (zwróć uwagę, że prezentuję je w odwróconej kolejności i w oryginalnym brzmieniu; badanie jest oczywiście dostępne po polsku, ale tutaj w celach „naukowych” zostałam przy oryginale).

Q12 HIERARCHIA

OBSZAR

PYTANIA

GROWTH

Q12. This last year, I have had opportunities at work to learn and grow

Q11. In the last six months, someone at work has talked to me about my progres.

TEAMWORK

Q10. I have a best friend at work.

Q9. My associates or fellow employees are comitted to doing quality work.

Q8. The mission or purpose of my company makes me feel my job is important.

Q7. At work, my opinions seem to count.

INDIVIDUAL

Q6. There is someone at work who encourages my development.

Q5. My supervisor, or someone at work, seems to care about me as a person.

Q4. In the last seven days, I have received recognition or praise for doing a good work.

Q3. At work, I have the opportunity to do what I do best every day.

BASIC NEEDS

Q2. I have materials and equipment I need to do my job right.

Q1. I know what is expected of me at work.

 

Na samym dole hierarchii są pytania dotyczące zaspokojenia podstawowych potrzeb ludzi w pracy: potrzeby kierunku (moje zadania i cele) i potrzeby zasobów do ich realizacji. Nie ma mowy o produktywnych wynikach zaangażowania, jeśli te potrzeby nie są zaspokojone. To jest baza. Jeśli pomyślisz o konstrukcji Q12 jak o budowli, to pytanie 1 i 2 są jak fundament, ściany i dach.

Przechodząc wyżej, widzisz pytania odnoszące się do zaspokojenia potrzeb indywidualnych – INDIVIDUAL (zauważenia, docenienia, wykazania się), potrzeb społecznych TEAMORK (przynależności, poczucia bycia częścią czegoś większego i ważnego, decyzyjności, więzi) i GROWTH (potrzeba wzrostu i doskonalenia).

Raporty Q12 dają możliwość porównywania się do najlepszych (wyniki powyżej 75 percentyla) albo do ustawienia własnej poprzeczki (np. benchmarking branżowy). Mój Maksymalista podpowiada, by mierzyć wysoko (mastery to przecież wg Dana Pinka jeden z głównych motywatorów człowieka).

Pomiar to dopiero początek. Od samego mierzenia nic się nie zmienia. Najlepsze i najważniejsze dzieje się potem, kiedy zespół zaczyna rozmawiać i wprowadzać zmiany.

A jest o co powalczyć: 21% większa zyskowność, 20% większa sprzedaż, 17% większa produktywność i 10% większa satysfakcja klienta – o tyle wyższe wyniki uzyskują firmy z górnej półki.

W obszarze parametrów ludzkich jest jeszcze lepiej: 70% mniej wypadków, 59% mniejsza rotacja, 40% mniejsza absencja. I nie powinno to dziwić, bo przecież w pracy spędzamy 1/3 życia i to gdzie, jak i z kim pracujemy ma przełożenie na poziom stresu i złego cholesterolu.

 

Jeśli uznasz, że gra jest warta świeczki i chcesz dowiedzieć się więcej napisz do mnie sylwia@scajnsen.com. Jako gallupowski Engagement Champion chętnie pomogę Ci we wdrożeniu.

Nie trzeba być mistrzem wywierania wpływu jak Robert Cialdini*, ani nie trzeba mieć żadnego z wpływowych talentów (Maksymalista, Czar, Komunikatywność, Rywalizacja, Poważanie, Dowodzenie i Wiara w siebie) na czele swojego talentowego DNA, by skutecznie realizować swoje cele zależne od innych.

Kiedy na warsztatach opowiadam o tych talentach i wspominam, że statystycznie należą do najrzadziej występującej talentowej grupy, to widzę, że uczestnicy reagują na dwa sposoby: jedni z uśmiechem lekko prężą pierś do przodu, a drudzy tęsknie wpatrują się w swój profil talentowy, by z rozczarowaniem stwierdzić: „nie mam żadnego”. Zazwyczaj najbardziej zmartwieni są posiadacze wysoko ulokowanych talentów relacyjnych, zwłaszcza Empatii lub Bliskości („bo to takie niebiznesowe talenty” – twierdzą).

Oczywiście to nie jest prawda, że ktoś nie ma talentów wpływu (każdy ma w sobie wszystkie 34 talenty, tylko nie wszystkie mieszczą się w pierwszej piątce (!)) i oczywiście nie jest to powód do smutku, kiedy te talenty tak wysoko nie są.

Bo wszystkie inne talenty można równie skutecznie wykorzystać do wywierania wpływu jak te.

Trzeba tylko:
a) skoncentrować się na tym co masz
b) wiedzieć, jak z nich skorzystać.

 

Dla przykładu:

Można SKONSULTOWAĆ swój pomysł czy rozwiązanie pytając o feedback i tym samym angażując do niego osobę (talentom relacyjnym typu Zgodność, Integrator, Indywidualizacja przyjdzie to bardzo naturalnie).

Można skorzystać ze WSTAWIENNICTWA prosząc o rekomendację wpływową osobę, z którą dzięki Bliskości czy Empatii ma się bardzo dobre relacje.

Można użyć LOGIKI wykorzystując racjonalne argumenty tak bliskie talentom strategicznego myślenia (np. Analitykowi, Kontekstowi, Strategowi, Zbieraniu).

Można skorzystać z talentów wykonawczych (jak Osiąganie, Odpowiedzialność, Ukierunkowanie) i zabrać się do dzieła, stając się MODELOWYM PRZYKŁADEM tego, co chcielibyśmy widzieć u innych.

