Co jest ważniejsze komfort czy pasja?

Co jest ważniejsze komfort czy pasja?

Refleksje Jeździmy po Krakowie w poszukiwaniu hurtowni fornirów na szafki do kuchni. Ja i zaprzyjaźniona architekt, która próbuje mi pomóc urządzić moją talentową pracownię (próbuje, bo ja mam swoją wizję i pomóc mi wcale nie jest tak łatwo). Temat kafelków, syfonów i bidetów już mnie zmęczył, więc zadaję pytanie z mojego obszaru: „jak Ci się pracuje na swoim?” spodziewam się usłyszeć, że to dopiero początki, że jest trudno, ale, że idzie do przodu. Widzę talent tej dziewczyny, jej pomysły, jej dbałość o szczegóły, o klienta, o piękno. Mocno jej kibicuję. – Męczy mnie ta praca – słyszę – Nie wiem, czy chcę to robić. – Ale przecież to twoja pasja. Jesteś naprawdę dobra! – W tym rzecz. Jestem non stop w pracy. Przez to, że pracuję z pasją, to pracuję non stop. Chyba wolałabym komfort. Mieć zapewnione pieniądze. Wyjść z pracy. Zrobić swoje i zapomnieć. Stop klatka. Jak to? Większość ludzi, których znam, poszukuje pasji w pracy. Dałoby się pokroić za to, żeby ją znaleźć i móc wykorzystać w pracy swoje talenty. A tutaj taki talent, taka pasja i ona chce zrezygnować? Poczułam, jak wzbierają we mnie siły motywacyjne i za chwilę wyrzucę z siebie żywiołową mowę: NIE MOŻESZ TEGO ZROBIĆ. BO TO BĘDZIE WIELKA STRATA DLA CIEBIE I DLA ŚWIATA. ZABRANIAM! BĘDZIESZ ŻAŁOWAĆ DO KOŃCA ŻYCIA! Ale nie wyrzuciłam tej mowy. Zatrzymałam się na pytaniu: czym jest praca dla ludzi? Zastanawiasz się czasem? Ja zapytałam i usłyszałam, że praca to: Życie od poniedziałku do piątku To konieczność zarabiania pieniędzy To pasja, która mnie męczy, bo myślę o niej non stop To wysiłek i trud Bez pracy nie ma kołaczy...
O talentach w biznesie

O talentach w biznesie

TALENT I PASJA Od młodzieńczej pasji do makijażu przez zarządzanie w turystyce, latyno-amerykanistykę, sklep z odzieżą włoską, kelnerowanie, fotografowanie; przez Warszawę, Zakopane, Nowy Jork wróciła do Krakowa, by otworzyć działalność w 100% opartą o jej pasję i talenty. Angelika Olsza – bo tak nazywa się moja talentowa bohaterka – urzekła mnie sposobem, w jaki opowiadała o swoim biznesie. Spotkałyśmy się na jakimś evencie i Relator (Bliskość), którego obie mamy w top 5 od razu zrobił swoje. Najlepsze jest to, że nim się spotkałyśmy, Angelika wcale nie znała swoich talentów według Gallupa. A mimo to prowadzi biznes, który jest ich odzwierciedleniem: Relator, Responsibility, Individualization, Aktywator, Achiever. Jej sklep internetowy Unikalne Kosmetyki.pl prowadzi sprzedaż indywidualną i hurtową kosmetyków, których nie znajdziecie nigdzie w Polsce. Angelika intuicyjnie obrała strategię na 100% zgodną z jej talentem Indywidualizacji. Sprowadza do Polski kosmetyki, które są flagowymi produktami w innych krajach. A do tego sprowadza je na wyłączność, bo chce, żeby były naprawdę unikalne: z Izraela (z Morza Martwego) – kosmetyki mineralne, z Grecji kosmetyki z oślego mleka, z Nowej Zelandii z miodu Manuka, z Korei – to był jeszcze sekret, kiedy rozmawiałyśmy. Do tego Angelika zajmuje się makijażem: upiększa panny młode, modelki i artystów. Masz bujną przeszłość zawodową. Z twojej opowieści wynika, że od początku interesowałaś się makijażem i upiększaniem. Czemu nie poszłaś w tym kierunku? Są przecież takie specjalizacje. Nie musiałaś tracić tyle czasu. Od zawsze było ze mnie takie przykładne dziecko. A przykładne dzieci idą na studia. Więc poszłam. Wybrałam zarządzanie w turystyce, bo podróże też bardzo lubiłam. Kiedy decydowałam o swojej przyszłości, to był rok 1999/2000, a wtedy, żeby znaleźć sobie dobrą pracę,...
Moja opowieść wigilijna