Można… można wykorzystać jeszcze co najmniej 4 inne techniki uczciwego wpływu (podkreślam uczciwego), które McKinsey&CO zebrał w jeden model, by pomóc wszystkim świetnym pomysłom, konceptom i rozwiązaniom zaistnieć niezależnie od tego, czy ich autor jest naturalnie obdarzony talentami wpływu czy nie.

 

W telegraficznym skrócie są to:

ODWOŁANIE DO AUTORYTETU

ODWOŁANIE DO WSPÓLNYCH WARTOŚCI

STWIERDZENIE

PARTNERSKI SOJUSZ

 

Bardzo niedocenianym narzędziem wpływu jest: SŁUCHANIE.

Jeśli nie umiesz słuchać, to choćbyś miał wszystkie talenty wpływu u samej góry swojej talentowej listy i choćbyś pochłonął wszystkie książki i szkolenia na ten temat, to Twój wpływ będzie marny.

Jeśli słuchasz, to zastanowisz się wcześniej, kim jest odbiorca, jaki jest jego profil talentowy i która ze strategii będzie w jego przypadku najbardziej trafiona (np. dla osób hojnie obdarzonych talentami strategicznego myślenia odwołanie się do logiki będzie bardziej trafione niż odwołanie się do uczuć).

Jeśli chcesz sobie pomóc w rozwijaniu kompetencji wywierania wpływu, możesz skorzystać z mojego programu coachingu indywidualnego w tym zakresie: SKUTECZNY WPŁYW. Nauczę Cię wpływać Twoim sposobem, Twoimi talentami. Bez sztuczek i sztucznego napinania się zwiększysz swoją skuteczność w interakcjach z innymi.

*wszystkim chcącym doskonalić swoje talenty wpływu polecam książki tego autora: 1) Influence. The Psychology of persuasion 2) Pre-swazja no i oczywiście 3) Wywieranie wpływu na ludzi

Jak odkryć swoje przedsiębiorcze talenty i czy warto to zrobić?

 

Czy wiesz, że możesz odkryć swoje przedsiębiorcze talenty? Na stronie Gallupa poza badaniem StrengthsFinder, znajdziesz również badanie Builder Profile. Pewnie zastanawiasz się, czy kolejne badanie jest Ci potrzebne do szczęścia. Jednak 19,99 USD to przyzwoita cena za dowiedzenie się czegoś nowego o sobie i odkrycie swojego przedsiębiorczego profilu. Ja je zrobiłam i nie zawiodłam się. Obiecuję, że tym z Was, którzy budują   zwłaszcza własny biznes ta wiedza bardzo się przyda. Dowiesz się z niego innych rzeczy niż ze StrengthsFindera. Przede wszystkim wyniki badania Builder Profile odnoszą się do aspektu przedsiębiorczości, która może być uprawiana w wieloraki sposób: w budowaniu własnej działalności, w budowaniu partnerskiej działalności, budowaniu organizacji, w której jesteśmy zatrudnieni, czy organizacji, którą wspieramy np. charytatywnie. To budowanie może dotyczyć zarówno działalności biznesowej jak i non profit. 

 

Jakie są talenty osób przedsiębiorczych?

W swoich badaniach Gallup odkrył wspólne talenty, charakteryzujące osoby przedsiębiorcze, tzw. budowniczych. Każda z nich ma miks poniższych dziesięciu talentów:

 

  1. CONFIDENCE wierzy i jest pewny siebie, zna siebie, rozumie innych, jest przekonujący i wpływowy. W efekcie wprowadza nowe produkty/ usługi, innowacje, zdobywa pozycję pierwszego na rynku.
  2. DELEGATOR przekazuje uprawnienia i odpowiedzialność, umie współpracować, rozpoznaje mocne strony ludzi, co owocuje wysokim zaangażowaniem, motywacją i produktywnością zespołu.
  3. DETERMINATION ma bardzo wysoką etykę pracy; jest wytrwały, umie pokonywać przeszkody. Potrafi trafnie rozpoznawać dobre pomysły na biznes, umie stworzyć startup; osiąga co sobie założy.
  4. DISRUPTOR myśli niestandardowo i przyszłościowo, dzięki czemu może „wstrząsnąć” rynkiem i przestawić biznes na nowe tory.
  5. INDEPENDENCE potrafi działać w pojedynkę, sam ustala cele i podejmuje akcje, dzięki czemu potrafi utrzymać startupowe przedsięwzięcie.
  6. KNOWLEDGE zawsze na bieżąco, ciągle poszukuje nowych informacji, które traktuje jako wartość; biznes traktuje jako pasję (obsesyjną wręcz). Dzięki temu tworzy przewagę konkurencyjną i jest w stanie sprostać zmiennym wymaganiom klienta.
  7. PROFITABILITY ma żyłkę/ instynkt do biznesu; ustala jasne cele, tworzy dobre strategie wzrostu. Jego przedsięwzięcia mają dużą zyskowność a biznes jest prowadzony bardzo wydajnie.
  8. RELATIONSHIP ma wysoką świadomość społeczną; buduje skuteczne networki i partnerstwa. To daje mu dostęp do zasobów finansowych, istotnych informacji, a jego pracownicy są zaangażowani.
  9. RISK czuje się swobodnie w niedookreślonych sytuacjach, racjonalnie podchodzi do decyzji i z entuzjazmem do wyzwań. Trafnie rozpoznaje szanse dla biznesu, zyskuje na niszach rynkowych i wprowadza do biznesu nowe inicjatywy.
  10. SELLING jest ambasadorem swojego biznesu/ produktu; łatwo przekonuje innych i klarownie się komunikuje. W efekcie buduje długotrwałe relacje z klientami, zapewnia finansowanie dla biznesu i wyróżnia go na rynku.

 

To jest top 10 talentów. Żeby nam się powiodło, najlepiej skupić się na swoich 4 pierwszych talentach. To już daje duuuuże szanse na sukces. Na przykład przedsiębiorcy z talentem PROFITABILITY czy RISK w czołówce mają 5x większe szanse na zbudowanie biznesu o przychodach powyżej 1 mln USD (tak wynika z badań Gallupa).

 

3 typy budowniczych i ich siła napędowa

 

Według Jima Cliftona, autora książki „Born to build”, „budowniczy” rozwijają ten świat. Inicjują ruch społeczny, ekonomiczny, tworzą miejsca pracy, wprowadzają na rynek zupełnie innowacyjne produkty i usługi. Niekoniecznie są myślicielami. Obowiązkowo są działaczami. Budują małe lub wielkie firmy. Niekoniecznie własne biznesy. Budują lub rozbudowują biznesy, dla których pracują. Niekoniecznie zarabiają na tym, co budują, bo budują też organizacje non- profit.

 

Siłą napędową ich działania jest POTRZEBA; potrzeba niezależności, spełnienia, zrobienia czegoś znaczącego. Pieniądze są skutkiem ubocznym, środkiem a nie celem.

 

Są trzy typy budowniczych tzw. alpha builders:

 

  1. alpha Rainmaker (z ang. osoba mająca wpływy i skuteczna w działaniu) z ogromną determinacją, wytrwałością, energią; dla Rainmakers przeszkody i porażki są dodatkową stymulacją. Praktycznie, bez takiej osoby firma czy organizacja nie działa;
  2. alpha Conductor (z ang. dyrygent) ta osoba trzyma organizację razem, organizuje, koordynuje, sprawnie zarządza zasobami; jest to taki szef operacyjny;
  3. alpha Expert ekspert w danej dziedzinie; z unikalną wiedzą na temat dostarczanego produktu czy usługi, dzięki której to ekspertyzie firma wyróżnia się na rynku.

 

Każdy z tych typów może samodzielnie zbudować „coś”, ale duży i trwały sukces powstaje tam, gdzie te trzy alpha typy grają do jednej bramki. Budowanie w pojedynkę jest trudne, bywa męczące i na pewno nie jest optymalnie efektywne.

 

Benefity z bycia alpha

Każdy z typów budowniczych stawia swój biznes na innych fundamentach.

 

RAINMAKER – jest skoncentrowany na sprzedaży nie przegapia okazji zarobienia pieniędzy; miarą sukcesu jest dla niego zysk. Jest bardzo przekonujący. Łatwo przychodzi mu sprzedanie swojego punktu widzenia. Osiąga ponadprzeciętne wyniki w sprzedaży i w marketingu. Buduje efektywne relacje biznesowe, które wspierają go w osiąganiu celów. Ryzyko nie wzbudza w nim niepokoju. Traktuje je jako coś naturalnego, co wymaga analitycznego podejścia i zarządzenia. Mierzenie się z problemami dnia codziennego nie należy do jego ulubionych obowiązków.

 

CONDUCTOR – ma wyjątkowy talent menadżerski; sprawnie żongluje operacyjnymi wyzwaniami. Stawia organizację stawiając na ludzi. Rzadko działa sam. Rozpoznaje talenty i powierza im odpowiedzialność i uprawnienia. Jest wymagający. Kiedy trzeba wkracza i bez wahania podejmuje decyzje sam. Determinacją i konsekwencją w realizacji zobowiązań zyskuje zaufanie klientów i pracowników. Nie jest uparty. Potrafi obiektywnie ocenić sytuację i zmienić kurs, jeśli cel lub droga okazują się nienajlepsze. Miarą sukcesu jest dla niego wzrost krytycznych parametrów biznesu.

 

EXPERT – jest skoncentrowany na rozwoju produktu; dążąc do bycia najlepszym w swojej dziedzinie wysoko stawia sobie poprzeczkę i szuka przełomowych odkryć; chce znaleźć najlepsze rozwiązania dla swoich klientów. Wysoko niezależny nie zadowala się tym co jest, kwestionuje status quo i testuje nowe możliwości. Jego oceny są trafne, dobrze lokuje czas i energię. Nigdy się nie poddaje i szybko się uczy. Jego przedsięwzięcia wyróżniają się na rynku. Po części artysta i po części naukowiec, dobrze się czuje w obu rolach. Przyziemne kwestie operacyjne i zarządcze związane z biznesem najchętniej powierzyłby komuś innemu.

 

Klucze w budowaniu

 

Poznanie samego siebie służy nie tylko rozwojowi osobistemu per se, ale jest też pierwszym z czterech kluczy budowania, których stosowania uczy książka Jima Cliftona:

 

Klucz 1) Samoświadomość dobra znajomość własnych możliwości, motywacji, wartości, uczuć, kompetencji to pierwsze, co musisz wiedzieć, zabierając się za budowanie swojego przedsięwzięcia. Z badań Gallupa (i zdrowego rozsądku) wynika, że kiedy dobrze wiemy i akceptujemy, kim jesteśmy, to zyskujemy pewność siebie i wiarę w powodzenie swoich zamierzeń.

Klucz 2) Pomysł na biznes wiąże się i daje odpowiedź na pytanie „co budować”. Możliwości jest całe mnóstwo: od tych, które widać od razu (np. poprawa jakiegoś istniejącego procesu czy produktu) do tych, które wymagają odkrycia (np. w związku z jakąś zmianą demograficzną czy prawną, która stworzy nową potrzebę na rynku).