Moja opowieść wigilijna

Magiczny czas Patrzę na rozświetloną choinkę. Jest rozłożysta, gęsta, świeci złotawym światłem. Nie grzeje, a w domu jest cieplej. Nie domaga się uwagi, a jest w jej centrum. Nie woła, a wszyscy się koło niej zbierają. Uwielbiam ten czas. Wczoraj obejrzeliśmy sobie Opowieść Wigilijną. I dzisiaj przeniosłam się w czasie razem z duchem świąt minionych. Pamiętasz swoje święta, kiedy miałaś 5-10-15 lat? Ja pamiętam. I to najlepiej te najodleglejsze w czasie. Pamiętam karpie w wannie. Budziły mój zachwyt, ciekawość i litość. Dolewałam im wody. Dotykałam śliską skórę. Patrzyłam na ich otwierające się pyszczki, na próżno wyczekując, że w końcu coś usłyszę. I bałam się trochę, że coś usłyszę, bo mogłoby to być „proszę Cię, wypuść mnie”, a przecież ja nie wiedziałabym co zrobić. Zajmowały tę wannę przez 2 dni i nie było się wtedy jak kąpać. Potem znikały gdzieś, a ja nie wiedziałam gdzie, dopóki nie miałam parę lat więcej. Niezapomniane chwile Pamiętam tę radość, kiedy wychodziliśmy na Wigilię. Bo szliśmy do babci kilka domów dalej. Radość wcale nie była na tę wspólną kolację. No to też, ale radość była głównie na myśl o powrocie do domu po kolacji. Bo wtedy w domu pod choinką czekały prezenty. To chyba wtedy nauczyłam się szybko jeść. Siostra raz prawie się udławiła ością z tego pośpiechu i zamiast pod choinką skończyłoby się na pogotowiu. No więc jadło się szybko, bo raz, że prezenty, a dwa, że zupa grzybowa, karp, grzyby smażone… to nie były moje ulubione dania. Wtedy. Do potraw wigilijnych trzeba dojrzeć. Jak do wielu rzeczy w życiu. Pamiętasz swoje prezenty? Ja pamiętam dwa. Lalkę, która „sama” chodziła i jej łóżko....
Jak pokonać perfekcjonizm?

Jak pokonać perfekcjonizm?

Ach ten perfekcjonizm… Wczoraj wypuściłam sponsorowanego posta, który w pierwszej linijce miał tak: „Osiołkowi w żłobie dano, w jednym owiec, w drugim siano…” Widzisz co napisałam? Ja nie widziałam przez tydzień, że popełniłam błąd. A nawet dwa. Bo liczba mnoga od żłób to ŻŁOBY, a jeśli osioł faktycznie miałby do wyboru zjeść siano albo OWCĘ, to pewnie by się tak długo nie zastanawiał. Ten tekst plątał się po fejsbuku przez tydzień i dopiero dzisiaj jedna z czytelniczek zwróciła mi uwagę. Podziękowałam i zaśmiałam się, bo tak kuriozalny wydał mi się ten błąd. Oczywiście zaraz też weszłam w post i tekst poprawiłam. Myślisz, że nie cierpię na perfekcjonizm? Cierpię. Ale okazjonalnie i nie tak bardzo jak kiedyś. Bo perfekcjonizm to nie jest dążenie do zrobienia czegoś naprawdę dobrego. Perfekcjonizm to takie głosy z głowy: „Na spotkaniu boję się zabrać głos. Myślę, czy to, co powiem, będzie dość mądre. Głos więźnie mi w gardle, a serce wali tak mocno, że nie słyszę, co mówią inni. Po spotkaniu mam kaca, że nic nie powiedziałam, a oni nic mądrego nie wymyślili” „Boję się ruszyć, bo myślę, że jeszcze nie jestem dość mądra … dość dobra, dość inteligentna, dość przygotowana” „Muszę zrobić jeszcze jeden kurs i wtedy… (a kursów mam już zrobionych na ten temat pięć)” „Poprawię jeszcze to. Dodam jeszcze parę obrazów, żebym się nie wstydziła. Bo przecież to ludzie zobaczą” „Za mało wiem… To nie dość oryginalne… To nic wyjątkowego… i kogo to wzruszy” PERFEKCJONIZM łatwo rozpoznasz, uświadamiając sobie, co kryje się za twoim myśleniem: Czy jest to dbałość o dobrą jakość, czy o to, co sobie pomyślą o Tobie inni ludzie?...
Jak szybko i bezbłędnie podjąć decyzję