Klucz 3) Realizacja pomysłu nawet najlepszy pomysł nie jest nic wart, dopóki się go nie wprowadzi w życie; ale od czego zacząć, żeby dobrze zacząć?

Klucz 4) Zespół samemu budować trudno; choćby się było alpha przez gigantyczne A. Badania pokazują, że sukces odnoszą ci, którzy korzystają z networku, współtworzą swoje przedsięwzięcia z klientami; budują alianse z dostawcami i inwestorami.

 

Jakie jest Twoje top 4 przedsiębiorczych talentów? Które z cech rozpoznajesz u siebie?

Zapraszam Cię do grupy WYTWÓRNIA TALENTÓW, bo tam praktykujemy BORN TO BUILD i łączymy kropki, by spełniać się w pracy nad swoją przedsiębiorczością.

„NAWIEDZONY” TALENT GALLUPA – WSPÓŁZALEŻNOŚĆ

Jako świeżo odkryta posiadaczka Współzależności / Connectedness mam w sobie ogromną ciekawość tego talentu. Czułam, że mogę go mieć wysoko, bo ostatnie parę lat to była dla mnie jedna wielka podróż rozwojowa. I cieszy mnie to jego piąte miejsce, i zastanawiam się, jak zrobić z niego najlepszy użytek.

Bo to jest wielka sprawa dla mnie.

W poprzednim życiu (tym na etacie w korporacji) miałam łatwość identyfikowania tego talentu u innych. Tylko nie wiedziałam, że się nazywa Współzależność. Słowo, które jako pierwsze przychodziło mi do głowy, to było „nawiedzony”. No bo jak inaczej ja, twardo stąpająca po ziemi, nastawiona na cel i sprawnie meandrująca w relacjach biznesowych, mogłam nazwać kogoś kto opowiadał o energii, bioenergetyce, medytacji, świadomości, fizyce kwantowej, medycynie chińskiej, cudownej mocy oddychania, leczniczym działaniu ususzonych roślinek własnoręcznie zebranych, masażu powięziowym, genealogii, potrzebach duszy… No, Nawiedzony. Nie inaczej.

I ja teraz mam za swoje i tez jestem Nawiedzona : ). Cool!

No tak, tylko ja już jestem poza głównym nurtem. Sama tworzę swój biznes i przyszłość a co z tymi, którzy są obdarzeni Współzależnością, a pracują w tzw. tradycyjnym biznesie? Czy dla Współzależności jest tam w ogóle miejsce?

TALENT WSPÓŁZALEŻNOŚĆ – ESENCJA

Właściciel rozwiniętego talentu Współzależność nosi w sobie głębokie przekonanie, że człowiek jest częścią czegoś większego niż on sam. Potrafi nadać pojedynczym aktywnościom głębszy i większy sens. Dostrzega, że pod warstwami powierzchniowych różnic wszyscy jesteśmy tacy sami: spragnieni więzi i uznania, i pełni lęku przed ich utratą. Współzależność „łączy kropki”: uświadamia zależności, buduje mosty, integruje, jednoczy w większej sprawie. Wysoko intuicyjna podejmuje trafne decyzje szybciej, niż robi to logiczny mózg.

TALENT WSPÓŁZALEŻNOŚĆ – DLACZEGO

Mam taką obserwację, że jesteśmy nasyceni i przesyceni konsumpcjonizmem. Ludzie coraz częściej poszukują wyższych wartości i prostoty. Pytanie o sens życia to nie jest już pytanie zadawane tylko przez leciwych filozofów czy 40-latków, którzy przechodzą kryzys wieku średniego. Żyjemy w czasach, w których pytanie o życiową misję zadają sobie już dwudziestolatkowie. Taki Millennials porzucający dobrze płatną pracę dla odbycia podróży po Indiach w poszukiwaniu siebie, wprawił w osłupienie niejednego menadżera.
I może właśnie stąd „nowa psychologia biznesu”, którą tworzą Dan Pink, Simon Sinek czy Jim Clifton, cieszy się coraz większym zainteresowaniem i zastosowaniem?

TALENT WSPÓŁZALEŻNOŚĆ – ZASTOSOWANIE

No i tu widzę ogromny potencjał do wykorzystania w biznesie i pole do popisu dla talentu Współzależność:

Ktoś kto potrafi w tym skutecznie pomóc, potrafi zmieniać. I budować przewagę konkurencyjną w oparciu o uniwersalne wartości. Skarb!

Szybkich pomysłów na wykorzystanie Współzależności w biznesie mam jeszcze kilka:

Pracujesz z kimś, kto wierzy, że nic nie dzieje się bez przyczyny, a w życiu nie ma przypadków? Wielce prawdopodobne, że to właściciel Współzależności. Podziel się z nim tym wpisem. To nie przypadek, że go czytasz.

Jeśli chcesz skorzystać z mojej Współzależności (#5), napisz do mnie. Skroimy „warsztaty z misją” na miarę potrzeb twoich, twojego zespołu lub firmy.

I zapraszam do grupy WYTWÓRNIA TALENTÓW, bo tam zaraz zaczynamy praktykować BORN TO BUILD, w którym będziemy łączyć kropki i budować swoje przedsiębiorczo-twórcze spełnienie.

Czy talenty Gallupa mogą się zmieniać?

Często dostaję to pytanie na wstępie do pracy coachingowej lub warsztatowej. Czuję, że pytający chciałby usłyszeć, że „nie”. Bo tak by było prościej. Mieć swoją szufladkę na całe życie. Szufladkę opisaną nazwami pięciu talentów, którą można by było otwierać, kiedy nam pasuje (do tego mam talent) i zamykać, gdy coś nie idzie po naszej myśli (bo nie mam talentu).

Gallup nie jest wyrocznią, a życie jest procesem, w którym się cały czas uczymy. I jeśli w tym naszym życiu dokonujemy świadomie lub całkiem przypadkiem zmian, to my również się zmieniamy.

 

Kilka dni temu odświeżyłam swoje badanie Gallupa. Spodziewałam się zmian, bo przecież trzy lata temu, kiedy robiłam je po raz ostatni, byłam w zupełnie innym miejscu. Pracowałam na etacie w korporacji. Teraz pracuję u siebie. Codzienne mierzyłam się z wyzwaniami stawianymi przez organizację. Teraz mierzę się z wyzwaniami, które sama sobie stawiam. Pracowałam z kilkunastoosobowym zespołem. Teraz pracuję sama. Byłam szefową dla innych. Jestem szefową dla siebie. Wszystko się zmieniło.

Wiedziałam, że w raporcie Gallupa będą roszady. Zawsze tak jest przy dużych zmianach. Talent z pozycji trzeciej może być na piątej. Talent z dwunastej może być na szóstej. Nowe okoliczności uruchamiają w nas pokłady potencjału, który do tej pory był w uśpieniu. Nie był po prostu potrzebny tak bardzo, jak inne.

 

Moje nowe top pięć to Strategic/STRATEG, Ideation/ODKRYWCZOŚĆ, Intellection/INTELEKT, Connectedness/WSPÓŁZALEŻNOŚĆ, Empathy/EMPATIA.

 

Tylko Ideation pozostało na swoim starym miejscu. W pierwszej dwunastce namieszało się tak bardzo, że przez chwilę wcale się nie cieszyłam z tej zmiany. Achiever, który mi towarzyszył przez całe dotychczasowe życie, usunął się na rzecz Empatii. Indywidualizację, która pomagała mi dostrzegać wyjątkowość każdego, zastąpiła duchowa Współzależność i dostrzegający wyjątkowe talenty Maximizer. Przybyło mi Wiary w Siebie i pewności Dowodzenia.

 

Ucieszyłam się, że krytyczny Restorative usunął się daleko w cień (to efekt pracy z Hawkinsem) i że Significance nabrało nowego znaczenia (to efekt poskromienia ambicji).

 

Przez moment miałam ochotę zakwestionować wyniki. Bo przecież one pokazywały, jakby moją nową tożsamość, kiedy ja już przyzwyczaiłam i przywiązałam się do poprzedniej. Było mi całkiem dobrze w mojej szufladce z napisami Achiever/ Ideation/ Relator/Indywidualizacja/ Arranger.

I wtedy spojrzałam na „ogon” raportu Gallupa. Na końcu mojego talentowego DNA niewiele się zmieniło. Nadal nie nadaję się do dyplomacji, mało czasu poświęcam analizom i nadal lubię zmiany. I to mnie uspokoiło, bo znaczy się, że to nadal ja. To, co nie było w mojej naturze, nadal w niej nie jest.

Na ten moment to uspokojenie było / jest mi potrzebne. Potrzebuję oswoić się z moim nowym zestawem, nauczyć się z niego korzystać. Potrzebuję też oswoić się z myślą, że człowiek może wszystko, kiedy tylko pozbędzie się wszelkich przekonań i ograniczeń. Nawet tych talentowych.

To dopiero będzie WOLNOŚĆ!

Jeśli chcesz poznać swoje talenty i popracować nad ich pozytywnym wykorzystaniem, zapraszam na Ambasadorkę Talentów. Następna edycja dopiero za rok. Nie przegap!
I zapraszam do grupy Wytwórnia Talentów, gdzie zanurzamy się w potencjale po to, by z nim wypłynąć na szerokie wody.

Rekrutacja talentów

Jedną z pierwszych lekcji menadżerskich, jaką dostałam z okazji uczenia się sztuki rekrutacji, była ta, żeby nie pozwalać swoim osobistym preferencjom, wpłynąć na decyzję o wyborze kandydata. Żeby tak zwany similarity bias (faworyzowanie podobnych sobie) nie przyćmiewał interesu biznesowego.

Lekcja słuszna. Wszak w głębi duszy człowiek darzy siebie samego bardzo ciepłymi uczuciami, to i ma tendencję do lubienia ludzi mu podobnych i „zadziwiania się” ludźmi mu niepodobnymi. Mógłby więc, zamiast dobrego kandydata, zrekrutować podobnego do siebie kandydata. I wcale nie musiałoby to wyjść firmie na dobre.  (więcej…)

„Jeśli ktoś stawia styl życia na pierwszym miejscu, to szuka pracy, a nie powołania”
Paul Kalanithi

Szukasz pracy czy powołania?

To nie jest zdanie z jakiejś książki o karierze, a Paul nie był ani psychologiem, ani mówcą motywacyjnym. Był zdolnym neurochirurgiem, oddanym swojej pracy i pacjentom. Dostał wiele kopniaków od losu, ale też wykorzystał szanse, jakie on mu przyniósł. Niezwykła historia. Polecam.

To zdanie było jedynym, jakie zakreśliłam w całej powieści. Było dla mnie jak zimny prysznic: bolesny i orzeźwiający zarazem. Znajdowałam się wtedy w takim momencie życia, w którym kwestionowałam swoje wybory zawodowe i raz zarazem zapytywałam siebie o sens tego, co robię.