Jak szybko i bezbłędnie podjąć decyzję

(Ten wpis dedykuję szczególnie i z wielką serdecznością wszystkim właścicielom talentów DELIBERATIVE i STRATEGICZNEGO MYŚLENIA. A AKTYWATOROM życzę radosnej refleksji 🙂 ) Stoję przed swoim wymarzonym domem A dokładnie, stoję w miejscu, gdzie ma stanąć mój wymarzony dom. Za Krakowem. Na wzgórzu otulonym łąkami i ciszą. W oddali widać wioskę. Jest jesień. Jest pięknie. Miesiącami szukałam tego miejsca. Spełnia wszystkie parametry, jakie sobie założyłam. Z dala od zgiełku miasta. Na osiedlu. W nowoczesnej zabudowie. W dobrej cenie. Same plusy. Mój przyszły dom. To nie będzie zwykły dom. To moje wymarzone miejsce na nowe życie. Życie w nowym mieście. Życie z córką. Życie w nowej pracy. Życie po rozwodzie. W rękach trzymam dokumenty od developera. Wystarczy podpisać. To było 10 lat temu… …a ja tego domu nie kupiłam. W tamtym momencie, kiedy stałam na tamtym wzgórzu, poczułam, że to jednak nie jest dobra decyzja. Poczułam ogromny smutek, że rezygnuję z marzenia i poczułam też ogromną ulgę z podjętej decyzji. Wtedy nie rozumiałam dlaczego. Wtedy czułam się sobą rozczarowana, że się wycofałam. Dlaczego Ci to opowiadam? Nie dlatego by odwieść Cię od marzeń. I nie dlatego, żebyś kolejne miesiące spędziła na dzieleniu włosa na czworo przed podjęciem decyzji. Opowiadam Ci to, żeby powiedzieć, że to całkiem normalne, że zastanawiasz się długo nad istotnymi sprawami. I dlatego, że chcę, żebyś wiedziała, że nawet jeśli wszystko przemyślisz to i tak nie unikniesz niespodzianek. Nawet ty sama możesz być dla siebie niespodzianką, bo w nowej sytuacji odkryjesz potencjał, o jaki się nie podejrzewałaś. I opowiadam Ci to dlatego, że chcę się podzielić z Tobą sposobem, który pozwala mi bezbłędnie ocenić sytuację, podjąć decyzję i...
JAKĄ JEDNĄ CECHĘ MA SZEF IDEALNY?

JAKĄ JEDNĄ CECHĘ MA SZEF IDEALNY?

Muszę się do czegoś przyznać Kiedy tydzień temu uruchomiłam na FB mini badanie z pytaniem — JAKĄ JEDNĄ CECHĘ MA SZEF IDEALNY, to ja już w głowie założyłam sobie, jaka będzie odpowiedź (uwaga: założenia to specjalizacja talentu Indywidualizacji). Założyłam, że: oczekiwania będą bardzo różne i będzie ich bardzo dużo, oczekiwania będą bardzo wygórowane, wyjdzie z tego, że szef to ma być jakiś Super Człowiek (z wielką osobowością, charyzmą, inteligencją, odpornością psychiczna, szybki, skuteczny, empatyczny, wszechstronny, z głęboką wiedzą, obyty kulturowo itd.). Jak dobrze, że się spytałam! Bo zebrałam ponad 60 wpisów, które świadczą o tym, że, a i owszem wymagania wobec szefów mamy, ale to główne wymaganie jest takie, żeby ten szef to był PRZEDE WSZYSTKIM CZŁOWIEK. Kiedy przedstawiłam to, co zebrałam podczas konferencji, to jeden pan (szef jakieś firmy) ofuknął się na mnie: „No ale co to znaczy człowiek. Przecież wiadomo, że wszyscy jesteśmy ludźmi”. Czyżby? Bo mnie się wydaje, że trochę zapomnieliśmy. W ciągu ostatnich dwustu lat nasza cywilizacja rozwinęła się bardziej niż przez poprzednie tysiąclecia. I mi się widzi, że w tym pędzie rozwojowym pogubiliśmy się bardzo i zatraciliśmy istotę człowieczeństwa. Szefowie (menadżerowie, liderzy) też, a może nawet bardziej niż inni. Wszystkie odpowiedzi pogrupowałam w cegiełki, które po złożeniu budują szefa, jakiego moi znajomi fejsbukowicze chcieliby mieć: 1. Fundament – WARTOŚCI (zauważcie, że ten fundament opiera się na dobrej relacji ze sobą) 2. UMIEJĘTNOŚCI (zauważcie, ile w tym dotyczy RELACJI) 3. ZACHOWANIA (zauważcie, ile w tym dotyczy RELACJI) Pan z sali chciał powiedzieć, że może to nie jest reprezentatywne badanie. I pewnie pan ma rację, bo to są moi znajomi :). Ale mnie wystarczy. Bo nie...