W poszukiwaniu misji życiowej

To zdanie, choć bez pytajnika, zadaje pytanie w punkt: „O co Ci człowieku chodzi tak naprawdę? Chcesz pasji czy pracy? Szukasz misji życiowej, czy masz inne potrzeby i cele?”

Jak człowiek (czyli ja) zada sobie takie pytanie, to natychmiast odpala mu się poczucie winy. No bo przecież wiadomo, że misja, powołanie, pasja to są wyższe cele, niż jakieś tam pieniądze i wygody. Wiadomo…? (Sama nie wiem skąd się we mnie wzięło takie przekonanie. Sprawdź sobie, czy aby też takiego nie masz i czy aby na pewno dobrze Ci robi).

Jeśli wierzyć statystykom, to niewiele ponad 10% ludzi pracuje z pasji i powołania.

Ile kosztuje praca z pasji?

Nie ma takich warsztatów talentowych, na których nie byłoby osoby szukającej pracy z powołania i pasji. W zasadzie większość osób, które do mnie przychodzą tego właśnie szuka. Ale tylko nieliczni są gotowi zapłacić cenę, jaką taka praca kosztuje.

A trochę kosztuje.

Ile?

Cena powołania może dać się wyliczyć bezpośrednio w pieniądzu. Np.: Twoja pensja ile zarabiasz? Czy jesteś gotów zrezygnować z tych pieniędzy, kiedy wzywa Cię powołanie?

Albo za realizację swoich pasji trzeba będzie zapłacić poczuciem bezpieczeństwa np.: Czy jesteś gotów zrezygnować ze stałych wpływów na konto w imię wyższego celu?

Walutą mogą być też tytuły, apanaże, czy inne oznaki prestiżu. Czy zamienisz dyrektorski tytuł i samochód służbowy na stanowisko, na którym byłoby Ci naprawdę dobrze?

Ceną mogą też być: zagraniczne wakacje, tylko ośmiogodzinny dzień pracy, znajomości zawarte w dotychczasowej pracy, darmowe kursy, czy karnet na siłownię. W zasadzie może się okazać, że musisz zrezygnować ze wszystkiego, na czym Ci tak bardzo zależało do tej pory, by pójść za głosem serca.

Na ostatnich warsztatach wywołała się dyskusja o tym, czy nie da się tego pogodzić. Czy praca z powołania, pasji, musi oznaczać rezygnację z komfortowego stylu życia?

Moim zdaniem nie musi, ale trzeba być na to gotowym, bo jestem pewna, że przynajmniej tymczasowo Twoja sytuacja nie będzie komfortowa.

Dziecięce marzenia

Każdy kiedyś był dzieckiem. I każdy marzył, że gdy dorośnie będzie kimś”: pielęgniarką, nauczycielem, lekarzem, policjantem, strażakiem, pisarzem, aktorem…

Pamiętasz, kim chciałeś/chciałaś być?

Kiedy dorastamy, dowiadujemy się, że te nasze marzenia to były tylko mrzonki i że w życiu trzeba się kierować rozsądkiem. Kierowanie się rozsądkiem może oznaczać dwie rzeczy:

1. Zrobić tak jak rodzice, bo rodzice są zadowoleni ze swoich wyborów,

2. Zrobić zupełnie inaczej niż rodzice, bo rodzice źle wybrali.

Trzecia opcja, gdzie faktycznie idziemy swoją własną drogą, jest rzadka. Nawet jak nam się wydaje, że sami wybraliśmy, to okazuje się, że podświadomie wybraliśmy w zgodzie lub przeciw rodzicom.

Właśnie ten nieświadomy podtekst stanowi często barierę w dotarciu do naszego prawdziwego powołania. I nieważne ile masz lat: 16, 28, 36 czy 42, możesz czuć się zagubiony i nie wiedzieć, co chcesz w życiu robić.

Chociaż ten stan zagubienia i niepewności nie należy do przyjemnych, to jest to dobry znak. To znaczy, że szukasz. A jeśli szukasz, to znajdziesz. Nie ma opcji, żeby było inaczej. Jednak nie ma daty, kiedy to nastąpi. Pewne jest tylko tyle, że im szybciej zaczniesz, tym szybciej znajdziesz.

Co możesz zrobić, żeby sobie pomóc?

Po pierwsze poznaj swoje talenty i przyjrzyj się temu, jak je wykorzystujesz. Test Gallupa może bardzo pomóc. Gallup obniżył ceny i warto sobie zafundować pełny raport 34 mocnych stron.

Po drugie dotrzyj do swoich wartości. Przyjrzyj się swoim życiowym wyborom i zobacz, jaka większa siła za nimi stoi. Co kierowało Tobą w przeszłości? Czy kieruje Tobą nadal? Dlaczego jedne rzeczy są dla Ciebie ważne, podczas gdy na inne nie zwracasz uwagi?

Wartości są jak korzenie, będą Cię trzymać w ryzach. Lepiej być ich świadomym niż nieświadomie zniewolonym.

Po trzecie dojrzyj, co naprawdę lubisz. Na które zajęcia w szkole chodziłeś/ z ciekawością? Które przedmioty na studiach wchodziły Ci łatwo do głowy? Która praca, który projekt dodawał Ci energii?

Tak, to takie proste. Rób to, co lubisz i rób to najlepiej, jak potrafisz to przepis na spełnione życie zawodowe.

I po czwarte, jeśli nadal nie wiesz, o co Ci w życiu chodzi, to poznaj swoje skrypty rodzinne. Co robili twoi rodzice? Co dziadkowie? Jakie przekonania na temat pracy, pieniędzy, czasu wolnego, różnych zawodów wpajali Ci najbliżsi.

Kiedy jesteśmy dziećmi, chłoniemy wszystko jak gąbka

Twoi rodzice narzekali na pracę? Ty pewnie też będziesz narzekać. Twój tato był szanowanym inżynierem? Pewnie będziesz chcieć mu zaimponować swoim zawodem. Twoja ciotka artystka była przedmiotem rodzinnych żartów? Pewnie nie sięgniesz po pędzel, bojąc się ośmieszenia. Twój dziadek klepał biedę, ale był bardzo dobrym człowiekiem? Pewnie będziesz mieć problem z zarabianiem większych pieniędzy, itd., itd. W rodzinnej historii jest zapisanych wiele informacji na nasz temat. Warto do nich dotrzeć, by zdecydować samemu, które historie chce się kontynuować, a których już nie.

Jeśli stoisz na zakręcie, to wykonanie tych 4 kroków powinno Cię zbliżyć do poznania swojej życiowej misji. A czy przyjmiesz jej realizację na siebie to już inna sprawa. Napiszę o tym, kiedy napiszę o Mistrzu Omletów z Miami.

Tymczasem daję znać, że z okazji dnia Mamy i Dziecka, dla uczestników czerwcowych warsztatów mam prezent w postaci pełnego raportu Gallupa. Zapisy do 31 maja. Zapisz się, pisząc do mnie na sylwia@scjansen.com. A wszystkie info o warsztacie znajdziesz pod tym linkiem.

No to kim, chciałeś/ chciałaś być, jak dorośniesz?

Czy talenty Gallupa bywają negatywne?

Balkony i piwnice,

Druga strona medalu,

Każdy kij ma dwa końce,

Każda siła ma przeciwsiłę.

takim wstępem zaczynam podczas warsztatów sesję dotyczącą ciemnej strony mocy.

Na jednych z warsztatów szef pewnej firmy zapoznawszy się z ciemnymi stronami swoich talentów, powiedział: Kiedy czytałem o pozytywach swoich mocnych stron, byłem przekonany na 50% do tego Gallupa, ale teraz kiedy czytam o ciemnych stronach, kupuję to na 100%. To jest tak bardzo o mnie!

O pozytywnej stronie każdego talentu przeczytasz w raporcie Gallupa. Raport jest mega pozytywny i taki ma być. Daje energetycznego kopa, podbudowuje pewność siebie i wiarę we własne możliwości.

A chwilę potem rodzi podejrzliwość i wątpliwości. No bo jak to możliwe: Skoro jestem taka wspaniała, to czemu nie ma efektów? Czemu tak mało zarabiam? Czemu nie jestem z siebie zadowolony? Czemu od innych słyszę krytykę? Dlaczego odczuwam ten niby talent jako brzemię? *

Mnie też to zastanowiło i to już dawno temu

Stąd postanowiłam zgłębić temat i wyruszyć w podróż w głąb moich własnych ciemnych mocy. Że jestem wierną czytelniczką Brene Brown, to już wiesz. Nie zdziwisz się zatem, że „Dary niedoskonałości” były pierwszą lekturą, po jaką sięgnęłam. Jednak to było za mało. Z książką „Jak wykorzystać ciemną stronę” Debbie Ford przemierzyłam w lutym majański Meksyk i Gwatemalę. Podczas gdy większość wycieczkowiczów profilaktycznie przyjmowała wysokoprocentowe trunki, żeby nie złapać jakieś przykrej dolegliwości żołądkowej, ja z zamkniętymi oczami przyglądałam się życzliwie ciemnym stronom swojej osobowości.

Uwierz mi, czułam się jak po paru głębszych: najpierw skołowana, a potem „na kacu”. Znasz powiedzenie o ukrywaniu „trupa w szafie”? No właśnie tak się trochę czułam. Jakbym nagle otworzyła wszystkie szafy, do których nie chciałam nigdy zaglądać. Moje cienie wypadły ochoczo. Pozwoliłam im. Zaakceptowałam, że są. Dostrzegłam, po co mi są. Nie wiedziałam tylko, skąd się wzięły i jak dalej z nimi żyć. Upchanie ich z powrotem do szafy już nie wchodziło w grę (co się zobaczy, to się nie „odzobaczy”). Dźwiganie tego bagażu też mi się nie uśmiechało (mimo jego nieoczywistej użyteczności).

W marcu podczas konferencji Pracy z Ciałem zainspirowałam się totalną biologią. Dzięki niej trafiłam na książkę „Psychogenealogia” Anne Ancelin Schutzenberger. Odtworzyłam drzewo genealogiczne mojej rodziny do trzeciego pokolenia. Poznałam chronione latami sekrety rodzinne i odetchnęłam z ulgą akceptacji dla moich niedoskonałych genów i wdzięcznością dla moich równie niedoskonałych przodków. Poczułam, jak rodowa lojalność nieświadomie sprowadza mnie czasami na manowce.

A ponieważ jakoś równolegle czytałam „Siłę czy moc” dr Dawida Hawkinsa (to nie jest książka, którą się „łyka”) poczułam ogromną potrzebę poluzowania swojej siły i dotarcia do swojej prawdziwej mocy. Przetestowałam na sobie prawo Heisenberga, żeby sprawdzić, czy to rzeczywiście działa. Czy można bezsiłowo, korzystając tylko ze świadomości zmienić jakiś nawyk? Wybrałam sobie obserwowanie swojego krytyka, który stoi za talentem Restorative (możesz przetestować na ciasteczkach, kawie czy czymkolwiek co chcesz zmienić  obejrzyj tutaj).

To mnie doprowadziło do…

„Techniki uwalniania” również autorstwa dr Hawkinsa. Czytam książkę i praktykuję jednocześnie. Nie upycham w szafie, nie uciekam i nie przegaduję swoich ciemnych stron. Biorę je na klatę, otrzymuję tyle, ile mogę i zadowolona czuję, jak się rozpuszczają. Zatrzymam się na dłużej przy tej lekturze i praktyce. Czuję, że to dobra rzecz.

Przez parę miesięcy stopniowo pogrążałam się w ciemnościach po to, żeby odkryć, że za każdą ułomnością czy niedoskonałością kryje się jakiś dar, jakaś korzyść i ogromny potencjał do wykorzystania. 

Do czego mnie to doprowadzi?

Jeszcze nie wiem. Jednak to jakby nie ma znaczenia, bo wiem, że idę w dobrym kierunku.

Jeśli i Tobie jest po drodze – chcesz odkryć swoje talenty i ich blokady, uwolnić i skorzystać z pełni potencjału, żeby realizować się zawodowo i życiowo, zapraszam Cię na Warsztaty do Krakowa 29-30 czerwca w mojej Wytwórni Talentów  będziemy się ładować pozytywnie i uwalniać nasze moce. Zapisz się pisząc na adres sylwia@scjansen.com.

*Ta wtórna reakcja pojawia się głównie u osób, u których talenty wpływu nie są dominujące.

Ps. Z podziękowaniami dla tych, którzy zupełnym „nie przypadkiem” pojawili się na mojej drodze w ciemnościach: Joasia Chmura, Dominika Chruściel, Dorota Hołówka, Marysia Opidowicz.

A co jeśli to prawda i za każdą niemocą stoi nierozwiązany emocjonalny dylemat?

Jeśli za chorobą kryje się nierozwiązany konflikt emocjonalny i twoja choroba tarczycy wynika z tego, że żyjesz niezgodnie ze swoim rytmem? Jeśli twój pracoholizm wynika z lojalności rodowej względem prababci, która musiała harować na chleb od rana do nocy?

Jeśli nie możesz znaleźć spełnienia w życiu, bo realizujesz misję, z jaką powołali cię na ten świat nieświadomie twoi rodzice? I przykładowo zamiast starać się o zasłużony awans, usuwasz się w cień, by nikomu nie przeszkadzać?

Brzmi nieracjonalnie? Dziwacznie?

Trochę. Trochę, bo gdybyś był ze mną w ubiegły weekend na konferencji Pracy z ciałem Sapere w Krakowie to razem z 450 obecnymi tam psychologami, coachami, terapeutami, lekarzami, trenerami zacząłbyś się zastanawiać. Ja zaczęłam. Głównie podczas zajęć z Psychobiologii.

Lubię i wierzę w takie podejście, które traktuje człowieka całościowo. Nie kroi go piłą elektryczną, oddzielając ducha od ciała, emocje od rozumu, historię od przyszłości i „uzdrawiając” każdą z tych części osobno.

Przekaz z Psychobiologii jest taki: nic nie dzieje się w naszym życiu przypadkowo. Wszystko jest powiązane

To, jak kształtuje się nasze życie, zależy od tego, co dziedziczymy po przodkach, jak przebiegało nasze życie prenatalne i dzieciństwo do dziesiątego roku życia. I nie chodzi tu tylko o geny i biologię. Chodzi też o emocje. Można powiedzieć, że są to nasze ustawienia fabryczne.

Doskonale wpisuje mi się to w definicje talentu dr Cliftona, według którego talent to wrodzony i powtarzalny wzorzec czucia, myślenia i zachowania. To jak z niego skorzystamy, zależy w ogromnej mierze od poziomu naszej świadomości. A potem chęci zrobienia czegoś z tą świadomością oczywiście.

Ile razy pracuję z klientami, którzy doskonale wiedzą, co potrafią. Którzy doskonale wiedzą, że to, co robią, nie jest tym, co chcieliby robić. Którzy dowody swoich mocnych stron mają spisane w życiorysie czarno na białym. Wiedzą, a mimo to nie przekładają tego w czyn. Jak gdyby realizowali jakiś ukryty scenariusz, który ktoś dla nich wymyślił wbrew ich woli.

I ja ciągnę takie „cudze historie”. Kto ich nie ciągnie? Tak sobie jeszcze myślę, że Kartezjusz nieźle (niechcący) narozrabiał tym swoim Cogito ergo sum „Myślę, więc jestem”. To słynne stwierdzenie zepchnęło emocje na drugorzędny plan. Każdy woli przecież być myślący, niż nie być wcale!

Tymczasem człowiek, choć myślący, ciągle zdecydowanie bardziej czujący jest. Chęć poznawania emocji rozbudził we mnie profesor Ohme. Pogłębiła to Brene Brown, a teraz po wykładzie dr Marzanny Radziszewskiej-Konopki nie mam już wyjścia. Trza się uczyć dalej!

Wszystkim z Connectedness, a także Odkrywczości, Empatii, Inputom, Learnerom i w ogóle wszystkim talentom polecam stronę i wykłady Pani doktor na YouTube.

A do poduszki: Tajemnice przodków. Ukryty przekaz rodzinny Anny Ancelin Schutzenberger oraz

Zrozum swoje choroby. Dekodowanie biologiczne Patricka Obissiera.

Bardzo jestem ciekawa, co myślisz…?

    Bądźmy w kontakcie

    Tu zaczyna się spotkanie, które może zmienić wszystko.